Yaro, 19 stycznia 2015
szeptem układam cię do snu
srebrny szal utkany z gwiazd
szelest liści pieści zmysły
na wodzie dzikie kaczki
głęboko śnisz okryłem cię ciepłem słów
świt zbudzi jasne myśli wypłyną na powierzchnię
opowiesz jak było w tej krainie
po drugiej stronie dni płyną wolniej
krople rosy błyszcza gdy słońce na nie patrzy
za oknem szmer wiatru koi ból stratę
śnisz gdy za oknem deszcz moczy wszystko na swej drodze
Yaro, 16 stycznia 2015
chodź podzielimy się opłatkiem
nie czekajmy do świąt
zapłonie miłość po trzykroć
sztuczne ognie zabłysną
w oczach spokój co kocha
myślę o nas każdej wolnej chwili
idę drogą po kamieniach wspomnień obdartych ze złudzeń
okryty jedynie wstydem przed światem
marnujemy czas na uciechy na wyrzuty
kiedy można kochać bez granic i nakazów
wolna od nienawiści niech się ziści jak sen
zachodzę w głowę szukam obrazów
widzę puste ramki czyste płótna
kreślę szkice widzę każdego dnia inną
zmienną jak odwrócone szczęście
zapominamy o sobie tyle lat tyle dat
szukam odpowiedzi co nas dzieli
z sekundy na sekundę umieram bez twoich ciepłych dłoni
czuje się jakby ktoś mnie gonił
nikt w domu nie czeka jedynie chłód wspomnień
w czajniku zamarzła woda w duszy niepewny
serce skute całe z czerwieni z lodu
pęka we wrzątku uczuć
Yaro, 15 stycznia 2015
słowami maluję obraz
pojawia się twarz
czerwienią ust dotykiem
ciepłe spojrzenie
głęboko parzysz nad horyzont
tajemnica zaklęta we włosach
lśniących hebanowych
w klepsydrze czas zaklęty
świat otacza cię nie zawsze dobry
nigdy nie się zestarzejesz
w mojej głowie twój obraz
w dłoniach chowam chwile ciepłe jak letnie dni
tuż po zachodzie słońca nad szkłem jeziora
odkrywam cię jak tajemniczy sen
nie skończy się gdy pełne niebo gwiazd
pędzel słów zgrabne kontury
nie wymażę z pamięci
ani nikt nie odważy się zajrzeć głębiej
tylko cisza wkrada się pomiędzy wersami
jesteś mi wodą oceanu niezbadaną
Yaro, 15 stycznia 2015
uciec nie mogę przed samym sobą
strach jak paraliż jak złodziej
skłócone myśli wędrują
przestrzenią między płatami mózgu
krawędzie komórek szarych szare od niepogody
woda w szklance ostygła jak ciepłe dłonie
w środku duszy coś się gnieździ usiąść nie może
niespokojny otumaniony bliski demencji
skulony jak pies głodny niepowodzeń
wynurzam głowę na powierzchnię
w zachwycie drobnych spraw załatwionych
wzruszam się do łez
deszcz moczy włosy choć nie jest ciepło tej nocy
objęty w obojętność okryty płaszczem chowam się od nienawiści
idę całkiem bokiem cieniem zmartwień
przemyślenia poukładały dni w puzzle
odchodząc każdego dnia w niepamięć
zamykam serce na klucz
dałem ci w zapasie kilka kropli szczęścia
strach nie da się oswoić
pobłogosław Panie cierpienia każdej z chwil
Yaro, 15 stycznia 2015
ulice zarażone szyderczym śmiechem
na skrzyżowaniach strach oplata dłonie
w domach przemoc zgaszone światła
w duszy głos co boli jeden cichy krzyk
lęk skrytych wspomnień pod poduszką
uciekam jak najdalej w świat pełen od zła
nie ma miejsca by ukryć marzenia
niespełniony umyka czas
co raz gorzej się dzieje dookoła
w moich ramionach znajdziesz ukojenie
pachnie polska sosna zimą
w miastach zapach betonu podsyca nienawiść
łąki pokryte rosą ptaki budzą nas ze snu
posprzątam chwile w głowie
poukładam wytłumaczę parę spraw
ulice zarażone szyderczym śmiechem
