tetu
WSZYSTKIE PRACE Poezja (63)
O autorze Znajomi (3)

Zmiana sposobu prezentacji

9 maja 2026

poezja

tetu
tetu

ułamek

sinusoida pulsującego błękitu
przecina płaszczyznę logiki

punkty zbieżne kłamią
linie równoległe w nieskończoności
krzyczą o dotyk
pozostając jałowe

czas jest dzieleniem przez zero
pętlą bez początku
wykresem który nigdy nie dotknie osi
prawdy

próżnia nie ma zapachu
jest matematycznie czysta
znikam w ułamku
którego nie da się

skrócić

2 maja 2026

poezja

tetu
tetu

marginesy

to tylko ciche pęknięcie na krawędzi nocy
gdzie reszta jest milczeniem — jedyną prawdą
głośniejszą niż krzyk

różewicz rozebrał świat do naga
zostawiając nas w pustym pokoju
bez ścian i okien

komu przyjdzie zgasić ostatnią latarnię
przymierzyć buty które
nigdzie już nie zaprowadzą

nie ma drogi

zostaje tylko chłód
między być a nie być
krótka pauza

przed

19 kwietnia 2026

poezja

tetu
tetu

warunki użytkowania

instrukcja obsługi ciała obcego
nie gwarantuje że wstaniesz wyspana
w środkach ostrożności nie ma nic
o zakochaniu inaczej

ważyłabym słowa tańczyła do rytmu
fraza o czułości sprawia że drżą mi dłonie —
dotyk za dotyk i masz mnie
więcej w tobie drapieżnika niż baranka

pieprzyć więc ładne metafory — język
i tak znajdzie najczulsze miejsce
w którym obce stanie się ciałem
i nikt nas z tego nie wyliże

29 stycznia 2026

poezja

tetu
tetu

wołają na mnie Mokosz

jestem częścią naturalnego cyklu
wrastam w ziemię
wyrastam z wody

w związku z księżycem bywam
matką
żoną
kochanką

przy nadziei pola pszenicy
szeleszczą swoim językiem
i wszystko wzbiera

kręć się kręć wrzeciono

i choć dłonie mam pełne gwiazd
smakuję życie
miłość wplatając między zboża

24 stycznia 2026

poezja

tetu
tetu

pierwsze: nie rozszczepiaj światła, ani żadnej rzeczy która jego jest.

nie ma już wspólnego punktu. ciemność — jasność,
jasność — ciemność. są tylko chwile, przez które budzę się
szukając szklanej kuli. przemierzam światy,

by pokonać pryzmat, ominąć białe światło i dotrzeć
na skraj czarnej tęczy. to jedyny punkt, by spowolnić czas
tego co pomiędzy. nie rozszczepiaj światła,

nie ma już miękkiej krzywej; pamiętaj jego kształt, kruchość,
i ten zimny rodzaj ciszy, kiedy wszystko gaśnie.

19 stycznia 2026

poezja

tetu
tetu

drugie: nie przeciągaj. struna jak kij — ma dwa końce.

nie wrócę do kręgu ognia; jasność oślepia
i parzy. niby te same płomienie, a skóra stała się
przezroczysta. prawdziwa przyjemność, to czerń;
wmasowana w ciało nie definiuje początku

i końca nie widać.

17 stycznia 2026

poezja

tetu
tetu

Na dwa

rozpisać ciszę
by wybrzmiała

na dwa głosy potrzeba pary
w płucach zaledwie kropla
i to znajome rzężenie

drzemiesz

dzień i tak wisi na włosku —
po włosku tylko kawa

ty stawiasz

a ściany rosną —
bezszelestnie i
stajesz się wiatrem w kominie
głosem na dwa świerszcze

jesteś
między ustami a brzegiem ciszy

słyszysz

13 stycznia 2026

poezja

tetu
tetu

Na cztery

rozpisać pustkę
by wybrzmiała

w metrum cztery czwarte
cisza rozchodzi się po kościach
wyjątkowo zimny maj zostawia ślad

unikam odpowiedzi na pytanie
o słowo o kamień — milczę
słowem i kamieniem

niekończąca się myśl przebija światło
i znów zapada senność — wieczna pamiątka
Róża po wyrwanym sercu

13 grudnia 2025

poezja

tetu
tetu

trzecie: nie mów, gdy nie wiesz, czy nie skaleczysz

słów trzeba pilnować. wymykają się jak iskry — pożar
odbiera zdolność akomodacji. czytam z własnej dłoni
i wiem, jak bardzo zawodzi nas język. niepostrzeżenie
zwijam się w czerń, tylko tak odetnę więzy. bez dymu

wygaszę światło.

21 listopada 2025

poezja

tetu
tetu

czwarte: nie wykradaj czarnych wiśni z mego raju

i stała się ciemność. zachowawczo sprawdzam
wszystkie zakamarki. są czyste i wonne. pora kwitnienia
przesuwa krawędzie, odwraca znajome zapachy. nie kradnij;
wiśnie dojrzewają w popiołach. każdej nocy

nasze kości strzelają,
jak pestki.

16 listopada 2025

poezja

tetu
tetu

piąte: nie wyrywaj moich tkanek z (nie)pamięci

ewoluuję na nowo. płomień zgasł i teraz ciemność
jest namacalna. skóra ma kolor smoły, dlatego
wtapiam się w tło. widmo pogorzeliska, to tylko zły sen,

odległy o kolejną noc, za którą czarny świt
wdrapuje się na kolejny poziom.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się