Yaro, 26 august 2014
płonie znicz
ciszą cmentarną otulony
modlę się za siebie
zapach zastygłej krwi
czuję swąd wojny
wszyscy krzyczą pokój
nie będzie go dzisiaj
kamień na kamieniu
człowiek dla człowieka wilkiem
uwiędłe kwiaty nikt ich nie podleje
usycham z nadzieją nie wrócą piękne dni
nie ma czasu nie ma nas
płonie znicz
ciszą cmentarną otulony
modlę się za siebie
Yaro, 25 august 2014
miała rude włosy wąskie usta
piegi na plecach
zapamiętałem
patrzyła w oczy głębokie jak studnie
płynęły po policzkach łzy słone
jak morze martwe stałem w miejscu
odporny na żal pożegnałem się z nią czasem
zamknąłem rozdział
choć pukała do serca drzwi
nie otworzyłem ich
nasunąłem beret bordo na łysą głowę
pojechałem do Krakowa
w pamięci pozostała dziewczyna
z którą nie mogłem się ożenić
ślubowałem ojczyźnie
gdy zawoła bić będę za dwóch
Yaro, 21 august 2014
puściło oczko
na stole nic ciężki obrus
bladość dłoni przez palce
śnisz o śnie jak kot w bajce
suną noce samotne
za oknem deszcz maluje
szklanki brzeg
oddalasz się z każdym spojrzeniem
nie wiesz że miłość jak ocean
kurz pokrył listy
na zdjęciach śmiech
na ustach usta
blady świt płynie powolny świat
na drugiej stronie szepcze wiatr
melodia idzie po głowie
jak wiersz w porządku dreszcz
trzepot powiek skrzydłami
ćma zatrzymuje czas w krwiobiegu
Yaro, 20 august 2014
kiedyś zapomnę słów
głową będę gdzie indziej
ciało mdłe skurczy się dotyk ust
podajesz mi wodę w cienkim szkle
wzrok wbity w sufit
dłoni ściskam parę dni
pooddycham światem
coraz słabiej co raz mniej
nie ma sił silny świat naprzód gna
czas wyleczy pójdę stąd
tak musi być nie schowasz się
umierasz ze swoją gwiazdą
drzwiami ktoś trzasł
zamknięte wieko i powieki
Yaro, 19 august 2014
gdy śmierć chwyci za stopy
powieje chłodem zimne dłonie
błysk w oku jak sopel
nie zrobię ani kroku
pożegnam świat kosą przy gardle
przeżegnam się na drogę
nie wiem
dokąd idę
miejsce zaznaczą krzyżem
kurz pokryje całokształt
marne życie jak źdźbło traw
określony świat od a do z
Yaro, 19 august 2014
uniosę cię ponad czas
przetnę przestrzeń gwiazd
uśniesz po środku traw
zbawienny wieje wiatr
płynę wokół pełno nas
szumi las kwitną ogrody
w garści szczęście w dłoniach twarz
dokąd gnasz jak na imię masz
zatrzymaj się na ułamek życia
podziel los na dwoje
raźniej iść doliną gdy zmierz zagląda pod powieki
nie pozwól czekać na sny
kochać trwać przy tobie możliwe
Yaro, 18 august 2014
gdy mnie tak po plecach klepią
pogrzebiemy wszystko razem z cieniem
uchwyt wyrywam po odliczeniu
nade mną czasza w kawałkach strzępy nieba
w głowie zadanie nie wiem czy wygramy
nasza śmierć zmieszana z życiem w ręku boga
wykonam zadanie na pięć
wielu nie wróci wielu straci ręce nogi palce
pokój rodzi się w pocie we krwi
zło w rękach panów
chwytam za broń ukrywam spadochron
smaruję twarz krwią
kilku kolegów pokryła obca ziemia
białe krzyże znaczą drogę
noc śni mi się kobieta która tuli mnie
niewiele pragnę kilku uderzeń serca
pocieszenia brak gdy coś w nas umarło
Yaro, 15 august 2014
jeśli to co robię jest złe
nie chcę siebie znać
tkam sieć każdego dnia
jeśli jest słaba porwie ją wiatr
liczę sekundy zamienione na tabletki
ile jeszcze wody ile deszczu
niebo płacze
ronię łzy pochylony nad ojca grobem
zamyślony nad losem chylę głowę
w garści ziemia pokryje moje kości
proszę o chwilę modlitwy
zatrzymaj się nad mym grobem
córko synu żono
przyjacielu zabieram ze sobą wszystkie tajemnice
jestem obcy inny patrzę na świat naturalnie
człowiek jak cywilizacja ma początek i koniec
Yaro, 14 august 2014
odnalazłem cię na jednej z tysiąca łąk
wśród w niezapominajkach oczu
skruszona jednak urocza
patrzyłem na ciebie z zachwytem
z brakiem tchu z rzadkością powietrza
biegliśmy przed siebie kto pierwszy padnie
mieliśmy siebie na zawsze
w kilku chwilach zamknąć rozdział
nie wróci już ten czas
mało mi ciebie nie ma nas
pusta łąka zwiędły kwiat
ptaki wspominają nas wśród zieleni
echo poniosło w dal słowa słodkie jak landrynkowy cud
po latach otrzymałem list zostań tu wrócę już
kochana
Yaro, 13 august 2014
zamknę oczy drzwi i okna
na progu usiądę obok ty
uwiędłą rozpocznę rozmowę
w zapachu jaśminu
dzwonków brzęk
z wiankiem na głowie
przytulę jak we śnie
skinieniem rozpalę płomień nadziei
gdzie knieje zielenieją
brzegiem jeziora sunie mgła jak na policzkach łzy
w objęciach szumi wiatr zamykam w dłoniach
łódź nie odpływa chyba kocha
z dala od brzegu
tęsknota ściska serce jak banknot w dłoni
domek nad brzegiem ostoją
schronieniem dla strapionej duszy
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
23 march 2026
wiesiek
23 march 2026
Jaga
22 march 2026
wiesiek
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek
15 march 2026
absynt