2 czerwca 2012

poezja

Leszek Czerwosz
Leszek Czerwosz

bez nadziei

znamy się od początku
kochamy bez końca
ale nie ma czasu
na zjedzenie przygotowanych dań

apetyt rośnie w miarę
zbliżającego się święta

owoce z drzewa dobrej nadziei
nietknięte
pozostają dla ptaków

ona rodzi się i umiera
bez końca

Joha
3 czerwca 2012 o 14:42

Jak budzenie się natury z głębokiego snu:) To moje wyobrażenie.

zgłoś

Leszek Czerwosz
3 czerwca 2012 o 14:43

ja sam nie miałem takiej wizji, bardzo ciekawe, dziękuję

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się