Yaro, 9 december 2011
każdą łzę ważę na szalach
mierzę ile jest warta
w życiu pełnym barw
kolorowych szkiełek
nieoczekiwanych chwil
karmię się spojrzeniami
cichych ciepłych pasteli
cieszy twoja obecność i głos
jak nucisz melodię która nie ma refrenu
łapię wiatr w dłonie
chowam do kieszeni
kawałek chleba
wojna między kalką a papierem
z kałamaża wylewam atrament
na
parapet
wydźubuję nasiona
zwariowane dni
w obecności szumów hałasu
w głowie głosy
Yaro, 8 december 2011
dzieci uczą miłości
słowa burzą betonowe pomniki
dla których umarł szacunek
błyskawice rozwieszają
ciemne mocne zasłony na scenach nieba
skruszone z niewiną miną
proszą o czekoladki i żelki o smaku coli
zapracowana matka
taszczy z zakupami w progi domu
ojciec zachlany śpi
z butelką przy boku
to jego alibi
że coś robił
dzieci zukrytym żalem mowią prawdę
tata stał jak niedzwiedź na dwóch łapach
Yaro, 8 december 2011
złotą nića szkicuję obraz przyszłych dni
przez szkiełka widzę niebieską rzeczywistiść
słowa układam jak karty
przebieram nóżkami
w świńskim truchcie
jak kaleka
pijak na chodniku nikt go nie podniesie
by wrzucić do kosza
pószcza pawia
albo paw w puszczy
ściskam w ręku
zamiast zielonego kamienia twoją dłoń
ciepło uczuć miesza się w kipiącej radości
serce unosi lekko klatkę
pełną gołębich piór
gołębie się zagryzły
w milczeniu utykasz w ciągu dnia
Yaro, 7 december 2011
z duszą na ramieniu
z sercem w dłoni
kroczę do twojego domu
żąkile w dzbanie pełnym
roześmiany poranek
z różowym rumieńcem
cała w skowronkach
o nic nie pytam
w oczach mam dynamit
jesteś królową nocnych marzeń
tak niewiele wiem
marzeniami mogę żyć
choć mijamy się nawet w snach
Yaro, 6 december 2011
budzę się rano
widzę jak na oknie
ćma ubiera spodnie
poleżę jeszcze chwilęw łóżku
wygodnie
słonko promieniami pieści
wstaję bo mama wrzeszczy
Yaro, 5 december 2011
posłuchajcie głosu nie odwracajcie się jak żona Lota
sól jest zbyt słona by ją wcierać w zranione dłonie
słowa które mają tysiące lat nie są wyssane z palca
zawisnę na krzyżu podepną prąd elektrody dwie
nie lubię spalonego mięsa wachać
swąd
strzelcie prosto w głowę zamilknę na wieki
nas pożre ogień piekielny
Bóg na pięcie się obrócił
podrapał się za uchem i
wypiął na nas pupę
Yaro, 5 december 2011
gram słowem nic nie powiem
wyobraziłem sobie jestem szczurem
robię dziury ostrzę pazury
pióro jak miecz obusieczny
rysuję kartkę w kratkę
szkicuję wiersz bardzo prosty
nie wymagam wiele
rosół w niedziele
lubię odpusty jestem kowbojem
wieczorem przy kominku
popijam znaczną ilość drinków
ciepło jest spokojnie leży pies
Yaro, 4 december 2011
niebo otworzyło sie na prośby
Sodoma i Gomora w cieniu ulic wielkich miast
gej gejowi obrączkę zakłada bo lubi anala
jest fajny ten świat gdy kobieta z kobietą się kocha
patelnie są już wydepilowane i gotowe na miłość
coś pięknego ludzie się bogacą
na biednych na słabościch ich
spadły czarne czasy bez snu
słowa nie są potrzebne w gębie
zbawione zostaną tylko gołębie
wielki miecz mały anioł wlecze
chemia w sklepach opętała młodych na dopalaczach
będzie legalizacja więcej trawy a mniej ciasta
głupota panuje nawet w szkołach i kościołach
każdy widzi pieniądze by zaspokoić swoje żądze
cała moja wiara woła o pomstę do nieba
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
3 april 2026
wiesiek
2 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
30 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
28 march 2026
absynt
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka