Już dnieje
a Ty Piotrze nie zmrużyłeś oczu
przywykły do ciemności w której lepiej widać krzyż
i otwarte na oścież rany
pęknięcia to nie jedyny ślad zapętlonych ustaleń
poezja rozsadza nas od wewnątrz
karmi tym co zebraliśmy przez wszystkie lata
rtęcią wyślizguje się z palców*
musimy nauczyć się czekać Piotrze
między jednym wierszem a drugim odliczać kości
rzucone raz stały się wyzwaniem
(bez)boleśnie przekraczamy odległości
papilarność odkształca szczypie w policzek
*autor nieznany
to klamki przywracają wiarę w odwrotną stronę..
zgłoś
Podobają mi się te rozmowy z Piotrem - pobudzając wyobraźnię i myślenie, zmusiły ( na chwilę ) moje wewnętrzne lenistwo do wycofania się i sprowokowały inne spojrzenie - na poezję :) Przyznam, że w pierwszym czytaniu miałem mały kłopot z "papilarnością", ale tylko na chwilę :)) Pozdrawiam i czekam na więcej, bo podejrzewam, że to nie ostatnia rozmowa z Piotrem :)
zgłoś
Alt, coś w tym jest, dzięki, pozdrawiam. Jerzy cieszę się, że dałeś radę z papilarnością i że choć na małą chwilkę wyrzuciłeś lenia:) Dzięki.
zgłoś
Jerzy ma rację, czyta się z zainteresowaniem, bardzo płynny i odczuwalny tekst
zgłoś