szaro ponuro ściemniało
wzięło się na deszcz
okryłem czym miałem
a mam niewiele prócz serca
byłaś jedyną na świecie
nie chciałem nikogo więcej
zimno przeszyło wnętrze
całą noc w objęciach
wiedziałem że znalazło się szczęście
biegliśmy przez życie przez płotki
bo każdy żywot nie jest gładki i słodki
wyszło słońce wyszłaś na taras
pijemy kawę bo życie nas dotarło
nie potrafię kłamać wyczuwasz
każdy gest każdą nieszczerość
W związku lepsza jest szczerość, msz... "pijemy kawę, bo życie nas dotarło" jakoś to zdanie nie do końca do mnie przemawia, oczywiście rozumiem jego sens, ale msz lepiej by brzmiało, bo życie dało nam w kość, albo bo życie nam dokopało, nie wiem, ale to pewnie tylko mój problem, wybacz, Jarku, że takie odczucie, a poza tym, cóż, samo życie w tym wierszu, niezwykle realistycznym, jak dla mnie. Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że mi wybaczysz moje marudzenie :)
report