Yaro, 2 marca 2015
gdy umierałaś
umierał cały mój ciasny świat
niebo bez gwiazd
księżyc w nowiu przyćmiony blask
świeca jej płomień
szept Ojcze Nasz
cichy szeleszczący spokój
serca jak dzwony mniej radosne
skończył się problem
skończył bieg pociąg
tyle spraw pozostawiłaś krótki list
słowa podziękowania czerwony znicz
przykryta granitowa płytą
ciężka aż boli napisałem wiersz
szary dzień czarny ptak
szary duch spękane serce
delikatny wiatr pogodził ludzi
dobro na ziemi mieszka od lat
Yaro, 2 marca 2015
choćbyś łopatą wiedzę nakładał
nie pomoże nic żaden sposób
mimo że każdy jest dobry
kierownik ma przykłady na video
garściami napełniają puste głowy wlewają olej
jak do du py lewatywa nabrzmiałe jelita
odbyt i czaszkę rozerwie nadmiar ciśnienia
wiemy to z praw fizyki
dookoła stragany
pustaki rosną ja chwasty
wiosennym porankiem
budujemy piramidę głupoty
zamieszanie w głowie jak w wielkiej betoniarce
szum szarych komórek
szelest rzęs
głupie odzywki głupie pupilki
Yaro, 28 lutego 2015
wspomnieniami karmię się
zapomniałaś
silne ręce tuliły cię
uśmiech na twoich ustach
zgaszony jednym gestem
śmiałaś się tak głośno
Pamiętam
bardzo chciałbym to usłyszeć
słów ciągle za mało
pustka mieszka w mych ustach
Nie pamiętam
zazdrość kolcami nie raniła
naszych małych snów
twoje delikatne palce
dotykały ramion
jak skrzydeł gołębich piór
usta tak różowe
kleiły się do moich ust
z zamian za promienie ciepłych słów
byliśmy dla siebie
każdej nocy
jednym tchnieniem
fiołkowych oczu spojrzeniem
zapachem lata poranka oddechem
zapachem siana w powietrzu
jesienny kolor włosów złocistych
srpężynek skręconych warkoczy
małe stopy śpieszyły
kroki ostatnich chwil
wśród gwiazd
powiedziałem żegnaj
wycierając oczy w koszulkę z Nirvaną
Yaro, 26 lutego 2015
praca nie rozgrzała moich dłoni
zmarzły posiniały miejscami czerwone
jak te cierpliwe w ogrodzie stare jabłonie
człowiek nad przepaścią
nie chcąc spaść
jak lemingi isis kończy świat
w kozim rogu zachód wojska pcha
gdzie pracy brak
człowiekowi potrzeba wojny
bo już nie ma czego się bać
praca jak każda niepłatna prócz autostrad
prawda jest taka Polak omija znaki
Yaro, 25 lutego 2015
pogrywam sobie
uciekam stąd do gdzie indziej
na inny ląd jak najdalej tu niepogoda zimą szare dni
depresji nie pomoże nic
ani dobre słowo ni kieliszek młodego wina
zarzucam procha
oby do podniebienia się nie przykuł
szklanka wody z biedry dobra na wszystko
dni trącą na wartości a ja z nimi
biedny człowiek chory bez nóg
głodny życia siadam na rower pod górę pieszo
oby jak najdalej ze mną chodź
są fajne zielone światy
pełno słońca
zachody każdego napotkanego
wschodem gdy śnisz uciekam
na ławie list zapomnij i nie pisz
Yaro, 25 lutego 2015
śmierć na białym koniu
wieje nienawiścią ze wschodu
z łąk pól ogrodów niezgody
brat bratu wilkiem
wielką rodzinę Słowian dzieli złość
majątki ropa czarna smoła
droższa od wody
droższa niż życie
z zachodu kłamstwo
na co nam a. na to.
białe papiery podpisy fikcja
człowieku strzeż się hołoty z nad wielkiej wody
gwiazdą rozbłyśnie stworzenia boże uśpione śnią
jak dobrze dobry Boże
niby nic jednak życie dzieje się w tym trudnym momencie
nie na moją głowę te zaklęcia
podparty świat ma tylko jedna nogę
chwieje się oszaleje
w głowy tłoczą kłamliwe podchwytliwe nadzieje
miej wiarę i nie daj się obłudzie
pięknym wzniosłym słowom
one śmierć niosą
nie oni lecz my walczymy
umieramy żeby rodzić się żyć na nowo
w lepszej przyszłości
zamknijmy karty historii nie przywołuj demonów
odetchnij na nowo
pokochaj każdego niezależnie od narodowości
oni tez kochać pragną jak ziemia deszczu
Yaro, 24 lutego 2015
kręcą się tutaj dziwne auta
na ruskich rejestracjach
ci ludzie jak atrapy z napisem s kolko
choć nic nie mam do obcej narodowości
ulica kostka wymodlona
potykam się o słowa
ktoś mnie dotyka skopane życie
budzi świtem do pracy
idę niezadowolony
jak każdy normalny Polak w tej gminie
ku rwa dzień świstaka
nudna robota niepłatna
jeszcze te ruskie z fajkami
tytoń smakuje jak liście buraka cukrowego
jak żyć by nie mieć złości
do samego siebie nie mówiąc o niebie
żona mnie chwali gdy myje gary
ona w tym czasie maluje paznokcie
mówię maluj i łokcie
Yaro, 24 lutego 2015
nie potrzebna sława a ni nic związanego
żadnych zaszczytów żadnych uwag
nie doradzaj spójrz w lustro tak właśnie wygląda sierota
pieniądze są nie ciągnie mnie do mamony
piszę bo to jest życie sprzedaję odrobiny siebie
rozsypuję słowa jak zboża wiosna czasem jesienią
gołębie wydziobują karmią młode
w gnieździe którego szukam do którego wracam nocą
śnię o domu gdzieś na wschodzie
staw pełen ryb w dobrym roku
myślami płynę w przeszłość niepotrzebnie
tutaj kilku przyjaciół mam i wrogów
nie potrzebuję jedynie na twarzy rumianego uśmiechu
słów kilku na sen bez proszków kieliszek wina
teraz idę czeka na mnie dziewczyna jak poezja
pomiędzy wierzbami cisza
słychać cykady słychać strumyk
łąki kładą się spać
tego mi trzeba
bycia sobą
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta
7 lutego 2026
Toya
7 lutego 2026
Yaro