18 lutego 2020

poezja

magda p
magda p

Gorączka

okna zabiłem deskami. przeglądała się w nich
tylko ludzka ciekawość, którą przesiąkły ściany.
głód odbijał się od żeber i oddechu.

w miękkim zagłębieniu kołdry czekały twarde sutki,
Ciepły brzuch i wilgoć, która sączyła się nie wiadomo skąd.
zlizywałem z nich ślad wiersza, ale noc powtarzała słowa
aż do znudzenia, aż do kości - jedno, drugie, trzecie.
łóżko pachniało misterium, twarz kobiety zakwitała i gasła.

nie mogę znieść jej braku, idę po jej śladach, karmię
głodnych przybyszów. woda zmywa krew.
dni coraz częściej noszą ślady zębów.

alt art
18 lutego 2020 o 13:48

miłość to synonim tak wielu braków..

zgłoś

ApisTaur
18 lutego 2020 o 14:39

trochę wadzi mi echo słowa "kości"/ to drugie zamieniłbym na "aż do szpiku" bez dopowiedzenia/ pozdrawiam//

zgłoś

magda p
22 lutego 2020 o 08:44

Dziękuję. Wiersz został przeredagowany. Wklejam jego nową wersję :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się