Spacerowałem wzdłuż morza i karmiłem mewy
tuż obok pubu Brunswick, dalej Peter's Gnosis
tam natknąłem się na tuzin kobiet czarnobrewych
żałobnie zawodzących i rwących włosy. Zgroza!
Krzyk ptaków szybujących nad skałą, Brighton Rock.
W Mariner’s nie zjem lunchu. Przeczucie to czy szok?
Dokuczliwy brak ciebie. Zostałaś w Welwyn?
Oceaniczny przypływ rzucił na piasek welon
W morskiej bryzie płynęły dmuchawce; nasienie
mniszka. Pająki tkały jedwabne desenie.
Moje myśli wpadały w pajęczyn pętle
Kogoś tam wyłowili. Tragedie niepojęte
przychodziły mi do głowy. Wreszcie zadzwoniłaś
Kwartet smyczkowy. Muzyka twoich słów tak miła
wyjaśniła to niezwykle milczenie. Komórka
padła. A ty czekałaś na mnie przy podwórku
tam gdzie rosły paprocie – fontanny próżności.
Czy inna kiedykolwiek tak mi sny wymości
niepokojem, paranoją i nadmiarem miłości?
Wojtku jak dawno:):)Warto było poczekać na Twój kolejny świetny wiersz.Pozdrawiam serdecznie:)
zgłoś
Dziekuję Jarku. Czas nawleczony wlecze się jak dętki formuły jeden. Raz na miesiąc przyspieszenie a potem naprawa w garażu, if you see what I mean:) Serdecznie pozdrawiam:)
zgłoś
Panie Wojtku, cudowne te kobiety czarnobrewe, nasienie mniszka, jedwabne desenie tkane przez pająki, paprocie - fontanny próżności. Podoba mi się Pańska poezja, wydaje się być domkniętym, czystym kryształem jakkolwiek można rozumieć moje słowa:)
zgłoś
Dziękuję. Ja rozumiem że powyższe słowa pisała poetka, dlatego tak pięknie:) Pozdrawiam:)
zgłoś
czytam pierwszy raz Pana wiersz i nie ostatni ponieważ zbyt szybko czytałem i pamiętam niewiele ( mewy ,brwi ,welon ,dmuchawce, pająki ,muzyka ,komórka i paprocie )oczywiście zobrazowane poetycko ,to po pierwsze a po drugie to jako czytelnik chcę go dobrze zrozumieć i kolejny raz przeczytać z przyjemnością i bardzo powoli
zgłoś
To prawda. Wiersz to kondensacja refleksji i zdarzeń. A także kreowanie itelektualnych montaży, w zależności jakim materiałem skojarzeniowym dysponujemy. Serdecznie pozdrawiam:)
zgłoś
Ja tylko się przypomnę jako wielbiciel Pana wierszy. I tutaj cmokam z zadowolenia. Jedynie ostatnie dwa wersy jakoś lekko śmierdzą zatęchłą mickiewiczowszczyzną i jakoś nie współgrają z dzwonkiem telefonu komórkowego.
zgłoś
Dziękuję, Waldku (czy mogę tak bezpośrednio?). Maślałęm nad tym i mam skromniejszą linijkę, mniej mickiewiczowską, ale mój peel jest lekkim paranoikiem, więc jeszcze myślę nad nim, czy pozostawić tę egzaltację, czy dać mu wyciszenie. Pozdrawiam:)
zgłoś
Nie mam nic przeciwko takiej bezpośredniości, sam nie wiem skąd mi się wkradły formy grzecznościowe w komentarzu, to pewnie przez dziewiętnastowieczczyznę zakończenia wiersza, uległem wpływowi. Pozdrawiam.
zgłoś
Wiersz zachwycający, subtelny, leciutki i tak romantyczny, że chciałoby się zatrzymać go na dłużej. Jakże się cieszę, że dotarłam tutaj by go znaleźć. Warto było. Znów mogę mieć uśmiechnięte marzenia. Pozdrawiam :)
zgłoś
Dziękuję za wspaniały komentarz. Myślałem że wyrosłem z romantyzmu, a szczególnie mój peel, ale jego „czułe geny” i nadwrażliwość ujawniają się w całej gamie. Serdecznie pozdrawiam:)
zgłoś
dziekuje Pani Magdo:) Ten wiersz to antyteza mojego Noza do ostryg. Szczesliwsza historia:)
zgłoś
kwintesencja wrażliwości:))) kłaniam się :))) pozdr.K
zgłoś
Dziękuję za komentarz. Są chwile, gdy tacy bywamy:) albo po prostu jesteśmy? Pozdrawiam:)
zgłoś
powiało poezją
zgłoś
Bryza morska przywiała te strofy:)
zgłoś