na skrzyżowaniach strach oplata dłonie
w domach przemoc zgaszone światła
w duszy głos co boli jeden cichy krzyk
lęk skrytych wspomnień pod poduszką
Yaro, 13 stycznia 2015
księżyc na niebie
swobodnie wokół lampy krąży ćma
jakby zerwać chciała twoje szaty
wedrzeć się do bram serca nie pukać
by serce również dla niej biło
ogień dotyka moich zimnych dłoni
pobiec z tobą tam gdzie horyzont
nie kończy się zaczyna nowy dzień
historię swoją nawijać na uszy
drżeniem warg wyrazić siebie
unieść skrzydła gdzieś na szczyt
ukryty wśród białych chmur
nadciąga świt fajnie mi się śniło
znam ten znak na właściwą drogę
mroczny stres ma siłę
zgubiłem motywację opadają ręce
czuję się jak suchy liść który podrywa wiatr
on już nie cierpi okopcona ćma
życie mieszka tu od lat
zwariowane dzieciaki to my
oszalały świat naprzód gna
gdzie spieszno mu
Yaro, 13 stycznia 2015
pod powiekami sen usypia
noc kroczy całą noc
świtem niepełny dzień budzi nasze dłonie
przywitaj się nie wiesz co po drodze
ktoś czeka ktoś się żegna
poskładanych w głowie myśli kilka
na strunach minut pogrywam
przypominam sobie słowa piosenki
oplatam wokół palca sprawy nieważne
odpływam we mgle wzruszeń
spoglądam przez okno jak świat się zmienia
słońce w rękawiczkach opatulone zimno na dworze
los jak zagadka gdy ją rozwikłasz
zawsze wtedy trzeba odejść
nie po drodze idzie staruszek czas
zabiera co swoje oddaj choć trochę życia
niech zaiskrzy w nas powstrzymaj chwilę niech płonie
Yaro, 12 stycznia 2015
no wtedy
gdy zabłysną wszystkie światła miasta
mrokiem cieniem
opadnę na mieliznę przy rafie koralowej
albo w innym porcie
gdzie tawerny mnie ugoszczą
księża
i inne sekty głoszą o końcu od dwa tysiące dwunastego roku
i nic ciągle nic
szary miał być popiół blade dni świeży świt
ciągnie mnie los na wskroś
na przełaj odchodzą myśli
wspomnienia czas już zgasł jak po flaszce pierwszy gość
napełniony wiadomościami odchodzę w krainę gdzie mówię stop
Yaro, 12 stycznia 2015
chodź do mnie brzegiem plaży
kręcą się lęki i fobie przysypane piaskiem
wyobraziłem sobie twoją postać
wśród fal jak syrenę morską
słowa zabiera wiatr
lekka bryza moczy twarz
kutry na nich strach odpływa w dal
pocałunków twoich mi brak
czuję że na ziemi jestem sam
wokół gołe spojrzenia
oślepiająca zazdrość dręczy
tyle wspomnień zabrał czas
nieuchwytna wstrzemięźliwa
jak stara lina nad przepaścią
po której dane mi przejść
na druga stronę mroku samotność dusi mnie
Yaro, 11 stycznia 2015
gdyby nie ciążenie frunął bym do ciebie
nad łąkami stawem porośniętym trzcinami
brzegiem strumienia żółtym od kaczeńcy
miejsca na skrzydła mam doskonałe
silne ramiona jak Ikar nie upadnę
swobodnie spadam do ciebie sen wielki mnie niesie
otwórz okno ciepła noc
daj się porwać dokładnie tam
zapraszam cię na szampana i kolację przy jednej świecy
sen trwa nieprzerwanie
jestem u ciebie śpisz spokojnie chyba cię
nie porwę na tańce
zbudził mnie trzepot skrzydeł komara
dzień już mnie wygania w głowie smak twoich ust
nici z latania
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
10 lutego 2026
nieRuda
10 lutego 2026
sam53
9 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
wiesiek
8 lutego 2026
sam53
8 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
sam53
7 lutego 2026
wiesiek
7 lutego 2026
violetta
7 lutego 2026
Toya