Heliotrop

Znosił naręcza uschniętych słoneczników
Ustawiał je w wazonie. Suszył i upychał
Nawet, gdy gniły ciągnąc robactwo do miodu
Szkicował i pisał listy by zapomnieć o głodzie
Lub po prostu malował, dumał i czuł dziwny chłód
Kładł farbę jak się kładzie masło na kromkę chleba
I smarował płótna. Milczenie spod gleby
Cóż wiedzą psychiatrzy i znawcy świata?
Śmierć kosi geniuszy, lecz trwa poświata
Słoneczników sączących misterne światło

Mateusz Melanowski
17 maja 2010 o 20:38

Bardzo dobry wiersz. Gruntownie przemyślany. I mądry, że tak powiem.

zgłoś

LadyC
17 maja 2010 o 21:52

Szalenie mi się to podoba. Zgadzam się w pełni z przedmówcą.

zgłoś

Waldemar Kazubek
23 maja 2010 o 14:09

No, wyjątkowe stężenie substancji. Sto procent cukru w cukrze. Ani jednego pudła.

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
24 maja 2010 o 17:57

dla mnie rowniez kwant z tego wiersza da sie ulamac. chlone i przenikam lecz swiat w tym wierszu calkiem duzy... zdecydowanie klasa wyzej niz wzrok siega. pozdrawiam

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 maja 2010 o 10:05

Smakowite, Van Gogh dałby uciąć ucho:) Dobry wiersz :) Pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
19 czerwca 2010 o 10:18

Serdecznie dziękuje za świetne komentarze. Van Gogh fascynuje mnie od lat, ale mimo wszystko nie oznacza to, iż łatwiej uchwycic ducha tego genialnego malarza. On sam jakby momentami zaprzeczał temu odpływając w niepoczytalnośc, lub "innego rodzaju świadomośc", ale jego wyostrzone zmysły malarskie przecież do końca funkcjonowały i wyprzedzał ówczesne pojmowanie sztuki (przynajmniej o kilka dekad). Inna sprawa to wrażliwośc na grę światła jaką wykazywał ten Holender wychowany w kraju o klimacie morskim i wietrznym, ale z najbogatszą po Włoszech tradycją malarską--i potem wpływ słońca Prowansji. Jest jeszcze wiele fascynujących aspektów z jego życia, ale to już innym razem (lub w innym wierszu). Pozdrawiam,

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
20 czerwca 2010 o 17:53

Panie Adamie, dziękuję za szczerą zachętę i wiarę w to, co piszę. Słabe momenty, cóż, zdarzają się, ale jak Pan słusznie zauważa, można to wyeliminować. Cóż można powiedzieć o pisaniu wierszy? Niektóre piszą się łatwiej, te, które nosiliśmy w sobie wystarczająco długo, ale zdarzają się też trudności szczególnie, gdy temat gotowy a forma wymuszona. Ale i tutaj zwykle pomaga czas. I wtedy już tylko publikować a krytyk lub czytelnik powie nam o swoich odczuciach. Na tym portalu przynajmniej:) Serdecznie pozdrawiam,

zgłoś

Antos Stebrny
1 stycznia 2011 o 13:29

To na tym polegała wielkość van Gogha. Dziękuję za olśnienie. Pozdrawiam!

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
1 stycznia 2011 o 21:00

Dzięki, próba ujęcia słowem co w przeciwnym razie pędzel by ujął:)

zgłoś

Waldemar Kazubek
1 stycznia 2011 o 19:52

Czytałem ten wiersz po raz kolejny, a jakby po raz pierwszy, jest wielki, intensywny, wiem, że znowu mnie zaskoczy!

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
1 stycznia 2011 o 21:05

Wiesz Waldku, ja opublikowałem e-booka "Londyn gore" w wyd. Nowy Świat (do wglądu na stronie) i przerobiłem jedną linijkę. A teraz po tych komentarzach czuję lekką niepewnosc czy czasem czegoś nie "plepszyłem" szczególnie że wyd. przepuściło drobny błąd na wstepie. Ale pewnie reszta jest OK:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się