Ulicznica

mogłaby sprzedawać ciało w miejscach
w których szelest pieniędzy
słyszalny bardziej niż krzyk umęczonych kobiet
lecz upomniały się o nią zaułki ulic
gdzie kabaretki puszczały oczka do kierowców

pod warstwą pudru chowała nastolatkę
po którą ojczym sięgał jak po flaszkę
aż matka wygnała z domu
nie pomogły modły do miłosiernego
ani klienci bez twarzy i życiorysów
wrosła w rewir znakiem drogowym
a tkankę toczył  rak
gdy zamykali piersi w twardych dłoniach
 
jakimż więc cudem pokochała chromego chłopaka
szepczącego to co wszyscy
że tylko z jego językiem splotła własny
 
jesienią uciekli z miasta
do rudery z płyt paździerzowych i desek
nad brzeg jeziora Mamry 
naśladując naturę wody wyrzucali z siebie kamienie i żwir
słońce wchodziło pod skórę paląc złogi
zasklepiali się zlizywali sól z brzuchów i ud
z dzikością dopieszczając siebie
 
kiedy przyszedł grudzień
zapatrzyła się w księżyc
więc ośmielony wepchnął głowę pod jej koszulę
milczała gdy stał się półpełny
i wprowadził w wieczność

ApisTaur
15 november 2014 at 11:30

ważne żeby nawet na dnie/ odnaleźć wszystko to / co możemy zabrać odchodząc//

report

nawet tam można:)

report

alt art
15 november 2014 at 11:34

skoro manowcami, to jakże białą laską wypatrzę krawężnik..

report

Veronica chamaedrys L
15 november 2014 at 11:36

...mam labradora prócz...podzielę się z Tobą, Art...

report

alt art
15 november 2014 at 11:40

tyle już epok fikołki na trzepaku..

report

Veronica chamaedrys L
15 november 2014 at 11:46

...smak lodów ze złotej...zapach fahrenheita na niebieskiej koszuli...ogromny parasol w czasie spaceru po chęciskiej...i smak romansu z kłosów...ileż...

report

Oj:) Smaki, zapachy, ulice, fikołki na trzepaku... piękne wspomnienia:)

report

Veronica chamaedrys L
15 november 2014 at 11:35

...piękne zapatrzenie, Małgoś...z takim można odejść...z Tobą warto spacerować po niebie...i to nie tylko listopadowo-grudniowym...:)

report

Bardzo chciałabym żebyśmy kiedyś pospacerowały nad morzem, albo uliczkami nad Motławą:) najlepiej wiosną, tu jest wtedy tak pięknie, bo jeszcze tego tłumu turystów nie ma:)

report

Veronica chamaedrys L
23 november 2014 at 21:10

...też bym chciała, Małgoś nawet nie wiesz, jak bardzo...ale wiosną...choć może w jakiś dłuższy weekend...może by się udało...póki co, pozdrawiam serdecznie, Kochana...:)

report

Aby do wiosny Veroniś i też pozdrawiam:)

report

Ania Ostrowska
15 november 2014 at 11:57

bardzo fajnie napisane, bez patosu, jedynie trochę zgrzytnęło mi sformułowanie "żywą tkankę toczył rak" a w wersie "słońce wchodziło im pod skórę paląc złogi" zrezygnowałabym z "im". Pozdrawiam, Małgosiu :)

report

Dzięki Aniu! Zastanowię się i też serdecznie pozdrawiam:)

report

Ania Ostrowska
15 november 2014 at 22:08

:)

report

Konrad Redus
15 november 2014 at 12:54

dobrze się czytało :)

report

dzięki:) za czytanie:)

report

Damian Paradoks
15 november 2014 at 14:13

oczy przymknąłem a obraz we mnie pozostaje :)

report

jeśli tylko
15 november 2014 at 14:33

bardzo dobrze to opisujesz, Małgosiu, światy dla mnie (w żadnej formie opisu) nieosiągalne.., pozdrawiam :)

report

pociąg
15 november 2014 at 14:59

Małgosiu Twoje wiersze to krótkie historie, ciekawie napisane, czytało się lekko i pracowała wyobraźnia, podziwiam Cię za to, wiersz bardzo, bardzo mi się podoba i pewnie do niego wrócę nie raz :)

report

Ubieram ostatnio tylko w słówka historyjki z życia wzięte. Kiedyś pracowałam w gazecie w dziale łączności z czytelnikami i tam przychodziło mnóstwo ludzi, ze swoimi opowieściami i niektóre z nich głęboko we mnie zapadły. I ta jest jedną z nich.

report

pociąg
15 november 2014 at 15:09

bolą takie ludzkie losy, tym bardziej życia, które praktycznie dopiero się zaczyna...

report

Oj Earth bardzo boleśnie zapadają. Poprzez opowieść stajemy się pewnie ich częścią., choć w bezpośredni sposób to nas nie dotyczy, ale nadwrażliwcy tak mają, że wciągają w siebie mnóstwo obrazów i tak noszą w sobie traumy innych.

