Yaro, 3 listopada 2014
zaparzona w filiżance białej
na stole pióro nasze wspólne zdjęcie
na podłodze kurz posprzątam
teraz za wcześnie na smutki
esencja słomkowa
pachnie chińskimi polami
zielona od słońca
myśli z każdym łykiem spokojniejsze
samotność dopada każdego
wywrócony na lewa stronę niegdyś
żal straconych lat nigdy więcej
czas nie ma czasu dla nikogo
na stole papieros herbata stygnie
wiersz ciężki jak kamień u szyi
na dworze świat moknie
płacze razem z nim okna mokre
z każdym łykiem brakuje mi ciebie
kilka wspomnień i ten brak snu
śniłem dobrze gasząc pragnienie
Yaro, 3 listopada 2014
ważne są
zamienione na sekundy
zapadają w pamięci jak amen
wybieram te najlepsze
wiara jest wspomnieniem
serce jak róża patrzy w oczy
przez dzień do słońca
Yaro, 3 listopada 2014
znikąd donikąd
z mieczem nad przepaścią
na szczycie w szatach białych klęczy
modlitwy krzyk nie męczy
idą dni sąd ostateczny napoczęty
człowiek jest niebezpieczny
nie odbezpieczony nabity przeklęty
świat odwieczny nie ma początku
koniec zły ogień męczący świat reklam
dręczy bliźni bliźniego
kosa pod żebro słowo na murze
gra o wszystko oparta o pieniądze
muzyka wybawieniem cień na niebie
zły omen zbliża się jak złodziej
cicho potajemnie odkryte karty
nie ma zmiłuj wyciągam nóż
idę spać niespokojny nie ma nocy
tylko popiół i słów kilka
Yaro, 2 listopada 2014
gdy człowiek umiera umiera jego gwiazda
na niebie ponuro wiatr szeleści gałązkami
drzewa smutne ponure krajobrazy
w sercu smutek ze łzami w oczach
na horyzoncie postać dokąd poszła
czekaj na nas pod garbem ziemi
sami życia na barkach nie uniesiemy
rodzimy sie nie bez powodu
tkwi kilka przyczyn przysięgam bogu
wolno kręgi swe życie zatacza
na linie nad przepaścią tkwi rozpacz
żal płaszczem roztacza chłonie
ostatni oddech na lusterku
zimne dłonie policzki blade sine paznokcie
dokąd ci spieszno chłopcze
Yaro, 2 listopada 2014
z czasem na ramieniu idzie człowiek
co dobrego niesie w plecaku
kilka zmartwień odrobinę siebie
zapomniał o końcu świata choć już głoszą
na ambonie ksiądz śpiewa jak anioł w klatce
babcie mają związane ręce
w wiadomościach podali całą prawdę
politycy po plecach klepią garba
będzie dobrze jak bobrom w żeremiach
z czasem na ramieniu idzie człowiek
co dobrego niesie w plecaku
kilka zmartwień odrobinę siebie
światło na widnokręgu plącze barwy tęczy
pająki na drzewach ustawiają transparenty
pajęczyna poszła w drzazgi
Yaro, 1 listopada 2014
wypłakałem za tobą oczy zielone
kocham cię jak ziemia słońce
oceany pełne łez ciężkie brzemienne
szliśmy lasem życia zbłądziło twoje serce
na rozdrożu pękła nić
szczęście prysło jak rosa
żółte kaczeńce nad brzegiem
żółte smutne twoje oczy niebieskie
kobiece serce kocha więcej
zapomniałaś moje serce
konam w ramionach innej kobiety
myślami do ciebie biegnę
pełen niepokoju w miłości zagłębiony
idę samotny ulicami lampy wysoko
blade zimne światło jak rozstanie
byłem przy tobie od pierwszego spojrzenia
taniec jak sen płynęliśmy w objęciach czasu
nie chciała nic więcej złamałaś mi serce
słaby bez ciebie unikam chwytać życia garściami
sam na liście życzeń idę w kierunku twojego domu
powiem że dobrze że cię widzę
pamiętaj nie łam serca gdy kocha więcej
pocałunki szybkie auto na niebie wielki wóz
nie mam ciebie już jak cud wśród gwiazd
Yaro, 30 października 2014
płyną dni
zrywam kartki
kalendarze blade na ścianie
żółte liście pod stopami szeleszczą
słabe kruche zasuszone
lato błyszczy w radio podano
razem łatwiej brnąć wśród kałuż nie lekkiego życia
tam i z powrotem
zakochani na ławce wyznają miłość
mało się znają
od pierwszego wejrzenia
głęboko zaostrzył się spojrzeniem
w duszy los zaplanowany z góry
razem łatwiej brnąć wśród kałuż nie lekkiego życia
tam i z powrotem
ponury krajobraz gdy deszcz zmoczy
wiatr powieje chłodem aż szkoda
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
10 lutego 2026
Kreton
10 lutego 2026
Jaga
10 lutego 2026
nieRuda
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta