4 lutego 2019

poezja

Yaro
Yaro

żona

czas ucieka biegnę z nim 
na skroniach po drodze 
szron twarz pełna pajęczyn
 
 czeka wytrwała tak skała
w sercu dynamit rozsadzam uśmiechem 
winorośl zaplata dłonie na ramionach 
 
wydaje owoc obfity pełen życia 
 
 żona  filarem diamentem fundamentem 
wmurowanym kamieniem węgielnym 
 
 oddam  wszystko  siebie i więcej
 
 wybacza gorsze dni które nie omijały 
nie byłem dobrym chłopcem
 
 z szaleństwem kochać 
mieć prywatny Eden na Ziemi
 
na Niebie w sercu Słońce

alt art
5 lutego 2019 o 10:14

bo żena to znaczy obdarowana ale i darowana, ale przecie nie rozmieniona na drobne; we widmie fiolet graniczy z lazurem..

zgłoś

jesienna70
6 lutego 2019 o 20:10

pięknie i wzruszająco...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się