|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (39) Fotografia (2) Grafika (1) Książki (1)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (20) | |
Coraz więcej cisz ma charakter sejsmiczny, strachy
na wróble zbierają do kieszeni martwe pszczoły po
polach. Potem w pociągach – opętaną słońcem godziną,
upiornym konduktorom, wręczają je jako łapówki.
Pierwsza południca obudzi się i jej oczy zabłysną
czernią. Będzie pamiętała tylko, że urodziła się jakoś
w sierpniu, będzie nienawidzieć parasoli ze wzajemnością,
na przystanku, u podstaw deszczu, przebiją jej serce
skomląc –
Uciekaj.
Być może nie wszystko należy się piekłu chociaż
dzisiaj i jutro
na pewno tak.
"zabłysną","sierpniu"-literówki
zgłoś
eh, nie zdążyłem wyedytować i już ;] , dzięki ;]
zgłoś
zakochałem się
zgłoś
w samo południe się zdarzyło - dobrze, że są parasole. Puenta świetnie dobrana
zgłoś
* poprawna forma to nienawidzić. Wiersz ciekawy.
zgłoś