Yaro, 23 kwietnia 2014
w dłoniach niosę łzy w sercu ból
gdzie jesteś ty który wołasz każdego dnia
bezbronny stoję przed wielką ścianą
czekam na dzień w którym zabierzesz mnie
marzenia spełnisz nad wielką wodą
czysty z modlitwą na ustach
przejrzyste życie płynie nie tylko we mnie
wspinam się nie mogąc się wspiąć
czekam na zaproszenie daj znak
tym co mam w dłoniach obmyję twarz
przyślij choć jeden sen z gór wysokich
pozwól mieć nadzieję że nadejdziesz
Yaro, 23 kwietnia 2014
zwiędły pomięty przez czas
w popiołach życia
narasta rozczarowanie dniem
szare chwile mijają wolniej
przy kawie papieros nie gaśnie
czytam twój list tylko z domu wyjść
z treści wynika że porzuciłaś szczęście
w ramionach Hindusa się odnalazłaś
sprzedałaś serce za hajs
kieruj losem trzymaj ster w ręku
w kierunku gwiazdy północnej
podążam nie wiem czy przed nocą zdążę
Yaro, 20 kwietnia 2014
w sercu pożar dusza płonie
z ust gorące słowa
nie chowasz w sobie dobra
czas upływa słuchasz boga
kto wymyślił wszystko
kto ujarzmił nasze serca
natura idzie inna drogą
szukasz miłości skryta w środku
blisko boga z dala od ciemnej strony
pożar wszędzie walka ciał
na ziemi i niebie smutno
dajcie nam się cieszyć
dajcie nam żyć w spokoju
całe życie spędzasz w pracy
na kilka chwil zamyślenia nie masz czasu
odpocznij zatrzymaj zegar niech nie pędzi
wojny głód choroby
plaga spływa i spływać będzie
pożar serc gorące słowa
nadejdą dni odnowy
Yaro, 20 kwietnia 2014
zewsząd słoma wystaje z butów
gnój w słowach przebiera świński ryj
blady w pracy drżeniem rąk
nadzieję odbiera raport gniewu
dokąd płynie ta łódź
przecież na oceanie nie ma brzegów
dziurą nabiera wodę jak łapówki
wszystko ważne nikt nie pije rumu
tylko herbatkę z bławatków
władza odbiera rozum
zielony banknot więcej warty niż dar życia
przy korycie świnie
pełne brzuszki blade ciała
przy sterze wojownicy słońca
ślepi żołnierze
Yaro, 17 kwietnia 2014
jaką cenę zapłacę za życie
przecież nie wiem czy chciałem tu być
czas płynie płynie rozczarowanie
z ust słowa nowo poznane
skąd się bierzemy w świecie murów granic
w ramach jak obrazy zamknięci w czterech ścianach
okryci drutem kolczastym
bez perspektyw
nie my ptaki wolne
cieszą dniem
świtem śpiewają
my jak noc ciemna szukamy wroga
z ust słowa nowo poznane
skąd się bierzemy w świecie murów granic
w ramach jak obrazy zamknięci w czterech ścianach
okryci drutem kolczastym
wmówił nam ktoś że inny to zły
walczyć ja nie mam siły
zbierzmy się na łąkach
niech nam zagra serce
w rytmie rastamana
znak na niebie blizną w sercu
poczekamy u bram zapukam świtem jasnym
wśród takich samych ludzi
Yaro, 17 kwietnia 2014
idę ulicą środkiem dnia
niewinny bezbronny
przecież to bezpieczne miejsce
mijam ludzi rzadko uśmiechniętych
mnie też nic nie cieszy
nie mam co zakurzyć szlag bierze
w kieszeni jeden złoty
malowany wykapany
ulica świeżo malowana zebra
klnę opowiadam sobie
nie ma z kim pogadać każdy gdzieś pędzi
jak pociąg życie jak maszyna
dzieci grają w piłkę
starsi palą papierosy
policjant z pałką szuka śladów
nóg nie czuję oparty o latarenkę rzygam
wracam do ścian tat i mam
Yaro, 16 kwietnia 2014
na przyjaźń nas nie stać
miłość odeszła jak się odchodzi
na balkonie płonie papieros w dłoni
w głowie myśli zmarnowałem wszystko
zburzony cały świat
ciebie obok brak
dzieci wyfrunęły z gniazda
wysłałem kilka listów
zmień zdanie przecież było tak dobrze
co się stało czego brakuje
zmienię odstawię
zacznijmy żyć myśleć od początku
na fundamencie wspomnień ulotnych w eterze
w radio podali nasze szczęście wraca ostatnim lotem
Yaro, 15 kwietnia 2014
przepadła nasza miłość
jak list wysłany zaraz po otwarciu poczty
młode lata płyną za rękę z dziewczyną
kołysze się na wietrze wiara
w sercu promyk iskrzy radością
muszka na szybie też ma prawo do miłości
chcę kochać
kochać ciebie i polubić
troski nie ważne odstawiam na bok
idę z poniesionym kołnierzem
obok wspólny świat
dzień kończy się z oddalającym się horyzontem
przez noc będziemy biec jak oswojone dzikie konie
świtem znów napiszę wiersz
w dłoni świeże podam białe pelargonie
Yaro, 15 kwietnia 2014
jestem sobą nie inną osobą
oddycham wolnością
garściami ślę całusy
nie jestem obcy jestem żywą istotą
dryfuję w szalupie
maszt na nim żagiel
z garścią wiatru
napełniony ocean łzami
błądzę palcem po mapie
sekstans namiary odczytuję na niebie
przychylne wiatry spokój przed burzą
latające ryby albatrosy długonose
za horyzontem rodzi się nowy horyzont
ziemia okrągła w portach miłości
zatrzymuję kilka nocy
rum płynie w żyłach
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 lutego 2026
Yaro
11 lutego 2026
wiesiek
11 lutego 2026
Yaro
10 lutego 2026
Kreton
10 lutego 2026
Jaga
10 lutego 2026
nieRuda
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53