ALL WORKS Poetry (39)
About me Friends (13)

18 february 2020

poetry

magda p
magda p

Gorączka

okna zabiłem deskami. przeglądała się w nich
tylko ludzka ciekawość, którą przesiąkły ściany.
głód odbijał się od żeber i oddechu.

w miękkim zagłębieniu kołdry czekały twarde sutki,
Ciepły brzuch i wilgoć, która sączyła się nie wiadomo skąd.
zlizywałem z nich ślad wiersza, ale noc powtarzała słowa
aż do znudzenia, aż do kości - jedno, drugie, trzecie.
łóżko pachniało misterium, twarz kobiety zakwitała i gasła.

nie mogę znieść jej braku, idę po jej śladach, karmię
głodnych przybyszów. woda zmywa krew.
dni coraz częściej noszą ślady zębów.

alt art
18 february 2020 at 13:48

miłość to synonim tak wielu braków..

report

ApisTaur
18 february 2020 at 14:39

trochę wadzi mi echo słowa "kości"/ to drugie zamieniłbym na "aż do szpiku" bez dopowiedzenia/ pozdrawiam//

report

magda p
22 february 2020 at 08:44

Dziękuję. Wiersz został przeredagowany. Wklejam jego nową wersję :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register