Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 17 august 2017

Ktoś to ładnie skomponował - z tomu Boskie zaangażowanie

kompozycja barw i żyć w rozrodzie i zgodnym współżyciu
opona cegła czerwień żółć
czy przebudziłem tę całość, czy sam jestem bukietem róż w gąszczu
pleni się bagno duszy na słońcu pod powierzchnią skóry
pałeczki przejęte bieg planet czułość tęczy łza deszczu mruk koci wulkanu
czy zdjęcie tego bukietu ruszy w podróż międzygiezdną i międzyludzką
tyle jest popchnięć, tyle bólu spojrzeń rozkazów w uśmiechach
czy dzięki nim stary strach na wróble człowiek martwy samochód ruszą na plac zabaw
na halę drzwi w sanatorium
gdzie wchodzą i wychodzą ja oni wciąż
ruch biurokracji anielskiej
rozdwojeń roztrojeń przepoczwórzeń

przygotowany grunt pod bunt
czemu się tak nie komponujemy najpierw sami - a przez oczy kochane
by potem być oddanym na pastwę wszy i pustkowi i wilków
odroczenie dane przez matkę naturę przez co powstaje
łagodny świat podobania się i miłości
sztuka dopowiedzeń z zewnątrz
na innych, trening przed bukietem różą lotosem na bagnie
który w lustrze nagle ogląda siebie i.. otoczenie

z otoczenia wyrwany jak ze snu przed lustrem anioł śmierci
piękna kobieta poprawiająca kapelusz pełen piór wyrwanych ptakom
zachodni bo na zewnątrz, wschodni bo do środka lecz -
to potraktowanie siebie jako istoty z zewnątrz przez odbicie się
nie jest wniknięciem jeszcze, ale to początek - inne zmysły może odsyłają bardziej do środka
słuch, dotyk, ale pod zamkniętą powieką kwitną też tylko marzenia, obrazy..

może lepiej niech w sobie śpi bukiet
niech msza dla samochodów w Łęczycy trwa na kosmodromie placu
- samochód stworzony jest na podobieństwo człowieka, taki opuszczony, bez ruchu -
uczucia budząc i.. przeczucia, oczekiwania, nadzieje we mnie, w nas, w was
to świat piękna, wzór, stary i nowy garnitur, poza, zamrożona sztuka podobania się
wniknąć w swe nadzieje uczucia oczekiwania
śledząc swój ruch w lustrze, swoje udręki, swoje kopulujące, mordujące, modlące
przeklinające, opiekujące się, czekające ciało
plus sztuka dopowiedzeń z wewnątrz
na siebie

człowiek takim bukietem przydrożnych kwiatów
popychanym i sam siebie popychającym
w wielkiej sali niczym sauna rozsiewająca zapach sosny na stulecia
czekając na swoją kolej obserwując wchodzących i wychodzących
tych samych, różnych, zasypiam - u siebie - i już się nie miotam
następuje wniebowstąpienie samochodów
święty gestem ręki podnosi kosmodrom do lotu
mam antenki na głowie
odbieram rozmowy aniołów
zdjęcia ożywają rozchodzą kobieta śmierć się rozbiera

jako matka kochanka siostra oblubienica jest z tobą
ten świat to moja śmierć i moje życie
ale każdy bukiet musi się rozpaść, ale też każdy wzrost i uwiąd się ucieleśnia
ale każdy jest też przedtem i potem jako zapowiedź, zjawa, wyliczenie
dusze tłumów tego świata ukryte w ciągłości
zbiór piór bukietów ról kochanka wielu król łaski zdrój
sen wielu i przebudzenie, rozproszenie będzie nowym zasiewem, rozdaniem
anioł przewodnik dla wchodzących i wychodzących
mateczka burza przed którą uciekamy na rowerach do domu
a gołąb na przejściu dla pieszych już przed tą burzą nie ucieknie
powita jej dotyk, osobę - ucieleśnienie

każdy z nas będzie takim samotnym gołębiem na przejściu
albo pomagasz albo jedziesz dalej nie robisz zdjęć
ale co ja robię teraz
jego elektryczność (atomy duszy) odejdzie z burzą
wielkie uczucia i małe - gesty rany ramy - mniej niż ludzi - starczy i dla braci mniejszych
anioł życia złącza śmierci rozłącza - który bardziej leczy, który bardziej kocha
wiosna powraca na przekór radości złych, dziecko ginie na przekór smutkowi dobrych
któż to wie ile dziecko wzięło od rodziców, a ile się w nim ucieleśniło od aniołów
można być wcieleniem uczuć, miłości, cierpienia, jakiejś idei, prawdy, proporcji
i chociaż życie jest takie proste na swej powierzchni,
w swej głębi wnika w nieskończoność świata bez dopowiedzeń


