20 january 2013

poetry

janusz pyzinski
janusz pyzinski

teraz


 
tu się rodziłem umierając ziarnem
na skibie ciemnej niby bochen chleba
bosymi stopami dotykałem wiatr
i wszystkie gwiazdy które mi przywołał
 
tasowałem czas jak szczęśliwą talię
malw wróżących pod płotem
sierpniową pogodę
wyciągając szyję ponad dach
z czuwającym odwiecznie kominem
nad snem kuchennego ognia
 
gdzie cień matki
w potężnych konarach
ramion cienia ojca
dryfował aż po krokwie
wonią kapuśniaku i suszonej mięty  
gubiąc się w nostalgii
za przylotem ptaków
 
i wszystkie pytania z kieszeni plecaka
traciły sens jak traci się wszystko
czyli nic
co by mogło być wiecznym teraz
w niczym nie przypominając raju
ze wspólnych zdjęć
i późnonocnych rozmów
 
teraz tylko czekam
na odejście czasu
 
 
 
 

bosonoga - Gabriela Bartnicka
20 january 2013 at 19:00

Moim zdaniem - dotykałem wiatru i wszystkich gwiazd które mi przywołał „cień matki dryfował wonią kapuśniaku” – ryzykowne :) Pozdrawiam :)

report

RomanRiowil
9 june 2013 at 10:03

poprzedniczka ma rację, ale przez wzgląd na niebywały klimat wiersza można autorowi wybaczyć jego " zagalopowanie " :)) Pozdrawiam

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register