Yaro, 22 września 2011
na wojnie czas płynie szybciej
krew zastyga wolniej
w ustach sucho
pali słońce
serca miękną gdy wbijasz bagnet
coraz głębiej i częsciej
wszystko bez sensu
przegrani po obu stronach
kule mieszają się z powietrzem
myśli do domu prowadzą
oddech twój
czuję oddech twój
piersi nabrzmiałe
kula przeszywa skroń
skończyła się wojna
w końcu razem
ja w niebie
ty wolna
Yaro, 22 września 2011
zabierz mnie w podróż
dookoła nieba
spojrzę w dół
czy nas tam nie ma
oczy namalujesz
słowami rozpieścisz spojrzenia
list wysłałaś do Pana Boga
bez odpowiedzi
jesteśmy wszędzie dotykamy
lustra wody
Yaro, 13 września 2011
zmieściłem słowa w garści
mówiłaś
nie rzucam słów na wiatr
teraz jesteś daleko
małomówna rzeko
mija czas
jestem stary
jak ten namorzynowy las
ciężkie kroki w biegu fal
morskich fal
nasze słowa złotych myśli
mówią tak wiele
nie umiem żyć bez ciebie
nasze szczęście
mamy zegar czasu
choć głowa siwieje
łatwo jest brać
gorzej z tym żyć
Yaro, 9 sierpnia 2011
żebrząc o miłość wyciągam dłoń
z nadzieją że ktoś rzuci grosz
błękitnych oczu twoich
byłem blisko o włos
zraniłaś serce
czekam wytrwale w upale
w futerale na gitarę
kilka monet lecz nie ma tej
o której śnię
uderzam w struny a wiatr niesie słowa
słodkie jak miód
zamykam oczy do ucha szepcze wiatr
Yaro, 27 czerwca 2011
jak przejść na drugą stronę lustra
wokół mrok zaciska spokój
słów nie da się zatrzymać w kamiennych ustach
serce jakby z marmuru drży
deszcz zapukał do okien
dusza wzruszyła ramionami
przewróciła się na drugi bok
stałaś w drzwiach
o siedemnaście lat starsza
jakby bogatsza o kilka zmarszczek
mój cień pląsa i przesuwa się
zgodnie z ruchem wskazówek zegara
po chwili odpłynęliśmy na drugą stronę
wiatr smagał nas batem
Yaro, 18 czerwca 2011
zakradła się niczym złodziej
ciemnej andrzejkowej nocy
księżyc w pełni nisko nad horyzontem
zatrzymała wskazówki
przyszła skrycie
przez drzwi zamknięte
nie zapukała
nie usłyszał nikt
był koniec listopada
podała zimną dłoń
nie miałeś wyjścia
sprawy jakby nieważne
już nie potrzebne
nie ma cię
w objęciach wiatru
zimna chłodu
wędrowała dusza wśród
złotych obsypanych listowiem drzew
aleje drzew w ukłonie
płot dziurawy uklęknął
wiatr zamiatał liście
zimno ślisko
w sercu zamieszkał strach
śnieg układał płatki pod stopami
słów brakowało by wyrazić ból
pustka w ustach zagościła
odmierzałem każda smutną chwilę
w naparstek łapałem krople łez
jeszcze mogłeś pożyć
za młody by odejść
wargi drżały
nie usnę tej nocy
zadzwonię do Pana Boga
czy będziesz szczęśliwy
czy czuwał będziesz przy nas
świeca się wypaliła
życie barwne pełne humoru
dobry ojcze nasz
jesteś naszym pasterzem
matka gdzieś na obczyźnie
tęskni szlocha
ty już u siebie a my w gościnie
Yaro, 16 czerwca 2011
wyjmij szklany błysk z oczu
spójrz głęboko w błękit
wsłuchaj się w słowa
gesty mówią wiele
palec wskazał klucz
muszę odejść gdzieś
gdzie nie ma mnie
dokąd pójść
zatrzasnąłem zbyt mocno drzwi
poczuj muśnięcie warg
delikatny szept
echo niesie żal
głaszczę włosy
na oczach sen
oczy we łzach
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
15 lutego 2026
wiesiek
15 lutego 2026
violetta
15 lutego 2026
sam53
14 lutego 2026
wiesiek
14 lutego 2026
ais
14 lutego 2026
Jaga
14 lutego 2026
dobrosław77
13 lutego 2026
violetta
13 lutego 2026
sam53
13 lutego 2026
wiesiek