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 16 august 2017

Boska geometria - z tomu Boskie zaangażowanie

1. Zegar
koło czasu, złapany w czas odcinek Boga
zahipnotyzowana sama sobą kobra
usłyszysz tykanie lub kapanie wody
zaobserwujesz zmiany a raczej odchodzenie i przychodzenie słońca
twój cień to coś co świadczy że przeszkadzasz jak noc
okrążający punkt w którym gnijesz już jak spękana pękająca wciąż
ziemia, błotem pokrywająca twoje stopy, czyniąca cię znakiem
tego usychania, uciekania wód
i płynięcia wód, krążenia, wzrastania
w penisie wskazówki
wokół ciebie przestrzeń spotkania z samym sobą
ze śmiercią
2. Las
przestrzeń spotkania z samym sobą
otchłań puszysta uciekająca do twojego wnętrza na końcu alei
skąd podąża sobowtór
sam wzrok sam akt samo widzenie
możliwość rozmnożenia człowieczego chleba
3. i spotkania Początku tunelu
przy przypadkowym ześlizgnięciu się oka
w chorobie w upadku w beztrosce przekąski na trawie
cała filozofia tunelów to prosta wychodząca poza karuzelę
na wylot na przestrzał na złość
w serce Boga albo w koniec udręki
dwie linie na których zawieszasz wzrok uciekający stąd
dla dzięcioła hołd, dla błękitu, dla wyzwolenia zmysłów
subtelne tchórzostwo i rozkosz zdrady
drzewa tak miały odwiecznie zostać naszymi przewodnikami
w zaświaty
do niebieskiego człowieka o niewyraźnych z daleka rysach twarzy
karalucha myszki lwa
4. można inaczej zwariować
obserwując skrzyżowanie, to najbardziej przydomowe odmierzanie ruchów
źródło transu codzienności, tęczową dziurę dnia
to też zegar ale dziwny
w centrum zatrzymanie jednego z ramion
mój krzyż nie idzie dokądś, tak samo jak koło
mówi to samo, zaśnij
ale zderza rzeczy, obsesyjnie łączy
konieczność bycia razem, zdania się na kierowników, dowódców, sędziów
- wprowadźcie koło w centrum, dodajcie jedno ramię -
wszy, pchły a nie układy planetarne
5. Róża tajemna, muszla, gwiazda
źródło wybijające, przepuszczające, piękne gdy już wciągnie
ten zmysł zachodni - wzrok
lustro, duch, gładź przyzywająca oko, widzisz i słyszysz w sobie
woda, ziemia, ogień, powietrze, eter - nie
wiatr dla ucha i skóry, dźwięk dla ucha, ok, ale
oko tylko widzi, słuch słyszy, skóra czuje
każdy to król samodzielny, coś odbijającego bo ma
odłamek lustra pierwszych wód
Muszla, która przepuści przez siebie cały ocean i nic się nie stanie?
Mamże jeszcze oczy? Czy jestem już tylko okiem i niczym więcej?
zmysły wschodzą i zachodzą
centra w gąszczu, tunele, zasłony, źródła projekcji
różoukrzyżowanie budujące ciało
6. Gąszcz
przestrzeń lasu, gąszcz myśli, świadomość zwierzęca, śpiące krzyż i koło
prosta rozkosz ucieczki
przestrzeń zorganizowana w koło, w krzyż - wtargnięcie boskie
przeszywające ten gąszcz anielskie trele ptaków
śmierć nad ranem


