Yaro, 17 lutego 2015
czas złodziej pędzi dokąd gnasz ?
tęsknię za chwilami
scenariusze pisało życie
samotny niejeden ja
lat przybywa włosów coraz mniej
zakola poszarzały skronie
o kilka zmarszczek bogatszy
na oczach szkiełka igły inaczej nie nawleczesz
kolego napijmy się jednego
by nie okuleć to drugiego
dziewczyny które mnie nie chciały teraz kochają
piszę wiersze staram się dbam o ogród wszędzie liter
zakochany tęsknię za mamą
słowa niesie
ojciec gdzieś w lesie
nieobecny hula w tamtym świecie
czasem się przyśni
Yaro, 16 lutego 2015
wtapiam czas jak na piasku ślady
czysta toń Bałtyku nad Karwi brzegiem
wydmy trawiaste białe zęby
kawał pnia w lesie pamięta
gdy pierwszy raz usłyszałem kocham
wiele bym dał
zatrzymać czas w ciemnym bursztynie
na dnie świadomości
w głębi serca jesteś najpiękniejsza
nie ważne że jesteś z innym
chwil zatopionych w głowie nikt nie odbierze
obawiam się jedynie demencji
delicja byłaś z pomarańczką w dłoni
ściskam w dłoni list żółte koperty
pytałaś czy spotkamy się tego roku
czekam nad brzegiem Bałtyku
Yaro, 16 lutego 2015
przepadł człowiek
ginie stary świat
nowa ziemia zapuszcza korzenie
w kosmosie echo
śpiew aniołów co pokój niesie w eter alt
powiedz czy warto żyć
jak na rozkaz rozkwitasz miłości snem
przebudzenie to nie grzech
Bóg ściska w dłoniach słowo
by na nowo ciałem objawiło jasne spojrzenia
wolni od chorób walk zaciętych
zazdrość umiera jak ja każdego dnia coraz mnie mniej
Yaro, 16 lutego 2015
ulepiłem serce z wczoraj
wypełniony miłością niczym dzban wodą
po brzegi na tych brzegach włosy jak len
niosę świtem szczęście w pięknie rosy
na barkach ból byś mnie kochała
wyzwanie jak brzemię które trwa cały czas
jak trawy zielenią ze szczęścia ja też
przytul stęsknione moje kości
serce słowa zagłuszy kochaj mnie
Yaro, 14 lutego 2015
ból zęba wyrwał ze snu
w kantynie cztery piwa
poligon ciemno już sobota
uderzyłem na oślep zielonym lasem do wsi
zmrok rozświetliły lampy jak złota myśl
muzyka nacierała uszy
przenikało jak dreszcz zimno
(przeznaczenie stwierdziłem)
grała dyskoteka
wiejskie disco ujrzałem światło
mrok moczył twoja smukłą postać
pomyślałem jak cię nie kochać
pierwszy taniec nieudany
przy drugim szeptałem wersety
słuchałaś starałem się
lekko pijany napisałem na ścianie szminką adres
telefonów nie było komórkowych oczywiście
pociągiem przyjeżdżałem każdej soboty
cały tydzień marzyłem myślałem
w snach cię odwiedzałem
pokochała mnie z czasem
została żoną
trzy razy cię skrzywdziłem
małe teraz pociechy wyrosły
syn wyższy od nocnej lampki
mnie zakola trochę osiwiałem zmądrzałem
usnę
ten wiersz zmęczył mnie
tuż nad ranem
pozdrawiam kochani początek i amen
jestem szczęśliwy choć mam wymagania
żona uspokaja w wazonie kwiaty
Yaro, 13 lutego 2015
nadchodzi czas ostatnich gwiazd
na ziemi trwa apokalipsa
sześćset sześćdziesiąt sześć
kilka dat otwiera wrota piekieł
diabeł ludzką ma twarz
zadyma trwa
wojny głód choroby
chory świat płonie sztandar życia
nie gdzie się skryć krew na ulicach
nad miastem drony świat szalony
jestem osaczony jak zwierzyna
rzygam złem pod płotem
ksiądz odprawia egzorcyzmy
spinam ciało prężę żyły
rżnij karabinem miecze krzyże
bestia kładzie narody na kolana
królowie z dna nierząd na ulicy
uchwały można kochać inaczej
wbrew naturze chorzy ludzie
trenkiewiczowskie czyny niewinne oczy
dotyk co boli szkodzi
małe dzieci wypieszczone przez zwyrodnialców
bolą uszy w duszy suszy ogień i mgławice
gdy to słyszę
gdy dziecka płacz przecina ciszę
prawo po stronie władzy
kasa kasa pełna kapsa
jeśli sobie nie radzisz wyjedź na wyspy
zapierniczaj niewolniku
apokalipsy czas piekło na ziemi innego nie będzie
już tylko niebo kilka bomb
człowiek urodził piekło
upadek moralny boże nie wytrzymam daj znak skrycie
podpowiedz nie bądź tajemniczy
przyjdź w gniewie ochrzcij ogniem ludzkie plemię
na znak pokoju przyjdzie zginąć
proś o wybaczenie wroga
przebacz sobie znajdź do domu drogę
wrogu mój
Yaro, 13 lutego 2015
na grilla walę śmiało
szwagier po kilku piwach rzucił się z pięściami
przywaliłem mu grabiami
dostał jeszcze w du pę kopa
jaki ubaw jest radocha
biorę swoja za rękę zmienić lokal
nie ma wyjścia z sytuacji
krzyk ogień dym
płonie grill
cały sęk w tym że zazdrosny był
kiedyś z byłą stukałem było miło
bilet do wojska rozwiązał wszystko
wyszły szydła zwora taka to metafora
teraz wspominam
jak otwierałem szybko pyszne piwo
wszystkiemu winne baby
my jak pieski z pokulonym ogonem
najbardziej wtedy gdy masz ochotę
sex kartą przetargową zawsze gdy rozkładam pasjansa
gorzej gdy ją często boli głowa
są podejrzenia może nie dojdzie do zdrady
Yaro, 12 lutego 2015
idą ciężkie kroki ze wschodnich pól
gdzieś zagrzmiało
Iwan wlazł na działo
ale twardo w ziemi
mam ognisty kij
w piwnicy 5.56 całą garść
mogę kilka ci dać
napełnimy wroga gniewny mózg
czekaj na znak błysk dym kilka rac
idę na spacer
fa fik poznał nową koleżankę z sąsiedniego bloku
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta
7 lutego 2026
Toya
7 lutego 2026
Yaro