Yaro, 15 august 2014
jeśli to co robię jest złe
nie chcę siebie znać
tkam sieć każdego dnia
jeśli jest słaba porwie ją wiatr
liczę sekundy zamienione na tabletki
ile jeszcze wody ile deszczu
niebo płacze
ronię łzy pochylony nad ojca grobem
zamyślony nad losem chylę głowę
w garści ziemia pokryje moje kości
proszę o chwilę modlitwy
zatrzymaj się nad mym grobem
córko synu żono
przyjacielu zabieram ze sobą wszystkie tajemnice
jestem obcy inny patrzę na świat naturalnie
człowiek jak cywilizacja ma początek i koniec
Yaro, 14 august 2014
odnalazłem cię na jednej z tysiąca łąk
wśród w niezapominajkach oczu
skruszona jednak urocza
patrzyłem na ciebie z zachwytem
z brakiem tchu z rzadkością powietrza
biegliśmy przed siebie kto pierwszy padnie
mieliśmy siebie na zawsze
w kilku chwilach zamknąć rozdział
nie wróci już ten czas
mało mi ciebie nie ma nas
pusta łąka zwiędły kwiat
ptaki wspominają nas wśród zieleni
echo poniosło w dal słowa słodkie jak landrynkowy cud
po latach otrzymałem list zostań tu wrócę już
kochana
Yaro, 13 august 2014
zamknę oczy drzwi i okna
na progu usiądę obok ty
uwiędłą rozpocznę rozmowę
w zapachu jaśminu
dzwonków brzęk
z wiankiem na głowie
przytulę jak we śnie
skinieniem rozpalę płomień nadziei
gdzie knieje zielenieją
brzegiem jeziora sunie mgła jak na policzkach łzy
w objęciach szumi wiatr zamykam w dłoniach
łódź nie odpływa chyba kocha
z dala od brzegu
tęsknota ściska serce jak banknot w dłoni
domek nad brzegiem ostoją
schronieniem dla strapionej duszy
Yaro, 12 august 2014
przez palce widzę ciasną przestrzeń
nie ma tam nas tylko szelest liści
dotykam twoich ust
cisza śpi w najlepsze
jasny promyk oświetla miasto
na murze kilka słów
echo szum psy na sygnale
pościg za dniem w hałasie odnajduję szalę
mierzysz mnie nie jestem cymbałem
choć czasem tak mi się wydaje
płyną słowa pod nimi dni jak długie łodzie
może się ochłodzę gdy rano wstaję
zagraj mi kochanie przy porannej kawie
w wazonie kwiaty słuchać chcą
lepiej kwitnąć niż usychać
pięknym kwiatom nic nie pozostało
Yaro, 12 august 2014
nie śpiesz się
zatrzymaj zegar w głowie
sprzężoną chwilą
nabijaj puste miejsca w sercu
biegnę to tylko po ogień
co w duchu zgody zapłonie
miłość jest niedaleko tuż przed progiem
otwórz szeroko oczy
oknem świat wpada niezapowiedziany
oddalamy się od siebie
nie mówimy nic prócz cichego oddechu
blady świt wygania w sen
gdy deszcz nudzę się
chwyć za rogi mnie nieodgadnięty dniu
pójdziemy jak w bój
Yaro, 12 august 2014
boże daj siły nim przeminę
nim kurz pokryje ciało mdłe
miłością napełnij serce
niech tłucze w pierś
starzeję się z każdym dniem
wieje wiatr szumi las
w koło zło z dobrem miesza się
kurz kiedyś odkryje kości białe
złotem zaświeci blask
zawołasz wstanę na baczność
pochylę głowę gotowy na sąd
wylej czarę goryczy gdy świtem
modły wznoszę ku niebu
blaskiem się stać uciec nim kurz zasłoni karty
na głowie popiół szary wór
opleciony sznurem idę na wojnę ze słowem w ustach
cięty język mam dla tych co niewiedzą
nie chcą wiedzieć
wiara gnije w objęciach nadzieji
płomień ostatkiem sił rozprasza mrok
Yaro, 12 august 2014
jesteś żoną matką kochanką
w błękicie nieba nic nie potrzeba
idziemy szeroką drogą świata
los łaskawy naparzył kawy
uśmiechnięci zrywamy kaczeńce
nasze dzieci w promieniach jasnych obłoków
niewiele nam potrzeba kilka kropel wody
świeżego chleba uśmiechu nieba
gdy śpisz zmęczona ciężkim dniem
budzisz świtem ptaki kwiaty pachną na nowo
jak królowa dumna otwierasz komory serca
będę mógł w jednej z nich zamieszkać
wolno płynie czas mało nam mało nas
ile trzeba miłości by spotkały się kiedyś nasze kości
nie umiem bez ciebie oddychać
zatykam uszu gdy niezgody śniegiem prószy
Yaro, 30 july 2014
jestem
przytłacza nędza
pod dachem trzciną krytym
mieszkają
dobre serca miłe głosy
obdarty z uczuć
nie oddycham
blade dłonie zapadnięte policzki
jak polska droga z przerwami do Ciechocinka
na odcinku z renty pozdro od zus-u
zęby wbijam w ścianę popijam czajem
idę ścieżką zamyślony bez szczęścia w dłoni
chwytam się roboty nikomu niepotrzebnej
biednie i wrednie
zapytam w mopsie
czy będzie coś ze mnie
Yaro, 28 july 2014
nalej więcej wody szklanka nie wystarczy
przełamałem pierwsze lody
tańczysz tańcz po świt jasny
kanapka z serem brzmi tak samo
jak echo w pustym lesie gdzie tylko jeże
nie wierzę płynę w powietrzu na wietrze
sunę aleją cieni tak mówią o nas
leśne grzbiety
obłożony gałęziami znikam w podszycie
nie szukaj mnie dzisiaj
Yaro, 26 july 2014
wiatr
głaszcze twarz
jedwabiste włosy czeszesz palcami
szminką malowane usta błyszczą
w promieniach słońca szukasz uniesienia
spokojny duch niezmącony codziennością
łagodnym spojrzeniem onieśmielasz
masz mnie na zawsze
zaskakuję cię każdego dnia
nim cię poznałem wiele myślałem
kobiety ach są zmienne jak poranki wiosną
piękny i rozkwitnięty jabłoniami
w sadach uczta i radość niesłychana
wszystko co dobre kończy się niespodziewanie
korzystajmy z życia od rana po zachody i wschody
śnisz się że odchodzisz bez pożegnania
na ławie list w żółtej kopercie
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek
6 february 2026
Jaga
6 february 2026
wiesiek
5 february 2026
wiesiek
3 february 2026
wiesiek
30 january 2026
Jaga
23 january 2026
Jaga