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 15 august 2017

Piękna góra i letni wiatr (ziemski raj) - z tomu Gwiezdny przybysz

..we śnie posłyszałem jak piękna góra wołała letni wiatr -
..chcę byś we mnie wszedł, ale nie zmienię swych przepaści w kołyski
gwałtowne zmiany pogody i zamaskowane kryjówki os to ja
pragnę Cię przytulić i zniszczyć, wynieść i poniżyć
brak wśród mych strumieni i na łagodnych zboczach
ostrzeżeń dla wędrowców,,KONIEC DROGI"
Sama nie znam siebie Sama się w sobie gubię
Ale mam twarz dla Ciebie

..pragnę byś weszła w moje doliny
dla Ciebie się otwieram
znoszę zapory, boję się siebie i nas
ale niechaj zakwita
czas tajemnic i lęków

..jestem na pasie startowym w nowe dni i łzy, śmiech rzek
i wołanie mew i w kosmitów żabi skrzek

..a wszędzie wokół ołtarze i ginący składają kości swe i mięso
na rzecz silnych przeciw nicości dla nicości
ofiara mająca ciągle miejsce i czas
dziecko w kołysce, przepaść, smok i panna
owca i wilk, państwo i obywatel
Ofiary wokół na niemych ołtarzach
Ofiary, a nie ma Bogów

Każda śmierć i ból ofiaruje się życiu, złu i sile innych
ofiary niedobrowolne i dobrowolne
Ktoś za nas daje się zabić komuś nadludzko dobremu,
bo dzięki temu to my podli, zabijający, przy czystości Boga,
co nas stworzył, bo wolni, stajemy się odrodzeni -
jedząc Go i płacząc nad Nim, chłostając i płacząc nad Nim
stajemy się nowymi ludźmi, a więc zjadamy Go -
a On dał się nam zjeść jak bramin tygrysowi

Ale większość ofiar ma sens złożenia na ołtarzu wbrew sobie
Ale ta dziewczyna wie jednak, a składa się na ołtarzu,
gotowość na śmierć
w obliczu nadludzkiej potęgi tego co wabi w swoje ramiona
można tylko pokornie całować ręce kata
przedstawiciela wyższych instancji

..rzeki stają, krew stoi od momentu gdy stanął czas
nerwy zaś napięte wreszczie zwiotczały od momentu gdy stanął czas
i stałem się skorym do zwierzeń człowiekiem
łagodnym z dala od raju
który gdyby się zjawił zabiłby mnie swym mlekiem
grzechu niepokalanego rodzaju
Ale zwykłe zajączki i pieski uciekają jak szalone przed myśliwym
biedne szare ofiary na szalonych ołtarzach bez Bogów
ofiary codziennego obrzędu szaleństwa ku sytości silnych
ku trwaniu ulic, ku podtrzymaniu głów
napompowaniu żył, pożeraniu miejsc
dla zachwaszczania pól
zmartwychwstawania
Przecież życie by zginęło gdybyśmy zaczęli wspólnie żywić się
tylko dobrem, nie mówiąc już o tym, że nie ruszyło by się wtedy nic
Zło i cierpienie są jak smar w maszynce świata
Albo jak produkty uboczne matabolizmu życiowego

Ale niech przyjdzie ten ziemski raj i zobaczymy
Zobaczymy kim się stanę
Jaką ofiarą katem Bogiem ołtarzem szaleństwem
Czy przypadkiem nie pomnoży się dobro w sercu świata
po pożarciu konsumpcji komunii
tego ciała


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 12 august 2017

Obudzenie (kształt) - z tomu Terapia zajęciowa

w sennym barłogu
szpieg w domu miłości
słodkie batoniki w ustach ludzkich
uszminkowanych wiatrem na zielono-biało
gorące ale nie parzące źródła
płonące drzewa z owocami jaśminu na tle gór
zamykających horyzont widzenia

jak mam je opisać? przemywają oczy
przypominają koralowce
biały puch pseudo-liści, delikatny meszek na gałęziach
i ogień widzę w otworach jak rury, dziuple
gdzieś przy końcach masywnych gałęzi-rąk

jakieś lotnisko kino galeria, ludzie wchodzą wychodzą
mijam te drzewa dojrzewające w ogniu
mchem radości pokryte, owocowaniem samotności
jakiś idzie za mną pies

