20 june 2011
krajobraz znikąd
krajobraz pelargonii cierpliwie rozsupłuje sznurówki okien
cień Chrystus przybity do krzyża nad drzwiami z wytartym grzbietem
kot wydeptuje skarpetki na drugą stronę mruczenia na śnieżnym
płótnie ściany kilim malw i pielgrzymi szlak słodkiego zmeczenia
pątników z odległej pasieki w zakurzone smugi słońca
kamień podpiera starość węgła ojciec posadził jeszcze jedną jabłoń
i choć mięta nie pachnie już zdrowiem cisza zasiana makiem
wspomina gwarne popołudnia gdy dom wypełniał się świergotem
zwołującym rozproszone niebo droższe od własnego oddechu
dlaczego tyle musiało się zdarzyć by nie stało się nic co by mogło
zawrócić tęsknotę z drogi wstecz do zbawczych brzegów przypomnienia
gdzie stary płot wita wciąż rozkołysane pąki marzeń jak obraz światła
niedomalowany to co nieważne takie ważne takie ważne jest teraz rodzinny stół
opasujący każdą z naszych rozmów tu potem już znikąd nie przyjedziesz
23 february 2026
Jaga
23 february 2026
wiesiek
22 february 2026
wiesiek
22 february 2026
jeśli tylko
21 february 2026
wiesiek
21 february 2026
wiesiek
20 february 2026
Jaga
19 february 2026
wiesiek
17 february 2026
wiesiek
17 february 2026
jeśli tylko