Yaro, 16 grudnia 2011
zapukałaś do serca
bramę otworzyłem
nim zamkneli sklep monopolowy
dozwolony łyk alkoholu od lat osiemnastu
miłośc kwitła zawsze
nikt nie broni kochać w południe
zgrabna dłoń dość szczupła
prowadziła za miasto drogą
po której rano rozwoziłem mleko
ludzie je pili z bułką maślaną
chciałaś coś więcej
podniosłem ręce zdjełaś bluzkę
piersi małe nabrzmiałe
trzymałem w dłoniach
jak jabłka czerwone
do jedzenia dojrzałe
konsumowałem
Yaro, 15 grudnia 2011
rwała pierze z gęsi
piekła chleb na liściach chrzanu
teraz opuszczona stara chata
pokryta trzciną
porośnięta mchem i łaty
parę zdjęć pokrył kurz
na ścianie pocięty fartuch
w kieszeniach rodzą się myszy
od kilku pokoleń
zapach pierogów i kapusty z beczki
zostawiła wspomnienia
odeszła gdy matce dziękowałem za mleko
została pamięć
ślady po pręciu na łydkach
przytulała gdy z sanny wracałem
zimą przy piecu tuliłem się do niej
teraz gdy jej nie ma
nie ma nawet zimy
zapalę znicza pomodlę się w ciszy
Yaro, 15 grudnia 2011
dotykaj i pieść oddechem serca
miłuj i nalej miłości
z kielicha pełnego życzeń
wzdycham do ciebie nocą i dniem
modlitwy płyną słowem dotykam
niebieskich bram w przestrzeni
jak gwiazda polarna ostoją jestem w miejscu
wskażę drogę bezpieczną wśród sztormu
uczucia przekażę w żółtych kopertach
róża uschła
powiesiłaś na ścianie marzenia
spotkać cię na ulicy wśród tłumu
mam pragnienie spojrzeć raz
przez chwilę zapukać do drzwi
może otworzysz
dam kopertę
z życzeniami najlepszego
Yaro, 14 grudnia 2011
a gdy już spotkam cię na śródku ulicy
jak czterolistna koniczyna
utulę pajęczyną jak płaszczem
wypowiem miłe słowa
kocham
dreszcz pod skórą wibruje
serce spotka serce
trawa narodzi nowe kłosy
spacerkiem aleją objęci w pół
uśmiech na ustach nie gaśnie
po internecie serfuję
Yaro, 14 grudnia 2011
wszystko szybko się toczy
jak pod górę głaz
jak drzewo zawsze sam
na gitarze gram
piosenka o ptaszku i wiośnie
płynie w eterze
jeszcze tu zostań
jak dwa konie
rozumiem się z Leonem
lato w kolorze
w dziadkowym telewizorze
płyniemy na tym wozie
u jarani po pachy
suniemy w kierunku
wizji horyzontu i morza
Yaro, 13 grudnia 2011
kocham ten dzień to miasto
ten cień słońce za ratuszem
maślane bułki jem z dżemem
być punkiem nie skinhedem
będzie koncert w naszym mieście
zbieramy pałki i kamienie
policja w terenie
jeszcze trochę trawki
piwko tanie w moim mieście
śnią się zabawy sprzed piętnastu lat
jestem już za stary
w duszy jednak muzyka
miasto pamięta jak się bawimy
na ziemi gdzie komuna
rodziła w bólu nienawiść
zaszczepieni złem
kopali niewinne ofiary systemu
miasto pamięta wydarta księga
Yaro, 13 grudnia 2011
wśród ulic i skrzyżowań
wyciągam do ciebie dłoń
odpychasz odkładasz na bok
jak rzecz nieważną
był taki dzień gdy kochałaś
teraz gdy ciebie zabraknie
w moim sercu gdzieś na dnie
odkryjemy się na nowo
zapragniesz dotyku
wrócisz myślami i wspomnisz słowa
pisałem listy
dzwoniłem do drzwi
nikt nie otwierał ich
Yaro, 13 grudnia 2011
uronię łzę do kielicha pełnego wspomnień
zaszyję się w pokoju gdzie zapach kadzideła
daje spokój
usnę na jakiś czas
by nocą
po deptkaku spacerować
i zapomieć twoje kroki
przesączony przez pergamin
idę o krok dalej zapominam się czasem
na skale wyryłem słowa
może odczytasz
może zmyje je deszcz
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
14 lutego 2026
wiesiek
14 lutego 2026
ais
14 lutego 2026
Jaga
14 lutego 2026
dobrosław77
13 lutego 2026
violetta
13 lutego 2026
sam53
13 lutego 2026
wiesiek
13 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53
12 lutego 2026
sam53