Nóż do ostryg

Nóż do ostryg ma krótkie ostrze by je wrazić
i jednym pchnięciem otworzyć muszlę.
Marie obrała nim z tuzin skorupiaków
nim zaszedłem ją i wraziłem jej
w usta swój język. Nie była zaskoczona.
Objęła mnie i trzymając nóż całowała.
Muszle posypały się z chrzęstem,
a my kontynuowaliśmy naszą grę.

Przez zachodnie okno widziałem ukradkiem
pociemniałe niebo i nadchodzący przypływ.
Wschodnie okno wybiegało na zielony cmentarz
gdzie pasły się owce i zaczynał siąpić deszcz.
Czas biegł. Marie dawno upuściła swój nożyk.
Wyciszeni jak po odpływie zabraliśmy się za kolację.
Marie zaczęła dusić małże a ja wyszedłem po wino.
 
Ta scena wżyna się w moją pamięć tępym ostrzem
noża do ostryg. Do tej pory nie powróciłem z tym winem.
Wiele zim przeszło a to co w butelce przemieniło się w ocet. 

Antos Stebrny
1 stycznia 2011 o 22:25

GłupioPan zrobił. ja bym kupił jakiegoś merlota i już. Pozdrawiam!

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
2 stycznia 2011 o 12:57

Panie Antoś, to podmiot liryczny nie ja przemawiam z utworu. Ale dziekuję za komentarz:)

zgłoś

Margot
2 stycznia 2011 o 21:39

Bardzo mi się podoba. Każda scena ze swoim kolorem, emocją, porusza wyobraźnię. Świetny tekst! Pozdrawiam

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
3 stycznia 2011 o 14:40

Dziękuję. Od czasu do czasu uda się zamknąc w kilku linijkach to co w innym razie wymagałoby wielu stron:) Pozdrwiam:)

zgłoś

stateless
2 stycznia 2011 o 18:30

Panie Wojtku, świetne, to lubię

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
2 stycznia 2011 o 20:30

Długo nosiłem w sobie tę opowiesc aż zdecydowałem się ją wyrazic. Cieszy mnie że się Pani podoba:) Pozdrawiam:)

zgłoś

RemPul
2 stycznia 2011 o 19:59

Czytam te historie parokrotnie i podoba mi sie ---> jako proza.

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
2 stycznia 2011 o 20:37

Słuszna uwaga. Jak opowiadanie, gdyby nie ostatnia strofa, która podsumowuje retrospekcję utworu i wybiega poza tekst. Mam nadzieję że to działa:) Pozdrawiam:)

zgłoś

RemPul
3 stycznia 2011 o 16:18

Dziala :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
7 stycznia 2011 o 17:10

Molto bene Wojtku molto bene. Peel romantyczny, Marie, małze i wino...Piękny wiersz.

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
7 stycznia 2011 o 19:52

Muchos grazias, Jarosławie. Peel ciągle wzdycha za Marie a życie toczy się dalej:)

zgłoś

Darek i Mania
17 stycznia 2011 o 01:42

piękna i bardzo obrazowa historia ,ciekawe jak by się potoczyła gdyby Peel wrócił z winem . Ten utwór bardziej przystępny i zrozumiały dla mnie i będę do niego wracał tu jeszcze pewnie nie raz

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
17 stycznia 2011 o 15:14

Dziekuję. Gdyby peel powrócił z winem nie byłoby tej opowieści:( Pozdrawiam:)

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
9 grudnia 2011 o 23:09

milosc niedokonczona - bywa i tak w zyciu;) Pozdrawiam milo:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się