byłem w tych hotelach, szukałem mojego Imienia
gdzieś od kuchni byłem świadkiem przyrządzania posiłków
dużo okien
na całe ściany
trafiłem do jakiejś nauczycielki, ale że mój angielski był słaby..
i tak zrobiłem dobre wrażenie
ale musiałem iść, zdążyć wrócić przed końcem weekendu
(praca, terminy, leki)

w hotelach nad morzem z plażami na falach których
igrali leniwie turyści smutni znudzeni ryzykanci
a w oddali góry, elektrokardiogramy Boga
a w powietrzu żywica
a w drodze na lotnisko (by się wznieść czy wylądować)
towarzysz pies i drzewa żyjące i rodzące w ogniu

płonące życie w tym zakątku niemożliwego
okiełznanego lęku październikowej krainy
przemienionego na sztukę błądzenia i kochania
w rześkim powietrzu od lodowców i zieleni
z wyczekiwaniem na teatr Kafki z Ameryki, Ameryki
na telefon od Andrzeja

żeby mi ktoś pomógł wrócić
zgubię się tu, nie znam języka, a sam sobie nie poradzę
poza tym dlaczego Andrzej miałby mi pomagać
przecież go sprzedałem - muszę sam, ale..
zimny ogień, góry, drzewa, morze
żyją wokół mnie
a ja to czuję, tak bardzo mam
w pięciu zmysłów złożeniu i otwarciu

zgubiony, u siebie nie u siebie
wrócę do hotelowych pokoi i wąskich plaż
patrzeć na szturmujące fale
szczerzące na niby zęby zabawne psiaki
do wiatru co przechodzi przez wszystkie materie
ludzi i wiklinowe kosze
do spółki z potężnymi naduderzeniami
i do tej nauczycielki angielskiego
i do tych drzew


number of comments: 1 | rating: 1 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 11 august 2017

Żuk - z tomu Cisza

idzie zwykły żuk z kulką gnoju
zwykły człowiek nie pytający o przyczynę przyczyn raka czy poza poza czasem bycie
w klepsydrze rzek
tak - gmatwaninie, pulsie
w zaniku stopnie nie wpatrzony
bo życie mu się lepiej ułożyło
i ma tak nawet z 50 lat
i jeszcze uważa że spełnienie snu o samiczce
co się wiąże z pracą  - jest świętym Graalem oczekującym go

wierzący w to odjeżdża pociągiem i wierzy w te dale za horyzontami kuli
a ja wierzę w niego
w czarze ognia leków nie trzeba mu
źle poszło na giełdzie, kopnie tylko lekko psa
bo w psie czy człowieku nie widzi siebie, ale kopie sobie lekko
potem mu się noga podwinęła, baba przycisnęła, to zabił kogoś
ale Bóg mu przebaczył i tyranizuje w swej dobroci kamienie i serca

jaki ma czas kometa i jak wygląda tak pędzić przez
rasy gwiazdy dłonie lwów
kopyta psów
mogiła Anhellego

gdybym założył kapelusz jak ta cudowna pani z DPS-u
i widział czuł że się rozpadam
możliwy mąż robi mi zastrzyki w głowę
odpadają źle zszyte palce po trzeciej z kolei reanimacji
jestem nawiedzany przez duchy
to taki kapelusz sprawiłby że miałbym jaja
ale ja nie mam takiego kwiatu na głowie
jestem zwykłym człowiekiem bez jaj

Janosikowie, dyktatorzy i wielkie rozpustnice
dać im tylko trochę więcej pieniędzy
rozpalili ogień ambicji i rozkoszy tak wielki, że aż głupi, że ich spala
ale mały jak kulka żuka
ta kulka się stacza po zboczu a on biegnie za nią i upada
a ona toczy się dalej sama
i jakiś inny żuk ją przechwytuje


number of comments: 2 | rating: 2 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 10 august 2017

Dziewczyny - z tomu Oddech ostatni

świat się niedługo skończy
dziewczyny się uczą
rzęsy oczy tusze
welony i aury
uczą się
spokoju
w obliczu tysiąca najeźdźców

widzę jak nasza paczka
po rozpadzie wszystkiego
szybuje w przestworze

i nagle wzięta jak lwiątko za kark
przez dobrą matkę
przeniesiona zostaje
w ucieczce
na zawiązanej chuście skrzydlatej
w stronę Plejad


number of comments: 4 | rating: 3 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 6 august 2017

