15 lutego 2013

poezja

Mateusz Hess
Mateusz Hess

confiteor

spowiadam się siostro spowiadam się bracie
myślą was policzkowałem mową łaskotałem

spowiadam się ojcze pełnię obowiązek
bo ja uczynkiem podciąłem skrzydła

moje marzenia od dziś są nielotami
jak prokurator skazują za zaniedbanie

ale jestem leniwy nie biję się w piersi
tylko błagam Najświętszą Dziewicę

żeby nie modliła się za nas na darmo
i tak za tydzień powiemy to samo

spowiadam się siostro spowiadam się bracie
bo jestem zbyt leniwy by policzkować myślami

mowa moja jest jak palec Boży karząca
a wiara bez uczynków podobno martwa

ojcze tylko proszę dziś zadaj pokutę
by sny Ikara wzleciały do  Słońca

zrobię wyjątek : "confiteor- mea culpa"
i tylko błagam Najświętszą Dziewicę

żeby nie modliła się za nas na darmo
i tak za tydzień powiemy to samo...

damian
15 lutego 2013 o 23:24

kolejny Twardowski...

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 09:54

nacopocotokomuto

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 09:57

myśle, że dla kogoś może być to ważne...

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:24

Rozumiem, że może być ważne. I może właśnie dlatego należałoby się zastanowić, czy - i gdzie - wkleić taki tekst.

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:27

taaa...

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:29

a ja po prostu nie lubię , kiedy się komuś robi przykrość ...

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:29

Taaaa... Modlitwa, oparta na schematach, w dodatku z groźnie wycelowanym palcem - w "nas", czyli w przypadkowego czytelnika również. Naprawdę tutaj? W tym miejscu traci istotę.

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 12:33

... myślę, że w naszych czasach jest wolność co do takich wyznań. W tym miejscu traci istotę? A może w świecie ateizmu ją traci. Tutaj są różni ludzie, de facto... można to wielorako odebrać, aczkolwiek nie sądzę, by dobrem było to, że wszystko się neguje (ze względu na tematykę). Tolerancji! :)

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:31

Hm, nie znam autora i choćbym, zołza, chciała mu dokuczyć, to nie mam na to sposobu:) Napisałam o tekście.

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:38

każdy ma prawo do swojej modlitwy...

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:39

Ano ma, do modlitwy:) Tutaj - jest wierszem.

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 12:42

heh, to jest jedna z rzeczy, która mnie chyba już nie przestanie zadziwiać w Liternecie, gdyby rzecz ująć bardziej uogólniająco: "każdy ma prawo do swojej modlitwy". krzepnie jako świętość w odniesieniu do autora. skoro zatem "każdyma", czemu nie ma prawa do niej czytelnik w swojej opinii? nie wiadomo zupełnie czemu po drugiej stronie już niekażdyma

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:43

tak...jeśli to opinia , ale stwierdzenie pocokomuto to nie opinia...

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:44

opinia została napisana dopiero potem...

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:48

Opinia;) Określenie tekstów, które mówią, co powiedziano już wiele razy - w sposób, który równie często stosowano. I jak z modlitwą - wiem, po co ją odmawiam, tę samą od wieków, ale przecież nie myślę o jej wartości estetycznej. Chyba że czytam niektóre psalmy albo hymny i frajda staje się podwójna:)

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 12:49

Hania, ja nie chcę wchodzić w jakieś wielkie spory ani kogoś łomotać łapami. Po prostu rzeczywiście szczerze i jasno tego nie rozumiem i daję temu wyraz. Odkąd pamiętam, nie rozumiem tej zagadki: jako autor pono masz prawo mówić, o dusza zapragnie, więc również masz prawo i do buntu, i do negatywnych emocji, i w ogóle, do czego tam chcesz itepe. Jako czytelnik/odbiorca nagle te święte prawa tracisz: nie wolno się zbuntować, bo to może kogoś zranić, trzeba cenzurować własne zdanie.

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 12:52

innymi słowy: jako autor mogę wszystkim wszystko i nikomu nic do tego. jako odbiorca - zostanę za identyczną wolność wypowiedzi najprawdopodobniej zbesztana

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 12:56

... lecz nie do końca można sobie na wszystko pozwalać. Wolność słowa- fakt, ale przyzwyczajona jestem do tego, że jak komuś coś nie pasuje to wychodzi. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o religię...

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:04

tutaj nie chodzi, mam nadzieję, o rozmowę o religii autora-ołtarza wobec odbiorcy. bo wtedy to ja rzeczywiście nie mam nic do powiedzenia: z założenia nie dyskutuję o religiach. mnie chodzi jedynie o prawo do dialogu, jeżeli akurat ktoś inny chce z niego skorzystać

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:06

Ta rozmowa właśnie do tego dochodzi.

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:08

p.s. dialogu, którego próba nawiązania, rzecz jasna, może się nie udać. ale jednocześnie ma prawo, tak jak autorska, istnieć w postaci wybranej przez dialogującego, który godzi się na jej konsekwencje

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:11

jeśli tak, to wydaje się, że to tylko dobrze, Sandra /snickam/

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:11

"może" jest pojęciem względnym. jak dialogujący popatrzy na te komentarze to się mu odechce... dialogu.

