znów obca noc Piotrze
zlewa się w nierozpoznane kształty
a przecież jesteś
tym który obiecał nazwać i oswoić
niełatwo udźwignąć słowo
raz wypowiedziane stało się ciałem
i kołyską
w niej chowaliśmy poronione wiersze -
pamiętasz Piotrze?
wracałam do nich jak do modlitw
tam gdzie nie było nadziei na odkupienie
wyrosła skała
tak trudno uwierzyć w wieczność
o zielonych oczach mówiłeś że są
niczym dziewicze łąki pełne łagodności
a jednak wylaliśmy się jak mleko *
krzyż wciąż pęcznieje od ran
Patryk Chrzan - Zaduszki *
łąk bym tak nie idealizował..
zgłoś
Dlaczego alt? łąki mają w sobie tyle delikatności i uroku:) dziękuję za zabranie głosu, pozdrawiam.
zgłoś
łąki to scena dla teatru zbrodni; tylko krótkowzroczni idealizują taki dreszczowiec; niedźwiedzia widzą misiem..
zgłoś
najboleśniejsze są echa drzazg//
zgłoś
Przerażająca wizja, alt, ale poniekąd się z nią zgadzam. Wszystko to kwestia wyobrażeń i pewnych stanów. Zauważ, że podmiotowi "tak trudno uwierzyć w wieczność" "a jednak wylaliśmy się jak mleko" czyli stało się coś co wywróciło ten "wyidealizowany" świat do góry nogami. Scena podobna do teatru zbrodni.
zgłoś
Apis, coś w tym jest. Ten odgłos i ponure myśli zabijają spokojny sen. Dziękuję za słówko.
zgłoś
Jak zwykle bardzo sprawnie i ciekawie napisany wiersz. Zastanawia mnie zestawienie "poronionych wierszy" z kołyską i modlitwami, bo to, przynajmniej na pierwszy rzut oka, sprzeczność - poronienie kojarzy z martwym płodem lub, w języku potocznym, z czymś nieudanym, bezsensownym, kołyska natomiast, jednoznacznie, z oczekiwaniem na nowe życie albo, już bezpośrednio, z nowym życiem. Modlitwa zaś to - w najogólniejszym znaczeniu - rozmowa, obcowanie, z Bogiem. Jest więc ogromne pole do interpretacji, ciekaw byłbym przemyśleń Autorki. Pozdrawiam :)
zgłoś
słówko uciekło - "poronienie kojarzy się" być powinno :)
zgłoś
Zręcznie prowadzisz rozważania w zakamarkach poezji
zgłoś
Witaj Jerzy:) Jak zwykle miło Cię gościć:) Bardzo się cieszę, że czytasz i dociekasz. Nikt jeszcze nie zwrócił na ten fragment uwagi, dlatego tym bardziej cieszą mnie Twoje rozważania. Jerzy zestawienie słów które Cię zatrzymały to tylko pozorna sprzeczność, choć właściwie nie wiem czy w ogóle sprzeczność. Można przecież oczekiwać nowego życia będąc już w pełni na nie przygotowanym. Może Piotr i peelka od dawna oczekiwali cudu, który zwyczajnie się nie ziścił, choć miał swój początek. Stąd też modlitwy, rozmowy, prośby itd. i chowanie poronionych wierszy jako wcześniejszych nieudanych prób. Słowo które stało się ciałem to dla nich nowa droga, odnalezienie sensu, siebie samych, nowa nadzieja z którą szybko trzeba było się pożegnać. Zawsze jest tak, że ktoś się rodzi ktoś umiera, wtedy... W tym przypadku, finalnie, ten z którym peelka tak żarliwie rozmawiała zabrał nie jedno życie, a dwa. Pytanie czyje? Krzyż wciąż będzie pęczniał od ran. Wiersz zaczyna się słowami "znów obca noc Piotrze" ... bo żadna nie będzie już taka sama, pomimo iż Piotr stoi na straży. W całym tym cyklu peelka ma żal nie tylko do siebie, ale też do Piotra, który obiecał nazwać i oswoić, tymczasem "wylali się jak mleko" Można też spróbować innej drogi interpretacji. Choć wiem, że kołyska mocno kojarzy się z dzieckiem, ale idąc w innym kierunku warto zahaczyć o życie wewnętrzne podmiotu (i byc może tu jest pies pogrzebany) chciałoby się powiedzieć ewolucja duchowa, takie skojarzenie z kołyską, ale w tym przypadku to nie rozwój duchowy gra pierwsze skrzypce. Pusta kołyska, kolebka, może mieć tutaj inne znaczenie. Na pewno to smutek, żal, ból i monotonia. Nie wiem Jerzy czy pomogłam, czy wzbudziłam jeszcze więcej wątpliwości:) ale miło było porozmawiać. Jest jeszcze tylko jedna część i na tym koniec. Więc co autorka miała na myśli? nadal pozostaje tematem otwartym:) Pozdrawiam. samoA, bardzo dziękuję:)
zgłoś
O rany, ożywiłem wodospad! :)) Bardzo dziękuję za tak obszerne wyjaśnienia, z pewnością pomogłaś. Z niecierpliwością czekam na ostatnią część tej pouczającej rozmowy z Piotrem :)
zgłoś