W lesie (bycie) - z tomu Maksymy i medytacje

zieleń mglista w przebłyskach tęczujących
ciemniejsze ogrodzenie, duch drzewa na błękicie, zasnuta pajęczyna
linie, tu tam, żyłki obrazu, całość to tylko słoneczna poświata

wysoko dzięcioł stuka
tam mają swoje światy istnienia drobne
w oddali szczeka pies, ktoś tu jest ze mną

kaczki niedługo będą wracać na podwórko
i tak zapuściły się za daleko, ale lisa tu nie ma
dzięcioł, psy daleko, bycie

nie mam, jestem, mam tylko bycie
jest dobrze, nikogo tu nie ma, drzewa rosną bo nie umieją nie rosnąć
ale cisza, jak na Ornaku prawie, nikogo nie obchodzę (tutaj)

oczy, skóry, pełzania w wyższych partiach
ktoś by się tam mógł ulokować, jakiś niewidzialny stwór
ale prędzej na polanę obok wieży strzelniczej przybędzie Pan

w skórach z lamparta i z kielichem wina
rzecznik tego wszystkiego

drewno zagrody i drzewo gałęzi na plamie zielonej, rozmazanej
perspektywa zanikła, mgły, Pegazy i Jednorożce, błoto rozmokłe
pas startowy w błękit, szczekanie, spacer kaczek

cisza rozkoszna, że aż się odwracam, rozglądam za..
może wiele rzeczy mi nie wyszło, ale czasem jeszcze umiem być

jakby padało i grzmiało i latały jastrzębie było by to samo
tylko trzeba by większej wytrzymałości..


number of comments: 1 | rating: 3 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 5 august 2017

Cień zmarnowanej szansy (Mirogoj) - z tomu Jaskinia

takim miejscem do którego nigdy nie dojadę
jest Szklarska Poręba
tam czeka cień ostatniej szansy

moje życia sny i sobowtóry
punkty docelowe wszystkich podróży pociągami
jedno z nieb wschodu, Alfheim a może sen mamy

droga emigranta do świata dzieciństwa
w leśne trakty, fotografie, wielorakość rzeczywistości
wyczuwalna wszechobecność duchów pracujących pełną parą

księżyc, pyłek, ogrom, słowo w słowo, czyn w czyn
jak doskonałymi jesteśmy lustrami
„a wieczorem Muminki grzecznie idą spać“ śpiewa jej córka

rozmowa przenosi się do mansardy
ptaków śpiew przenosi się w nas
z kolejki linowej i widoków gór na horyzoncie do wnętrza
(zaniedbałem w życiu walkę)

tej rozważnej Łasce smukłej jak konar jodły
wyjętej z wazy Etrusków i umieszczonej wśród wakacyjnego gwaru
udało się nas wyratować, wyhaftować, wyśnić

i nie jest to koniec tylko spełnienie
i nie zaświat
żaden zaświat nie wynagrodzi zmarnowanego życia


number of comments: 2 | rating: 2 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 29 july 2017

Porozumiewanie się strumieni (z tomu wampir czy brzoza)

Życie przechodzi ci między palcami
nogami włosami prąd żywych
a ty stawiasz temu bierny opór
a to biernie naciska
obojętnie cię osamotnia
nawet zabija daleko odchodzi
nie jest jednym z tobą
jest ci bliskie i dalekie

Może ma do stoczenia walki z aniołem śmierci
może samo za mało wie o sobie
a na pewno o tobie
a przecież ty póki co należysz do tego
jeśli się złapiesz jeśli się zaprzesz
jeśli uderzysz jeśli się poniżysz
jeśli przemówisz -
bo póki co dotyczą cię sprawy życia
ten 1  całości

Reszta tego chyba chce się zagłębić w siebie
w tobie - śpiące wrony, ludzie
maszyny bez maszynistów
gorące lawy, zimne gazy, wysypiska śmieci
gnijąca samotność
cichy połączony prąd życia i śmierci
z którym rozmawia mędrzec ze wschodu

