mój pogrzeb

a kiedy świat się za mną zamknie
głuchym werblem ziemi
to kto mi niebo otworzy
jak nie przyjaciel skowronek
z nim tyle świtów zaorałem
pacierzy tyle co ziaren
wystarczy by łan pszenicy mógł szumieć
o pocie wsiąkniętym w korzenie

i kto jak nie kary zawiezie
w krajobraz ciszy za miastem
z sosny co ją kiedyś sadziłem
cztery deski zawinięte w półkoszki
moje małe mieszkanko jadące
na ostatni targ

przekupne dzwony rzadko bijące radość
mkną z tabunami polnych koni
za krzyżem drogi episkopat łąki
z chórem pszczół intonuje psalmy
najlepsi pszczelarze w żałobnych woalkach
wybierają miód z każdego ula
pasieki moich dni

ostatnia przemowa słońca i cienia
z którymi tyle przebyłem dróg
a potem już tylko Matka Ziemia
otworzy podwoje ramion
i przyjmie mnie jak syna

na kirze nieba kaczeńców złoto się rozleje
a Frasobliwy obolały nareszcie się uśmiechnie
- masz czas?-to sobie pogadamy

gabrysia cabaj
6 july 2011 at 11:41

ależ mi się podoba:)

report

Istar
6 july 2011 at 11:46

zachwyciłam się, bardzo

report

oczy jak pustynia
6 july 2011 at 13:46

cyt:"i kto jak nie kary zawiezie w krajobraz ciszy za miastem ..."jak nie on, to pewnie jakieś auto akumulatorowe :-).

report

krzysztof bojko
6 july 2011 at 20:51

w istocie... dobrze jest jak ma się z kim pogadać.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register