Yaro, 29 january 2026
jestem znakiem zapytania
w tym brudnym mundurze
jestem niepotrzebny
jak pusty magazynek
wymyśliłaś mnie dla gierek
jestem innym człowiekiem
mam serce mam rozkaz
kochać ciebie za Polskę
co z moją odwagą
gdy stanę twarzą
do ściany przywarty
nie wypowiem słowa
poddać się nie zdążę
wykrzyknę wolność
dla nas i naszych dzieci
Boże chroń nasz kraj
złe licho niech odejdzie
za dobrze czerwonym
panoszą się na salonach
w sobie zakochani
Yaro, 28 january 2026
wychodzę z domu
zostawiam odciski na mieście
tablice sps zgrzyt auta lampy
spełniają się sny jak dni
spełniają się sny jak na dłoni
zawsze pachnie gdy jesteś obok
spotykamy się w centrum głębi
serca drżą tyle dajesz mi siły
spełniają się marzenia
spełniają się proroctwa
mija noc jeden dotyk
pocałunkiem gaszę światła
piękno chwili jak cień
oddala się z tłumem
Yaro, 24 january 2026
gdy przyjdzie podstępnie zły czas i zabierze wolność
kamienie przemówią by zbudzić nas
by powstać i walczyć
bo walka w nas się rodzi i śmierć nie znaczy drogi
walczę nie po to by zginąć bez imienia
walczę by pokonać strach którym zarażasz
wstaję gdy upadam wzbijam się jak Orzeł
uderzam najmocniej zadaję ból
jesteś gotowy czy jesteś daleko i straszysz
wrogu mój uciekaj
pochwal się porażką
powiedz że nie masz chęci
walczyć z maszyną
która broni rodziny
szanuje zasady
Yaro, 16 january 2026
po pustych ulicach
gdzie światło nigdy nie zapłonie
płomień w sercu i ogień
nocą włóczą się ludzie
szukając dnia idą i
depczą mokry śnieg
czasem warto
sobie przypomnieć świat dziecka
czy warto pisać czytać
szukajmy w ludziach
iskry nadziei siły uśmiechu
by udźwignąć płaszcz życia
ciąży ciężar sumienia
nadchodzi ktoś kto podpalił świat
zatacza koło by na dół spaść
Yaro, 16 january 2026
gdzieś daleko są moi bliscy
troszczą się o swoje skrzydła
pozwól lecieć
wznieść się wysoko
nasze odległe myśli są skrzydłami anioła
obudź w nas emocje
człowiek popełnia błędy
słowa piękno chwili
która ściska za gardło
bierzemy życie za rogi
szukajmy w sobie emocji
empatycznie wierzę
trzymasz mnie za rękę
Yaro, 8 january 2026
czuję pachnie niepogodą
ludzie powolne kameleony
na scenie zmieniają maski
takie obrazy pamiętam z legend
czuję zimno niepokoju
na widownię pada ciężki śnieg
gnębi coś ściska niezgoda w gardle
nie wiem czy tutaj jestem potrzebny
budzisz się rankiem spojrzysz wstajesz
nic się nie dzieje bez kłamstw
to ogarnąć jak wyzwanie niemożliwe
żyję na rozkazach ludzi bez głowy
wiatru szmery bajery
zwracasz się do mnie
w ten sam sen samotności
dawniej było bezpieczniej
byłem innym człowiekiem
Yaro, 7 january 2026
świat psychologii
z wizytą u psychiatry
dni smutnych ludzi
dragi deal życia sens
ponuro owszem obłęd
świat zbacza tonie
zamiękki ja na ten czas
jednak trwam
szybciej biegnie rym
rytm życia przeciął los
nie przywykłem
ciężki temat
nie przywykłem
myślałem że mną coś nie tak
wszystko pasuje budzi się nowe piękno
brakuje mi ciepla pocałunków
dlaczego umiera ostatnia szansa
szansa na spotkanie kiedyś niebo
czuję się źle upadamy starzejąc się
mógłbyś przyjść bo nie wytrzymam
Yaro, 7 january 2026
po kałużach chadzam jak dziecko
wystukując imię deszczu
spadł kilka chwil przede mną
z ciemnych chmur teraz tęcza
połączyła niebo z ziemią
uciekam daleko
dokąd biegnę nie wiem
zielono jasne niebo bo ty
nie pozwolisz odejść
dalej jak na koniec palca
szukam deszczu który spadł
szukam wody która wsiąkła głęboko
pod skórą gnieżdżą się dreszcze
bywam dzieckiem mam się dobrze
rodzi się człowiek gdzieś daleko we mnie
Yaro, 3 january 2026
jestem żołnierzem widzę świat z cywila
słońce zatacza koło wokół mnie
czasem uśmiechem witam je
czasem przez otwarte okno pada deszcz
karabin zamieniłem na kwiaty
na metalu rdza piękno barwi
to recepta na wolność i miłość
prawda ważna czułe słowa
piękno chwili i ciekawe miejsca
idę ulubioną drogą na uszach z reggae
nie szukając szczęścia łatwych pieniędzy
cieszy mnie źdźbło suchej trawy
garść ziemi dumny jestem tutaj
Ref.
obok widzisz świata blask
uśmiechnięty zieloną
drogą choćby deszcz
nie narzekaj bez słów
dobro wraca z karmą
pokochaj siebie daj znać
czy czujesz stary to co ja
Yaro, 22 december 2025
cisza przeciska się przez drzwi
niewidzialny szept
wyciskasz sok z cytryny
wokół kwaśno dużo witamin
przestrzeń płynie
my razem z nią
powiedz, że początek
gdzie koniec
gorzkie łzy na koszuli bielą
mówisz do mnie że miłość
zakwitnie
przecina eter cichy szept
chowam je w garście dwie
porządkuję myśli
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
30 january 2026
wiesiek
30 january 2026
Jaga
29 january 2026
wiesiek
28 january 2026
wiesiek
27 january 2026
wiesiek
26 january 2026
wiesiek
25 january 2026
wiesiek
24 january 2026
wiesiek
23 january 2026
Jaga
20 january 2026
Jaga