jeśli buty tej damy są jak z van Gogha
sam je wypucuję. kiedyś w chwili błogiej
ona przeczyta mi swe idylliczne wiersze
gdzieś na wsi pod Krakowem, nad pasieką szerszeń
a stopy skryje piasek. wypływając ze snu
znowu będę czyścił buty. popłynę canoe
z nobliwą poetką między smoki i gryfy
wszystko jest ulotnością, gdy osiągam szlify
na wyskórzonej gładzi pantofli łaskawych
w pośpiechu czytam wiersz – pasta go wytrawi
kwas ludzkich ułomności i gazy wezbrane
porwą nas Montgolfierą, balonem dmuchanym
nic już nie pamiętam. czy to było dla wprawy
pucowanie czółenek nad brzegiem Wisła-wy?
Pięknie-hołd dla Wisławy:):)
zgłoś
Tak sobie połaczyłem te obrazy... i w zasadzie mogłem nawet nie wspominac jej imienia:)
zgłoś
No ale buty van Gogha raczej by nie pasowały. Nawet jako metafora.
zgłoś
Pani Wando miła, van Gogh z każdych butów zrobiłby majstersztyk. Jeśli byłyby to ryłko, czy pantofelki gucciego on by je uwydatnił. Każdy but w zetknięciu z brukiem czuje się zbrukany, nawet najbardziej wytworny:)
zgłoś
Z tymi gazami też jest coś niepokojacego w zestawieniu z trawieniem, kwasem i balonem dmuchanym
zgłoś
To tylko pozornie nie pasuje ponieważ pani Wisława lubi obrazy van Gogha i czynnośc polerowania mogłaby oznaczac nałożenie nowej warstwy weniksu. Lub za werniksowac pantofelki na olejnym portrecie damy:) Pani Wisława lubi przedmioty typu biol-chem-fiz, więc gazy i balon OK. Poza tym znana jest z poczucia humoru i szarad słownych - poszedłem w tym kierunku:) Całuję rączki:)
zgłoś
Oczywiście. Pan wie lepiej. A mnie się trzymają żarciki
zgłoś
Ja wcale nie wiem lepiej. To jest wiersz szarada, jak Pani zauważyłą - trochę pokręcony. To może być drażniące:(
zgłoś
Dzięki Pani przyszedł mie pomysł na wiersz o butach o ogóle:)
zgłoś
Szarada , ale jaka !Gra słów- przednia . Bracia Montgolfier , Van Gogh, Wisława, czółenka , kanoe, szerszeń nad pasieką , letnia impresja, jedynie zastanowiłbym się nad" " że na wsi pod Krakowem", czy lepiej brzmiałoby: " gdzieś" .. Ach ta Wisła pod Krakowem Sława!
zgłoś
Tak, doprawdy lepiej:)
zgłoś
Nie powinienem się odzywać, bo ani ja z Van Gogha, ani nawet z Szymborskiej do egzaminu, ale zwyczajnie jestem pod wrażeniem tego wiersza, zupełnie niemerytorycznie. Ot czytało mi się.
zgłoś
Dziękuję, za tę refleksję. Chciałem aby to było wyprane z tak zawanej kalki i totalnie "co ma piernik do wiatraka". Pozdrawiam:)
zgłoś