OPOWIEŚĆ WIGILIJNA /babci i mamie/

grudniowy poranek pachniał suszonymi grzybami
aż chciało się przysiąść
potrzymać za ręce
posłuchać jak barszcz bulgocze nad kagankiem
gdyby nie krzyki ptaka pikującego chmury 
 
zawisły nad nimi
ukrytymi w pulsującej dzielnicy miasta
oddzielonej cienką linią
od martwoty zoranej  wojną
do bieli czaszek
 
Warszawa 45 dzieliła się opłatkiem
gdy na Marszałkowskiej pijani Rosjanie złamali ich karabinem
łzy zmyły krew z twarzy partnera
którego obraz nosiła potem
zamknięty w żalu
 
powiadano że mogiła małżonka stała się jej łożem
że przyrosła krzyżem do  kopca z kamieni i majaków
a w łonie kwiliło
jakby z wnętrza grobu wypływał płacz dziecka
 
córka przyszła na świat
gdy języki  rodziły opowieści podobne do rojeń
a kartki z kalendarza obrosły tajemnicą
 
wciąż czeka
aż którejś wigilii stara już matka
przemówi  ludzkim głosem

Aśćka
22 december 2014 at 10:56

czyta się świetnie - senny spokój wigilijnych opowieści - pozdrawiam serdecznie Małgosiu, ciepłych rodzinnych Świąt i sił na nowy rok:)

report

Wzajemne przekochany Aśćku:) Idę po skrzydełka kurze na galaretę:)

report

Szafranka
23 december 2014 at 12:03

PODPISUJĘ SIĘ dwiema rękoma!

report

alt art
22 december 2014 at 11:09

słonecznych i białych Świąt..

report

Słonecznych Alcie:)

report

Miladora
22 december 2014 at 14:11

Bardzo piękna opowieść, Małgosio-Edku. :) Z dobrą narracją i klimatem. I tym czymś, co wzrusza, każąc przypomnieć sobie ludzi z pokolenia, które już odeszło. Serdeczności świąteczne. :)

report

Dziękuję Miladoro, pewnie są jakieś niedoróbki, bo tak popisuję przemieszczając się pomiędzy komputerem, a garnkami. Lubię gotować nawet bardzo, ale coś w tym roku idzie mi wolniutko:) Pozdrawiam z deszczowego Gdańska i jeszcze raz życzę pięknych świąt...

report

Miladora
22 december 2014 at 17:28

Nie widzę żadnych "uchybień", bo na pewno bym się przyczepiła. :) No, może tylko podzieliłabym pierwszą zwrotkę, żeby nie była jednym, tak długim zdaniem. :) Pozdrawiam z zamglonego Krakowa :)

report

Miladora
23 december 2014 at 02:03

O, tak! :) Teraz jest non plus ultra. :)

report

Jerzy Woliński
22 december 2014 at 19:49

pięknych spokojnych Świąt :)

report

Tobie Jurku takich samych, no i zdrowych:)

report

Wieśniak M
22 december 2014 at 20:56

Boże Narodzenia przychodzą nawet jak ich nie wyglądać. Opowieść wigilijna jak najbardziej...

report

Czas tak goni, że mnie się zdaje, jakby ubiegłoroczne Boże Narodzenie było zaledwie przed kilkoma dniami:)

report

Damian Paradoks
22 december 2014 at 22:12

to przemieszczanie się miedzy komputerem i garnkami sprzyja twórczości ;) Skoro tu jest niezwykłe tam w kuchni musi być wyborne, Małgosiu :)

report

Dałam chyba do galaretki z kurczaka za mało żelatyny i teraz podglądam, czy się zsiądzie z nadzieją, że nie będzie złośliwa. Brakuje mi jeszcze sporo do prawdziwej mistrzyni kuchni :) takiej na przykład jak z "Uczty Babette" :) choć ponoć gotuję smacznie, tyle że ostatnio niewiele rzeczy mi smakuje.

report

Damian Paradoks
23 december 2014 at 09:20

Ucztę Babette znam tylko z relacji. Różne bywają. I tak mimochodem otworzyłeś lukarnę czasu minionego :) . Gdy sam coś zapichcę muszę zapomnieć by smakowało. Czas to dziwny manipulator ;). Czekałem na wiersz Twój nowy. Stałem się jeszcze bardziej uwarunkowany :)

report

jeśli tylko
22 december 2014 at 22:14

bardzo..

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
30 december 2014 at 17:39

Piękna, poruszająca opowieść... Szczęśliwego Nowego Roczku!

report

Szczęśliwego Bosonoga Contesso:)

report

Wiktoria
31 december 2014 at 10:07

Piękna opowieść , Małgosiu :) Wszystkiego dobrego w Nowym - 2015 roku :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register