łamanie lodów czy kodów? To dwie różne profesje, ale coś je, jak zauważasz, łączy. Przełamywanie np. międzyludzkich lodów - bez wodki nie rozbieriosz, to na temat pragnienia.
Przy tym wszystkim sprzężenie zwrotne, konstytutywne dla pojęcia komunikacji, służy temu, by zauważyć, że trudno zdekodować kod, którego nie ma. Zatem, kod jest do porozumienia, tak samo jak do nieporozumienia, tak samo jak brak kodu. Również podsłuch, szyfry - i inne dziwa języków ludzi - w tej dwoistości mieszkają, czy kto upolityczniony na maksa czy nie, i czy to wie, czy nie.
No właśnie, jak już o upolitycznieniu, piszesz, że trudno zdekodować kod, którego nie ma. Podobnie trudno podsłuchać słowa, których się nie wypowiedziało. Ale można to odnieść do wielu innych zagadnień. Hejka.
Ano, można do wielu innych. Ładne to podsłuchiwanie słów, których się nie wypowiedziało. Zwłaszcza gdy się pomyśli, że może dotyczyć samego siebie :) To bardzo nadający się na lirykę pomysł. Wyobrażam sobie jakiś wiersz, który mógłby się właśnie tak zaczynać:
przełamywanie lodów przez gaszenie pragnienia..
zgłoś
łamanie lodów czy kodów? To dwie różne profesje, ale coś je, jak zauważasz, łączy. Przełamywanie np. międzyludzkich lodów - bez wodki nie rozbieriosz, to na temat pragnienia.
zgłoś
kodowanie służy do porozumienia.. porozumienie - do kodowania..
zgłoś
nie, kodowanie służy do uniemożliwienia porozumienia - to w kontekście podsłuchów. Porozumienie zaś do zdekodowania.
zgłoś
Przy tym wszystkim sprzężenie zwrotne, konstytutywne dla pojęcia komunikacji, służy temu, by zauważyć, że trudno zdekodować kod, którego nie ma. Zatem, kod jest do porozumienia, tak samo jak do nieporozumienia, tak samo jak brak kodu. Również podsłuch, szyfry - i inne dziwa języków ludzi - w tej dwoistości mieszkają, czy kto upolityczniony na maksa czy nie, i czy to wie, czy nie.
zgłoś
No właśnie, jak już o upolitycznieniu, piszesz, że trudno zdekodować kod, którego nie ma. Podobnie trudno podsłuchać słowa, których się nie wypowiedziało. Ale można to odnieść do wielu innych zagadnień. Hejka.
zgłoś
Ano, można do wielu innych. Ładne to podsłuchiwanie słów, których się nie wypowiedziało. Zwłaszcza gdy się pomyśli, że może dotyczyć samego siebie :) To bardzo nadający się na lirykę pomysł. Wyobrażam sobie jakiś wiersz, który mógłby się właśnie tak zaczynać:
zgłoś
Jak mam podsłuchać te słowa moje / których nie wypowiadam...
zgłoś
Jak przepraszać za myśli, co nie przyszły na czas za słowa, których nie wypowiem...
zgłoś
:) Yhm, choćby tak może brzmieć dalej. Taka elegia dla obecności niewidzianej, niewidzialnej, a kłującej
zgłoś
chciałbym o tym pomyśleć dalej, ponieważ pomysł jakby wspólny, może i Ty, napisz swoją wersję.
zgłoś
dobrze. jeśli chcesz, warto, byś spróbował :) i dla mnie to interesujące. pomyślę więc i o mojej - z tym że bez pośpiechu
zgłoś
a na odległość złe porozumienie :)
zgłoś
No jest dalszy ciąg zatem - czasem bezsens bierze się z nieporozumień
zgłoś