11 june 2015

W DRODZE DO EMAUS /ojcu/

nie odchodź proszę, a jeśli - to tam gdzie szczęśliwiej.
może do  obietnic światów równoległych,
gdzie strachy  snujące się drogą mleczną
w kulę światła wnikają  toczoną przez cienie
podróżnych  wędrujących od  zarania w wieczność.
 
z kapelusza dzieciństwa Miś Gąbka wystaje.
serce przytwierdziłeś zardzewiałym nitem,
żeby mógł widzieć, gdy odpadło oko
ponad czubek nosa i chwiejną wysokość.
ponad śmierć zza pięt rodzącą zagadki,
tropiącą ukrytych i w snach przyczajonych,
w pulsie lat czy godzin tak złudnie bezpiecznych,
 gdzie mudry palcami tworzą ze zgięć plany,
 w codziennym rutuale misji niedorzecznych.   
 
dasz kostusze rękę, podstawi ci nogę,
warkocz chwycisz , pędzlem wnet stanie się w dłoni.
wymalujesz  z wiatrem drogę swej miłości,
wielki wóz uniosą skrzydła karych koni.
miniesz  zmory  świecące oczami w ciemnościach,
 w  obrazy z  trzech wymiarów  zanurzysz się czule,    
 rzucając spojrzenie  ku drzwiom do  wolności
 skrótem przejdziesz do  Emaus,  omijając bóle.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1