Księżyc zapadł się nagle pod ziemię,
niebem gęstym - od chmur byle jakich.
Na gałęzi samotny kruk drzemie.
Dzień się budzi, w kałużach po pachy.
Myśli brodzą już w snach zeszłonocnych,
przeczesując je gęstym grzebieniem.
Powiedziałeś, że słońce tej wiosny
będzie jedno, bo bliżej do siebie
o niedziele, co przeszły, o święta,
o dwa grosze rzucone na szczęście,
tamten deszcz, który nas zapamiętał...
Więc nie pytaj, dlaczego dziś tęsknię.
Zosiak
mądrzejsi o deszcz...
report
Tutaj nie tyle "fabuła wiersza" mnie przyciąga, co jego styl. Bo owa "fabuła", to takie radosne pisanie o przyrodzie, otaczającym świecie itp. Czytałem o tym bardzo wiele. Ale naprawdę, bardzo sprawnie napisany wierszyk. Rytm idealny, bez najmniejszych skrzypnięć. Rym również. Czyta się doskonala. Płynnie, melodyjnie. Brawo za warsztat. A i przyznaje - trochę poprawia humor po przeczytaniu, wprowadza w radosny nastrój, mimo, że "tyle sie takich naczytałem..." :)) Szacunek.
report