Kensington Gore. Płomieniem płonie, który wzniecam
Tylu paliło Paryż, teraz Londyn płonie
Ekstremiści nie wpłynęli na moje poglądy
Butterflies in my stomach. I am burning London
To przez Sandrę tnę płomieniem metropolii horyzont
Kensington gore – języki ognia go liżą
Rdzawo ceglanych płomieni pasemka fruną
Zasypują moją twarz; wznoszą się fortuną
Wielokrotnych orgazmów rudowłosej Sandry
W Kensington Gore jej cielesność Kasandry
Przepowiada kres miłości. Kwitną oleandry
Kochanek Lady Chatterley wykazał się polotem
Płoną podlondyńskie gaje; Windsor płomieniem miota
Książę niesie Leonarda w ognia pozłocie
Z miłości płonie Londyn i kochanków karoce
Tak płoną moje wspomnienia; żar wolanta klekoce
Londyn myśli wciąż gore – serca wino i ocet
Wojtku właśnie owa gra słow w końcówce jest zarąbista:)bene:):)
zgłoś
Dziękuję. Niech to będzie pro publico bono, Jarku:), a szczgólnie poetico bono:)
zgłoś
bardzo na tak:) Pozdrawiam autora:)
zgłoś
Miło mi, Pani Anno. Dziękuje i pozdrawiam,
zgłoś
Wiersz zupełnie o czym innym, a ja nie mogę się uwolnić od obrazu płonącego Londynu z Dziennika Samuela Pepysa. Taka jest magia połączenia słów "płonie" ze słowem "Londyn"
zgłoś
Londyn Gore odnosi się szerzej do wielu rzeczy ( XIXw.) a także płonacy podlondyński Windsor. Pożarów nie brakowało podczas II Wojny. Ale tu płona też uczucia:) Dziękuję i pozdrawiam:)
zgłoś
no i oczywiście tego okresu o którym Pani czyta i piosenką "London's burning", i wreszcie miłości jako plagi, nie tej rzeczywistej która wybuchła prawie w tym samym pamietnym r. 1666 (Defoe opisuje to w swoim Journalu), etc.
zgłoś