Wzajemnie się wymijają, kobieta i mężczyzna
yin i yang, bierny prąd życia i bierny śmierci
i aktywny życia i bierny śmierci i życia
Nie uzgodniono jak ma się odbywać
porozumiewanie się


number of comments: 1 | rating: 2 | detail

Belamonte/Senograsta

Belamonte/Senograsta, 28 july 2017

Trójca (z tomu Jaskinia)

Tyś Durga, wolna łódź przez toń nieprzebytą istnień
która we wszystkich istotach mieszka jako sen
która we wszystkich istotach mieszka jako błąd
Nasienie Świata, Najwyższa Ułuda
A zatem zechciej usunąć wszystkie przeszkody w trzech światach
(Durgasaptasiati)

1. wiersz

liść świata sfrunął na czoło matki
ten świat zmiennych kontyngencji jest kulą
która nie gubi z siebie niczego

drzewa gubią liście
skóra naskórek
ludzie gubią myśli, liście gubią drzewa
kobiece włosy opadają, ktoś zbiera liście, włosy, myśli

kajakiem wpływa w zakole rzeki, która poszła dalej
pogoń zgubiła echa, echa zgubiły pogoń
odrzutowiec zostawił dźwięk za sobą

pogoń i odrzutowiec i kobiety i drzewa idą
a maruderzy i harcownicy plączą się pod nogami rzeki i pod skórą czasu
jak wspomnienia pod czaszką, chwila dźwiga wspomnienia
i gubi wspomnienia

2. Kontemplacja

żywy jest całością, całość gubi plemniki, włosy, pot, resztki do wynajęcia
puste mieszkania w których zadomowiły się myśli, w zamknięciu, energia w krążeniu
naelektryzowana poduszka, światłoczuła taśma

ruch, musi być ruch by krążyło w kółko wspomnienie - przez czucie
przez ciało, przez eter, suma energii myśli to duch, całość energii życia to dusza
odłączona może się rozproszyć, odłączona może powrócić,
sam duch drapieżnik nie istnieje

hibernacja utaja energię, labirynt czeka na Minotaura i energię
ciało energia myśl - święta trójca
transmigracja energii wejście w inny system zamknięty na jakiś czas dom, macicę, drzewo
nie ma przeszkód by duch z duszą poszli w stare i nowe domy

czemu nie ma zbyt wielu historii o duchach w nowym przeklętym domu
bo resztki szukają opuszczonych miejsc, podróżnicy oderwani może tylko zasnęli
a przenoszą się tunelami w czasie w materii wszędzie są otwory
panteizm - niepełne życie i śmierć dla wszystkiego
trójca nierozdzielna i rozdzielna

3. sen

kajak pływa wszędzie pogubione myśli i lustra i liście - jej włosy
ruszają się wiosła i kajak wznosi się
żeglujemy w błękit nieba powietrze jest gęste a my lekcy
i zataczamy nad jeziorem koła jak ptaki
lądowanie na tafli żegluga podniebna by obejrzeć okolicę
a może wysiądziemy na drzewie, a może na chmurze
jesteśmy latawcami wracamy trzeba zapłacić za kajak


