Yaro, 12 grudnia 2014
słowa są bez znaczenia
wychodzę boso z cienia wyobraźni
jaźnią jest istnienie wzajemne oddanie
biorę na barki miłość jak ranną sarnę
dwa razy tyle przekazuję na datki
nie liczę na przyszłość niestabilne czasy
buduję w sercu miejsce
byś weszła w nie bez obcasów
teraz gdy milczysz
zmrok zamyka oczy
gwiazdy wspinają się na rękach
na niebie w mgławicach twoje imię
płynę bo jest uczucie
godzina wybiła tą chwilę
w objeciach wiatru
w ramionach zanurzam
głęboko skrywam myśli
Yaro, 12 grudnia 2014
igła w żyłę na ustach z piosenką
w życiu piękne są tylko chwile
ciało nie udźwignie
serce przestaje bici
nabici w butelkę
w kuflach topią smutki
na odchodne palą
odjazd odlot haj
dość tych dobroci co daje świat
wszystko z czasem wali się na szyję na łeb
skazani na bluesa
oszukani
oszukują bliskich
w rękach igły czyste zło
miejscowe znieczulenie
zmęczeni życiem
ciągle w ukryciu
idą prosto do ciemnego zimnego grobu
mimo niewielu lat coś pęka
świat ich to udręka
z Titanikiem idą na dno
Yaro, 11 grudnia 2014
czekam
wytrwale jak spalona ziemia na deszcz
czekam
jak rodzice na nienarodzone dziecię
przyjdź
nie ma na co czekać
ludzie w świecie zgubili sens
życie niby to samo lecz czas płynie szybciej
w powietrzu czuć wojny smak z zapachem jaśminu
we łzach na polach pełnych ryżu
na wrzosowisku patrzę głęboko w niebo odbicie lustrzane
co noc nadejście się śni w chwale w pełnym majestacie
zadowolony głodny przyszłych dni
napędza mnie myśl że wszystko się odmieni
pogubiony sterowany nie mam szans
odludek stres przeszywa jak wiatr choć krew ciepła
adrenalina napędza radość i strach
Yaro, 11 grudnia 2014
jedno życie
na drugie bez szans
biegnę przed siebie
myślę czy o czymś nie zapomniałem
chwytam każdy dzień
myślami karmię głodne sny
czasem bezsilny leżę bykiem
są takie dni że mógłbym przepłynąć Atlantyk pod prąd
wiatr rozmawia ze mną i drzewem
czuję się liściem w podmuchach
wyciągam dłonie karmię w potrzebie
zjadam każdą chwilę
analizuję skutek i przyczynę
szlocham gdy coś lub kogoś tracę
jestem to najważniejsze
czasem bez szans
wolny jak ptak
Yaro, 9 grudnia 2014
da się wyczuć zapach nieba
gdy jesteś blisko
błękitem w oczach
dym nad miastem dusi jak zmartwienia
depresja nie wybieram
uciekam myślami w przestrzeń
wzbijam się ponad głowy
chowam się pod kocem
zimne słowa mrożą sumienia
idę skulony
bezsilny beznadziejny dzień kończy bieg
na peronie ja obok ty
mówimy tym samym językiem
gdyby nie ty odszedłbym jak najdalej
mam dość tego miasta tej wioski
zwijamy zabawki by nie zbłądzić wśród pajęczyn
haczyki na każdym kroku za rogiem stoję
nie wychylam sie po co nie ma sensu
Yaro, 9 grudnia 2014
nie wiem
nie umiem wyrazić siebie
zbyt mało słów ubogi język
w parku co za szczęście widzę ciebie
szukam w wyobraźni myśli złotej
biegnę do pracy na niby starcza mi
wolnym ptakiem bywam wyjadam słoninę i ziarna
dziobię kąsam czasem jak wąż jadowity
muzykiem nie jestem
gdy pisze przeszywają dreszcze
klawiatura instrumentem
pocieszam wytłumaczę
przeszkadzam żonie gdy serial męczy
leżę na tapczanie jak burek
odłogiem skupiam myśli do kupy
czasem nie wiem tak po prostu
zamknięty jak słoik ogórków kisnę w czasie
Yaro, 7 grudnia 2014
po lesie z Panem Bogiem
ścieżką idę na piechotę
żółte liście zdradzają uśmiech tęczą barwną
babie lato oplata nam skronie
ptaki wysoko
śpiewają pieśń
tą samą
radosną spokojną
dusza podąża z boku spokojem ukojona
wiatr dotyka mych ramion
kąsa krótkie włosy
jest tak dobrze jak w cichą noc
żyć się chce
blask iskry szept
napijemy się wody ze źródła
bije tu od lat
nikt nie pamięta że Bóg mieszka pośród nas
nikt nie kocha bliźniego tak jak spłoszony ptak
idą dni a ja z Nim idę w szeroki świat
nad rozlewiskiem nad łąkami płynę
bratam się ze spokojem w czasach wojen
Yaro, 6 grudnia 2014
po deszczu w zieleni łąki
otoczona kropelkami tęczy
promienie słońca jak aureola
głowa jej płonie
rozszczepione emocje
dotykają serc ludzi wrażliwych w miłości
uduchowiony spokojny jak sen
nastrojony niczym strun moc gitary
odporny na stres zjawiska
obserwuję ze szczytu myśli
przeszywają niebo
dreszcze na skórze
jak krople rosy chce się żyć
w czystości uniesiony odpływam
w głębię jak namiętność
Yaro, 6 grudnia 2014
przez otwarte okno wszedł
jak wiatr musnął delikatnie ust
wplótł we włosy wspólne dni
pozamykał drzwi
klucz do serca studni wpadł
zapomniał gdzie pierwszy raz spotkał mnie
kochał całą noc
świtem z dziadkiem mrozem ulotnił sen
czekam okrągły rok by szóstego odwiedził sny
dotyk aksamitny na mej skórze miesza się z dreszczem szczęścia
już nigdy nie znikaj poczekaj
ostygną emocje
będziemy degustować czerwone wino
w głowie kręci karuzela z uczuciem dziś mnie kochasz
nie wypuszczę cię tak łatwo napisze dla ciebie kilka słów
grasz pierwsze miejsce w mej piosence
poczuć chcę moc ukrytą w twych ramionach
wór czerwienią prezentów
nie chowaj podaruj serce na dłoni będę zadowolona
nie odchodź bez ciebie skonam
ciało tobie dam
świątynią dla mnie staniesz się
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
10 lutego 2026
Jaga
10 lutego 2026
nieRuda
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta