Niewskrzeszenia (bezsilność 5)
przedawkowałam słowa Piotrze
umarły wraz z sensem i nie ma nic
co zakwitłoby
między nami chłód droga pod prąd
i skała z którą przyjdzie się mierzyć
samobójcom
zostanie odpuszczone to nie ich wina
że ciemność pochłania światło i nie ma
gotowych aniołów ani żyznych ziem
w których można posadzić nowe
człowiek staje się ciężarem
sobie zawdzięczam ten stan Piotrze
a przecież mogłam oddzielić ziarno
wyłuskać co lepsze i na dobre
zapomnieć czym jest kara
skamieniałam
nie podniosę już oczu ani głosu
on przyjdzie we śnie
kiedy będziemy zamarzać
a podobno jest w metropolitan kamień, co się uśmiecha kobiecymi usty..
zgłoś
taa. jeszcze jedno wspomnienie. dzięki Alt, pozdrawiam..
zgłoś
wrócę do braci na Los Roques de Garcia//
zgłoś
Piękny wiersz. Wiele interesujących przemyśleń bliskich moim poglądom. Serdeczności:)
zgłoś
chciałoby się, żeby ta "bezsilność" zaowocowała jeszcze - szkoda, że to już koniec cyklu :)
zgłoś