Przymglony tatuaż

Czy to taniec żurawi pośród uroczyska?
czy to mgła, chmura nimbus, czy to elektryczność?

to maszyny, kotły, stukot kół, syk i gwizd pary
snop światła z projektora; parowóz, opary

wjazd na stację. Bracia Lumière: ruchome obrazy
lokomotywa sapie; świst pary, kino marzeń

brak paniki, uśmiechasz się z autoportretu
za tobą obraz Dworzec Saint-Lazare Moneta

pamiętam: raz rzuciłeś spojrzenie miłości
na deskę Leonarda z pewnej odległości

dobrze znasz tę twarz nosząc ją na własnym ciele
od czasu, gdy tatuaż wrósł ci w skórę dzielnie
 
a na twych ustach zakwitł smutny uśmiech Lisy

Smihel Angelo
25 czerwca 2010 o 08:45

Przelotnie po muzeach paryskich? Takie odnosze wrażenie. Ale może się mylę skoro peel zaaplikował sobie tatuaż.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 czerwca 2010 o 09:13

A mnie się zdawało że ten przymglony tatuaż to tylko kalkomania, a jednak nie, bo summa summarum przenika aż do skóry -przez impresję, bo podskórnie w nas tkwi to dziedzictwo- Leonarda, Maneta, i...braci Lumiere. Obrazy -zarówno te w Luwrze jak i w kinie.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 czerwca 2010 o 09:08

Wojtku ,bardzo lubię malarskie inspiracje , twój piekny wiersz spowodował ze na chwile znalazłem sie w Luwrze:) Pozdrawiam ciepło z zachmurzonej Gdyni:)

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
25 czerwca 2010 o 12:11

Dziękuję za komentarze. Tak, Jarku, ten "tatuaż" to właśnie to co podskótnie tkwi w nas, gdy sie zapoznamy z pewnymi dziełami i wracając do nich nosimy je w myślach. To jest tatuaż na naszej mapie pamięci, a kino podpowiada nam, iż wiele rzeczy to iluzja. Pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 czerwca 2010 o 14:24

Jesteście panowie globtroterami - stwierdzam z zawiścią.

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
25 czerwca 2010 o 14:55

Dziękuje za silne uczucia. Proszę jednak dodac do tych poróży całe to niedospanie, przemęczenie natłokiem obrazów - byc może i koszmary nocne z tego powodu. Kto wie co jeszcze - nie pamietam swoich snów - ale na szczęście pamietam marzenia. Obecnie jest wiele mozliwości wirtualnych, cóz to nie to samo, ale o wiele mniej czasochłonne. Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się