Poetry

janusz pyzinski
PROFILE About me Friends (4) Poetry (35)


6 october 2012

zieloność


zielono mi od rozmów doniczkowych kwiatów
i równocześnie ciężko od krzyku oswajania kresu
i smutno tak jakoś zamkniętemu w rozdarciu
pomiędzy dziełem Boga a dziełem przypadku
 
błądzę przedeptując z nogi na nogę by gonić
obgryzany nerwowo czas kopru i malin
z dłonią wtuloną w ciepły dotyk losu
jakby zanurzony w lniany obrus włosów
rozrzuconych w początek soczystych tajemnic
gdzie krąży zazdrość mężczyzn i obłuda kobiet
zachwycając i zabijając napotkanym pięknem
w podróży do celu takim w nas odległym
jak rozpadająca się pamięć twarzy
pod zamkniętymi powiekami
 
gdy nie będąc sobą choć jesteśmy w sobie
jak kwiaty z naszej łąki stając się wieńcami
stajemy u bramy mgły haftowanej rozstaniem
lub statku ze złamanym żaglem
ale dopóki jeszcze w zielone gramy
zieleniejmy powojem i żartem koronek
rozbierając się z tego co mamy pod spodem
twoje piękno rozgrzesza przecież ze wszystkiego
każąc się unosić nad konfesjonałami
w godziny zrodzone z minut nienazwanych
 
gdzie czas przepływa kaskadami niby mleczna droga
zamyka usta kwiatom gdy przemawiają nagie białe skały
a wszystkie ważne sprawy taplają się w kałużach
po wczorajszym deszczu i świat zielenieje świeżością
 
 
 
 




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1