report

pociąg
15 november 2014 at 15:23

tak to racja, nawet ostatnio o tym napisałam wiersz, może go tu wstawię, te historie pomimo to wzbogacają w jakiś sposób nas samych, mimo że dużym kosztem, Małgosiu pięknie potrafisz o nich pisać

report

Dzięki Earth:) I wstaw koniecznie:)

report

Wieśniak M
15 november 2014 at 20:46

liczni w ulach ulicznicy/ liczą Uli - uczennicy / noce/ w dzień chowając u licznych cynikach - pod kocem/

report

Drwal
15 november 2014 at 22:59

samo się tak dobrze nie napisało, więc chwale autora

report

Dzięki Drwalu:)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
16 november 2014 at 09:11

Nie przynudzasz, ciekawie snujesz :) Pozdrowionka niedzielne :)

report

Też pozdrawiam jeszcze niedzielnie Bosonoga Contesso:)

report

Jarosław Rymarz
17 november 2014 at 01:45

Smutny wiersz

report

bo i życie nie za wesołe:)

report

mua
19 november 2014 at 12:57

i teeaz to z Twardowskim....

report

"Twardowski siadł w końcu stoła, podparł się w boki jak basza, hulaj dusza, hulaj woła..."No z Twardowskim może być ciekawie, bo fantazyję miał przeca, tylko w ciula dał się z tym Rzymem zrobić, no ale z diabłem panie tego, to trudno wygrać:)

report

mua
19 november 2014 at 13:31

że " gdzie diabeł nie może tam babę pośle " ??? heheh

report

Wiktoria
21 november 2014 at 17:28

i tak to bywa - prozę życia w poezję Małgosia zamieniła; smutny ten wiersz...; pzdr. :)

report

O Wiki dawno Cię nie widziałam:)

report

xyz
22 november 2014 at 16:21

naśladując naturę wody wyrzucali z siebie kamienie i żwir " i ostatnia strofa : kapitalne , pozdrawiam Małgoś ;)

report

Dzięki Zoi i Bert i też pozdrawiam:)

report

xyz
22 november 2014 at 17:21

Małgoś - wróciłam, i wiesz tak sobie myślę, że wyraz 'ulicznica' ma zbyt pejoratywny wydźwięk dla mnie, zawiera sie w nim pewien ładunek osądzenia... a mnie tej dziewczyny po prostu szkoda; i tak myślę czym by go można ominąć lub zamienić ;) jak wymyślę to napiszę , ale to moje tylko i wyłącznie subiektywne interpretowanie na głos pod Twoim wierszem, więc sie nie przejmuj moim tu gadulstwem ;)

report

Wiem Zoika, ale niech tak zostanie, też mi jej szkoda było i to jak, ale to faceci z mojej byłej pracy nazwali ją tak .W dodatku stała akurat tam gdzie robiłam sondy , więc na mnie też wołali ulicznica jak z tym dyktafonem latałam:). Było nie było połączyła nas ulica.:)

report

xyz
25 november 2014 at 10:18

w sumie wszyscy zmierzamy jedną ulicą ;) serdeczności ;)

report

Fakt:) Buziaki:)

report

gabrysia cabaj
1 december 2014 at 19:18

'naśladując wodę' ? chyba można wyrzucić naturę, skróci się wers;)

report

Ale ja lubię tę naturę wody Gabrysiu, jak się rozlewa:)

report

ratienka
2 december 2014 at 17:56

I znowu jak przxyszłam, to się zapatrzyłam w strofy, zaczytałam. Piszesz tak zajmująco i bardzo ciekawie Małgoś. Oj, pewnie Twój wieczór autorski dodał słuchaczom wiele wrażeń?! Szkoda, że mnie nie było... Chyba dobrze mówię, odbył się?Buziaczki serdeczne. :)))

report

No właśnie szkoda Honoratko. Mówiłyśmy z Joasią, że za daleko mieszkasz. Były też inne panie ze swoimi wierszami i taka , co kryminały pisze i bajki dla dzieci, które tłumaczą na japoński. Ciekawie opowiadała o swoich pasjach. No i kilku malarzy przyszło. Nawet Andrzej, który to spotkanie organizował przyznał się, że pisze wiersze, a na koniec kilka nawet nam przeczytał. Namawialiśmy też Joasię, żeby więcej tych akwarelek porobiła, bo są urocze. A jakie ciasta panie popiekły:) Pychota. Było miło, aż wychodzić się nie chciało:)

report

zuzanna809
2 december 2014 at 19:18

... wzruszający tekst i pełen miłości... jak to zwykle u Ciebie...Bardzo ładnie, Małgosiu - z lekkością i wrażliwością na niełatwe losy...:)

report

Lech
13 december 2014 at 23:00

Nie znam się na poezji, ale ten utwór zrobił na mnie wrażenie, uwrażliwił i wzruszył. Czytając, miałem uczucie ocierania się o niektóre wiersze Leśmiana i to jest mój komplement dla autorki.

report

Serdecznie dziękuję:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register