Yaro, 29 września 2019
ciemno na dworze
księżyc na piwie
nie odbiera
jeszcze raz zadzwonię
gwiazdy pochowały korony
ukryte w barach chleją
palą zioło wchodzi wyobraźnia
jak im dobrze
nie świeci żadna z lamp
ulica ciemna strach się bać
na dworze subkultura w czerwonym kolorze
częstują winem w plastikowym kubeczku
kolor musiał się poddać
idę dalej
rozluźnione majty
na uszach słowa Kazika
co z nami gdy podejdą do granic
świat szaleje wóda się leje strumieniami
klaszczę w dłonie uspokajam emocje
przed nami kosmos na niebie ekstaza
w eterze bas
wszystkich zaraża muzyka
radio podało
wielu zginęło wielu zginie
to nie film w kinie
to się dzieje
konstelacje gwiazd
wróżki nic nie widzą
dookoła chaos
wznoszę ręce do Boga w potrzebie
znak na niebie
miłości brak
brakuje mi ciebie od lat
Yaro, 28 września 2019
samotny
nieśmiały
jem dużo czekolady
kocham
dziewczyny
koloru Afryki
wyzwaniem
czarny ląd
to nie błąd
kocham ją
na południu mój świat
Yaro, 26 września 2019
jesienią samotność
nabiera kształtów
kolorami zaślepione oczy
kolorowe tęcze
niebo płonie nadzieją
babie lato płynie w oceanie lasu
rysuję horyzont
kilka drzew dam im usnąć
cicho zbieram kasztanów brąz
odzieram z kory brzozy
rozpalam ogień serc
by upiec mądre zdania
liści szum pod stopami
nadziewa uszy spokojem
jeszcze kilka kroków i będę w domu
Yaro, 26 września 2019
w moim sercu w mojej duszy
ziarno puszcza kiełki miłości
rośnie w siłę dojrzewa
słowa do miłej ślę telepatycznie
jest dobrze jest wesoło
gdy kochasz gdy czekasz
gdy spóźniam się z kwiatami
Yaro, 26 września 2019
zorane mózgi białe bruzdy
blizny wyznaczają kierunek
drogi skrzyżowania znaki
tacy mali karmieni nieprawdą
skazani na zimne kamienne serca
zabierają co moje
mimo że nie mam wszystkiego
mam dość
stania w miejscu
mam dość
bycia słupem soli
niedaleko Gomory
w ciszy zapomniany
szukam śladów Noego
w mule na pustkowi
szukam Raju utraconego
gdy patrzę żonie w oczy
pytam dlaczego ugryzłaś to jabłko
przecież mieliśmy wszytko
teraz jedynie kredyt na trzydzieści lat
pod górę zawsze z kobietami
Boże dlaczego byłem słaby
i nie dokopałem wężowi
mam dość
stania w miejscu
mam dość
bycia słupem soli
niedaleko Gomory
Boże dlaczego byłem słaby
i nie dokopałem wężowi
Yaro, 24 września 2019
płoną
ogień pożądania
pozwoliłaś by zgasł
szary popiół
nie tętni
serce zimne
nie umiem
pokochać inaczej
jak pierwszy raz
w życiu ranią kolce
ból w słowach wiersza
Yaro, 22 września 2019
nad Hotrytem budzi się słońce
podnieś do góry ręce
zaśpiewaj pieśń szczęścia
podziękujmy na stole jest
chleb budzi się chęć do życia
woda czysta obmywa
z grzechu stopy i ręce
gasi pragnienie po wysiłku
obmywa ciało obmywa złe wróżby
góry kochane mówicie do mnie ranem
wychodzą przed siebie idę dalej by
dotknąć skrawka twojego nieba
zamykam w sobie niedobre nastroje
już się nie boję jak się bałem
wolność ducha co ciało przenika
słowa są wolne mówię kocham
na głowie siada biedronka
kilka kropek na jej pancerzu
poproś ją a przyniesie chleba
poleci do nieba poleci dalej
człowiek potrzebuje nadziei
słów co dają pocieszenie
Yaro, 22 września 2019
ujrzeć głębię
w oczętach zakochanych
spoglądać w przyszłość
wspólne dni marzeniami splecione
całkiem rano przy kawie
papieros gaśnie prawie
całować usta malinowe
spijać słowa
zapamiętywać szczególne
kochać piękne chwile
czekać na spotkanie
w sercu byłaś ikoną
wokół samotność
zaciska spokój
pokój wypełnia niepokój
nie nachodzisz
pociąg nie przyjeżdża
umieram gdy
nie dotyka ciało ciała
krzycząc na ulicy
światła błyszczą
miłość trwa na do końca
w moim sercu na zawsze
Yaro, 20 września 2019
na marginesie piszą się wiersze
głębsze myśli są na uwięzi
lecz wymykają się
nocą po kilku głębszych
jak emocje gorące czasem chłodne
są uczucia jest natchnienie
ostatni wiersz
ostatnia wódka
wybacz
pisać nie muszę
inaczej brakuje tchu
ręce trzęsą piórem
papier zapisany
pomięty
szary dzień
hejt po co nerwy
Yaro, 19 września 2019
świat nazywam nieboskim
wypełniony farbą pejzaż
pełny trosk obraz dnia za dniem
noc bywa długą niekończącą się opowieścią
w trudzie zdobyty chleb
płacz
rzadko śmiech
zmęczenie niekończącym bólem
mówisz że jest dobrze
chyba jak psu na łańcuchu
trzymają nas krótko
skrępowani odczuwamy niepokój
wolność odpływa
wolność kojarzy mi się
gdy byliśmy dziećmi beztroscy
wciąż głodni wiedzy
szkoła wskazała miejsce w ławce
teraz wieczorem rozmyślam na murku
człowiek potomek aniołów lub bogów
którzy zeszli z nieba na ziemię
jak podają pisma
nie wiem
jestem skutkiem
przed umieraniem żyli korzystali
nie pozostał żaden
co wiedział jak uwolnić
z jarzma ludzkiej nienawiści zazdrości
niegdyś pewnie
świat był lepszy wieczny
cywilizacja kładzie się ku ziemi
jak zboża po silnym wietrze
niewolnicy pracują
ja się trudzę
zamykam rozdział zamykam oczy
amen
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
9 lutego 2026
Amon
8 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta
7 lutego 2026
Toya
7 lutego 2026
Yaro
7 lutego 2026
sam53