jakby się kamień nie zatoczył
otwarty stoi grób krzyże z Golgoty
na rdzawy całun rzucają cień
dwaj uczniowie z drogi do Emaus
wracają gdzie rodzinny próg
pachnie już jajkiem tartym chrzanem
tam z ciała chleba boży baranek
w kwitnącym sadzie rajskich pisanek
kusi rytuał święconki
słońce zmieniło pościel ziemi
deszcz jeszcze wczoraj umył okna
zakwitły bazie i jakby znikąd wyrósł krokus
wszystko się rodzi lub zmartwychwstaje
bo to już przecież Wielkanoc
świetlne zajączki z podniebnej łączki
puszczają do siebie oczka
miłość przywdziewa koronę
to niepojęte że jednej nocy
tyle się zdarzyć może
a to dopiero wiosna
na tak,Janusz;leciutka,wiosenna Wielkanoc zmartwychwstała,
report
Bywa tak, że zderzanie pewnych obrazów w jednym tekście wyapada nieręcznie (w sensie komicznie) obawiam się, że tutaj się tak stało a komizm raczej nie był zamierzony.
report
czytam jak niezmienną powtarzalność, nie widzę herezji. czuję taką ciągłość właśnie - przeplatanie się śmierci, narodzin, zmartwychwstania, rozpaczy z radością, nocy z dniem i powtarzalności pór roku. podoba się, pomimo kontrowersji (?) pozdrawiam.
report