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:16

Sandra, przepraszam uprzejmie, mnie się nieraz odechciewało różnych rzeczy pod tekstami, chociaż nie zostawiałam pod nimi ani słowa komentarza. I raczej nie widać, żeby autorzy przejmowali się szczególnie tym, czego i jak może się od ich słów odechcieć czytającemu, jeśli choćby i przypadkiem wkliknie się w ich tekst.

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:18

Ty nie mnie przepraszaj! :) w sumie bardzo dobrze zrobiłaś, chociaż czasem "poecie" potrzeba wstrząsu, jeżeli to jest całkiem do kitu. Autorzy powinni się przejąć krytyką, chociaż ona jest wszechobecna i "robi się swoje".

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:21

p.s. no i okej. mnie to akurat rybka: świat to nie miejsce, w którym wszyscy mają się jednakowo troszczyć o moje uczucia. tyle że jeśli samemu sobie daje się jakieś tam określone prawa, dlaczego ktoś inny wobec mnie ma ich nagle nie mieć, bo a nuż to mnie zrani? nie rozumiem.

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:23

Nie powiedziałam czegoś takiego. Każdy robi z tekstem co chce, odbiorca to samo. Przecie to logiczne... Tylko, że w pewnych sprawach niepotrzebnie robi się szum. Rozumiem - (nie)lapidarność. Wybacz.

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:23

starczy tego mojego gadania. idę:) pozdrawiam obecnych i nieobecnych

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:25

(nie jestem nastawiona bitewnie, Sandra :), dobrego)

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:27

Ja również :) Wzajemnie!

zgłoś

issa
16 lutego 2013 o 13:27

:)

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:36

Został opublikowany w dziale "poezja" i jako taki traci swoją siłę, bo jednak niektórzy ze świata ateizmu i zołz wszelakich czytają tekst jako wiersz.

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:42

modlitwa też jest wierszem...

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 12:53

racja:)

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 12:54

co do ateistów:) lub pobożnych ateistów:)

zgłoś

Sabi
16 lutego 2013 o 12:42

Spojrzałam moimi oczami poprzez Twoje... masz rację, ile w nas wiary a ile tradycji? Nie martwię się o Ciebie - każdy myślący przechodzi kryzys wiary inaczej cóż po tej modlitwie?

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:43

Nie jest:)

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:43

Wiersz może zostać napisany jako modlitwa. Wiersz.

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:45

jest

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 12:46

"wszystko jest poezja, a najmniej poezją jest napisany wiersz"sted

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 12:50

Racja:)

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 12:50

Ha, no i zaprzeczasz samej sobie:) Ja o tym właśnie:)

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 12:55

Oj tam co się zaperzać :) pomódlmy się :) chodzi o intencje:)

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 12:57

Byleby ta modlitwa nie była przekleństwem.

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 12:57

ja po swojemu,a wierzący po swojemu:)

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:00

jak w życiu, po swojemu wszystko jest.

zgłoś

. .
16 lutego 2013 o 13:01

Aha, Sandro ( to dotyczy Twojego wcześniejszego wpisu) - czyli religia stanowi swego rodzaju list ochronny, tak? Jeśli wyznanie, to nie podlega ocenie? I należy szybko wyjść? Jak ze świątyni?

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:03

Wpisu, którego nie ma (przecież tyle nienawiści idzie w religijność...) Myślę, że jeżeli chodzi Ci o coś takiego to nie, aczkolwiek pewne sprawy są oczywiste i należy to akceptować na każdym polu życia, a nie negować. Kto wychodzi "szybko ze świątyni" ten nie jest człowiekiem praktykującym. To pamiętaj.

zgłoś

Jaro
16 lutego 2013 o 13:10

i tak każdy niesie swój krzyż wcześniej czy później.

zgłoś

Sandra Bożek
16 lutego 2013 o 13:12

... za życia niesie się cały czas.

zgłoś

blue eye
16 lutego 2013 o 13:20

Myślę, że cały spór jest o słowa "nacopocotokomuto", bo jeśli napisane byłoby coś w stylu - tekst nie dla mnie - nie byłoby nic w tym złego, każdy ma prawo do odbioru tekstu według siebie, a na co to, po co to komu, mogły niektórych urazić i można to zrozumieć w dwojaki sposób. Jestem takiego zdania, że jeśli mnie coś nie interesuje, to omijam z daleka, innym może się to coś podobać, de gustibus.

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 15:41

:)

zgłoś

Mateusz Hess
16 lutego 2013 o 15:38

dziękuję za ciekawy odbiór i komentarze do mojego tekstu :) dziękuję za pozytywne i bardzo budujące negatywne. Jeśli zaś chodzi o "nacopocotokomuto" to tylko mnie przekonuje do tego żeby oswoić wszystkich ateistów (czyt. szukających) do myślenia od czasu do czasu stylem mniej prysznicowym a bardziej twardowskim :)

zgłoś

Hania
16 lutego 2013 o 15:41

:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się