29 maja 2015
Têtê malkuthach.
ile jeszcze krwi ile wody popłynie
czerwie żywią się mięsem
zgniły świat cuchnie paplam nogami w błocie
na walizkach przed świtem
kończy się dzień niedopity
odjeżdżam z karabinem w dłoni
zabijam życie za życie
tak zarabiam walczę mówią że o pokój
nasiąknięty przenikam każde sfery myśli
wykładam karty na stół
w nic nie wierzę nie ufam im
nie ufam nie powierzam sekretów których nie ma
po burzy świat okryty spokojem jak świeżo
jasny zachód przyjdź będę prosił co sił
wdycham ozon płuca wypełnia gaz
nocą krążę po mieście niczym ćma wokół latarenki
jak na niebie blask skrzydeł trzepot szum w uszach
kręcę się ulicami
kręcą się liście w parku alejami
płyną słowa w ustach ciasno
światła tutaj nie gasną przed dwudziestą czwartą
żuję gumę czasem ja palę nie wierzę w świat
przegrany w dużych oczach patrzy strach
chyba jestem gotowy do ukrycia nie ma nic żałuję
przyjdź tutaj nie mam sił prosić
18 stycznia 2026
smokjerzy
18 stycznia 2026
Jaga
18 stycznia 2026
smokjerzy
17 stycznia 2026
wiesiek
17 stycznia 2026
sam53
17 stycznia 2026
tetu
17 stycznia 2026
dobrosław77
17 stycznia 2026
violetta
16 stycznia 2026
Yaro
16 stycznia 2026
wiesiek