To było gdzieś w połowie drogi.
Różowe domy cień oplatał.
Słońce leżało niewygodnie
na wychudzonych resztkach lata.
Wiatr przysiadł cicho na zakręcie
jakby mu nagle sił ubyło.
W liście wgryzała się już jesień,
a w nas, rozsmakowała miłość.
Poczerwieniały berberysy,
gdy w twoim cieple wygrzewałam
zmarznięte ręce. Smutki prysły,
tylko fontanna we łzach stała.
Do dziś wspomnienia spać nie mogą,
choć zmierzch za nami ślady zatarł.
To było gdzieś w połowie drogi,
a obiecałeś - "koniec świata".
Zosiak
Zosiaczku; może bez interpunkcji i wielkich liter ? świetny nastrój, dobrze się czyta :)))
report
ładny, płynny:))
report
Dobry, klimatyczny wiersz, z ładnym, płynnym rytmem. :) Ciekawy. Kupiłam, Zosiaczku. :) A interpunkcja prawidłowa, oprócz braku jednego przecinka - "Wiatr przysiadł cicho na zakręcie(,) jakby mu". Zostawiłabym ją. :) Dobrego :)
report
w połowie? nieee. przeczytałam cały ;)
report