Zabierzcie mi ręce
niech nie trwają w trudzie
Zabierzcie mi nogi
Gdzie mi iść i po co
Zabierzcie rozum wreszcie
co wiecznie mnie łudzi
nareszcie
Odbierzcie mi wolę
Przecież wiecie
ludzie
Jestem tu aby mnie nie było
Przecież
być cały i przestać się stawać
znaczy nie istnieć
nic nie mieć być niczym
Wobec wielkości co największą wielkość
o nieskończoność przerasta i krztynę
każdy rozmiar zbyt mały by dostrzec drobinę
każdy byt zbyt niebyły
a trwałość nietrwała
Czy wobec tej myśli
wciąż masz śmiałość bracie
ponad wszystko co znane
pożądać spokoju?
a więc dobrze...
w miejscu 'oń' jawi mi się koń i nie mogę dalej czytać:)))
zgłoś
a ja lubię konie. W niczym mi nie przeszkadzają. Pozdrawiam.
zgłoś
ale to poważny tekst, Kvasar, a bez onia się obejdzie - daj szansę
zgłoś
No ..bra. ;p
zgłoś
filozoficzna tyrada, lubię takie zabarwienie, ale niestety dla mnie niciekawie podane od strony "językoiwej"
zgłoś