22 listopada 2017

poezja

risen
risen

spal mnie jak papierosa

Zgwałć mnie
Zanim słońce wstanie na horyzoncie
Zdarzeń czy zderzeń
Rozbierz mnie z ciała
 
Ukołysz mnie do śmierci
Spluń na moje małe dłonie
 
Kąpię się w blasku
Mlecznej drogi
Zamykam drzwi percepcji
Uszyj mi ubranko nowe
Naiwne i kolorowe
Małe dłonie na oczy twoje
Składam
 
Zasypiam porankami
Bezsenność na kształt fali
Wokół mojej szyi
Zapętla się jak ogon komety
Krwawą łuną pisze ikony
Księżycowych pejzaży
 
Jestem maską na masce
Na pustce
Więcej nie zasnę
Zdycham dobrze z bogiem
Synem jego kot
W cierniowej koronie

alt art
22 listopada 2017 o 09:38

po skosztowaniu niedokarmionymi ulicami porzucone blizny..

zgłoś

Ananke
22 listopada 2017 o 13:20

Tekst ma potencjał, pierwszy wers niepotrzebny, zbyt nachalny. Pozbyłabym się części zaimków osobowych bo jest ich za dużo.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się