number of comments: 2 | rating: 4 | detail


  10 - 30 - 100  



Other poems: Wizja lokalna (szczęka), Saga o Ludziach Luster, Nie-do-zachwyt, Przebudzenie - z tomu Listopadowe pasaże, Żona, Zły szeląg - z tomu Listopadowe pasaże, Ucieczka, Blondi i zbawcze coś, Lustrzani ludzie, Los odbić (przedostatni etap), Labirynty, Pocałunek smutny pod spodem, Pod spodem nie ma nas, Opoka, 3. Samotna aleja - Dziady, 2. Aleja żywych i umarłych - Dziady, 1. Szczęśliwego wywoływania duchów i dusz - Dziady, Prześwit, Grób, nowa odsłona, Człowieczeństwo, Żeby była jasność, kiedyś kochał mnie świat, Powrót feniksa, Telepatia i soma, Życie bez planowania i nadawania sensu, Po tamtej stronie, Wrota Jesieni, Łabędzie, Głaskanie, O wszystkim i o niczym, Do nieznanej bogini (Prawda marzeń), Spływ, żałosne spojrzenie bogatej laleczki, Wyobrażenia ołtarzowe, duma plebsu, duma pieniądza, duma frajera, Otrzepywanie się, Trucizna, Polowanie, samo życie, Bajka o Misiu, Pożegnanie z sarną 3, ubrania do zrzucania, Nie-Dualny, Rozpłynięcie się, Konfesjonał, Dowody (myśli 53 letniej młodej nadziei poezji), Wyobraźnia (Wilkołak, Afrodyta, Dziecko i żmijo-komar), Głaz i piórko, Rzeka Przetrwania, Owca, Bogini snów niesamowitych, Istotowa więź pomiędzy, Życzliwość, Co mogą jej biodra, Za bardzo, Kozło-Ryba, Psychotropy (okienko), Rozstanie, Żurawie - z tomu Rozszerzenia życia, Żurawie - z tomu Dziwny wybuch, Bobry mądre (pora biegania), 4. Wizyta pierwsza, 2. Róża, Wampiry, Mój ukochany dół, UNIA (z tomu z 2023 Miejsca opuszczone), Piękna Góro (Sprawność), Scalenie ja, Wyobraźnia może być niebezpieczna 5, Sarna, Wyobraźnia może być niebezpieczna 4, Wyobraźnia może być niebezpieczna 3, Wyobraźnia może być niebezpieczna 2, Wyobraźnia może być niebezpieczna 1, Wierność, Ogród (Wąż Zbawiciel), Utrata, Wielki Mistyk i Ważka Zachwytu, Mucha, Zmiana kierunku, Paczka szczęścia (wielu nas co patrzy naprzód), Wielu nas (co patrzy wstecz), Niacyna jest boska, TRZY L., Pamięć materii, Rodziny, Opadanie, Podejście do sprawy (Norma), Pragnienie miłości erotycznej, aktywator, nie będzie dalszego ciągu, Dziewczyna na motorze (dziki gon), Na stokach Ślęży, Powtórki (w torfowisku wspólnych początków), Część krajobrazu, Niejasne odnogi (z tomu Odwaga na pstrym koniu jeździ), Złote jajo, Rozpacz, W ciemności, Sen (Waga), Historia czyli sen czyli przeznaczenie, wariacyje rozpustne, Poprawka na nieskończoność, Gdzieś zabierany, Międzycisza, Nosferatu, Zapach wiatru, Obecności w obecnościach (Szkatułki), Obcy znajomy - z tomu Boskie zaangażowanie, Aniołek stróż balkonowy - z tomu Boskie zaangażowanie, Zaginione jezioro ( z tomu Boskie zaangażowanie), Meru (z tomu Rodzina i zbioru Początki), Początki 2, Początki 1, Wiara, Chleb jesieni, Tak jakoś wyszło, Odpowiedź świata, Otwarcie śluz (Cierpliwość), Życie, Przypomnienie, Przechodzenie siły i motyle, Co ma upaść upadnie (oko na szczycie, w fali), Terraformowanie, Exodus (zagubienie się), Walc Belamonte, Asfodelowe łąki, Pieśń życia (Strzybóg) - z tomu Teoria śladów, pasuje do zbioru filozoficznych, Wywczasy, Dzieci, Wystarczy żyć 3 (świat daje pretekst), Wystarczy żyć 2 (żywotny), Wystarczy żyć 1 (nieżywotny), Zmysłologia, Królowa wiatru - z tomu Potrzeba eksperymentu, Powrót Feniksa, Podwójnie urodzeni !, Mgła pojmowania, Wytrwałe dzieci szepczą wciąż za oknem (ze zbioru NOWE SYMBOLICZNE NAKIEROWANE NA ŻYCIE), Psa przygarnę, Każdy próbował lodów, Wyśniona Gabriela (oddech życia), Zima, Siostra i świerszcz, luźne zakotwiczenie (ciężar, lekkość i czysta gra), Dobry ruch (wszystko jest rzeczywistością), ...a borsuki, myszy i ludzie i pyłki..., Użarte jabłko (życie bez działania), Trzy siostry (realność i nierealność),

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1