Yaro, 24 june 2010
Odejdź precz Judaszu
umarłych kości wołają mnie
nie mogę podnieść ciężki krzyż
cichy wiatr przywiał dal
demony są wokół
grzechów odpuszczenie
pale wbite w ziemię pamiętają
krzyżowanie bicz kat i krew
jedna boża łza uroniona
ziemia rozwarła pierś
matki troska łaski pełna
proroctwa ziściły los
Yaro, 21 june 2010
pod nieba dachem zrodził się syn
był zwykłym chłopcem jak ty
deszcze łez przesłoniły mgły
padł na ziemie i powitał schizofrenie
cierpienie spłynęło od Boga
dzień i noc ogień wygasał
podsycał go strach
nie wychodził z domu ludzi się bał
ludzki śmiech przenikał duszę
jak bagnet sztywny pal
schizofrenia wypełnia go
wywracał się podnosił krzyż
kolejny dzień to obłęd paraliżuje
korek w głowie wir i młyn
strach zabija od wewnątrz
schizofrenia zabija teraz już wie
życie jest zbyt krótkie cierpi więc jest
pod skórą czuje brud ma misję znów
wytłumacz mu czy rzeczywistość mu się śni
skóra pokryta łuską
boi się strach to jego brat
Yaro, 19 june 2010
Nasze życie nie odkrytą tajemnicą
skąd i dokąd płyniemy
Nie odkryte są nasze drogi kręte
W zadumie trwam kim jestem
Garścią sypkiego popiołu
Rzuconym w wietrzne objęcia
Piołunem zerwanym po deszczu
Goryczą żarem palących słońc
Życie dziś piękne jak babie lato
jak nić pajęcza nie trwałe
Yaro, 18 june 2010
Płynie wielki czerwono biały
Piękny warkocz wlecze ogromny
Stanie między nami
Zadrży ziemia
Otworzą się nieba
Jak po rosie krople
Popłyną po policzkach
Małe łańcuszki
Serce zadrży z bólu
Miliardy gwiazd znikną
Jak gdyby my
W prochu rozpłyniemy się
Strużki krwi zaznaczą
Ścieżki cierniowej drogi
Krętej mokrej morgi
Yaro, 17 june 2010
wolność smakuje
leśnym powiewem
pachnie wrzosów polem
jest prawdziwym żniwem
nowym lądem odkrytym
to miłość prawdziwa
między kobietą a facetem
wolność moja skryta
rwąca jak końskie kopyta
wolny jest wszechświat
wolne są ptaki na niebie
wolne życie w oceanie
bałwanów morskie fale
nasze życie w szarym dniu
życie w cierpieniu
nie jesteśmy wolni
Yaro, 7 june 2010
Zapomniałaś
Silne ręce tuliły cię
Uśmiech na twoich ustach
Zgaszony jednym gestem
Śmiałaś się tak głośno
Pamiętam
Bardzo chciałbym to usłyszeć
Słów mam ciągle za mało
Pustka mieszka w mych ustach
Nie pamiętam
Złość kolcami nie raniła
Naszych małych snów
Twoje delikatne palce
Dotykały mych ramion
Jak skrzydeł gołębich piór
Usta tak różowe
Kleiły się do moich ust
W zamian za promienie ciepłych słów
Byliśmy dla siebie
Każdej nocy
Jednym tchnieniem
Fiołkowych oczu spojrzeniem
Zapachem lata poranka oddechem
Zapach siana w powietrzu
Jesienny kolor włosów złocistych
Sprężynek skręconych warkoczy
Twe małe stopy śpieszyły
Kroki ostatnich chwil
Wśród gwiazd
Powiedziałem żegnaj
Wycierając łzy
Yaro, 6 june 2010
Promienie zachodzącego słońca
Odbite od lustra wody
Żółte liście pod stopami
Małe stopy Beaty
Małe stopy jesieni
Otulona w szept żołędzi
Wydarta kartka z zeszytu
Zapisana zwykła
Kończy się wspaniały dzień
Jesienny i piękny
Wrześniowy sen moich marzeń
Nie powtórzy się nigdy
Nie będziesz karmiła mnie
Zielone serduszko na szyi
Nie będzie więcej biło
Caro nie zaszczeka
Wino nie smakuje tak samo
Wrześniowy sen moich marzeń
Promienie zachodzącego słońca
Muchomor czerwony
Żółte liście pod stopami
Yaro, 4 june 2010
Niebo płacze deszczem
Drzewa podnoszą swe ręce
Obłoki w błękicie bielsze niż światło
Boi się człowiek człowieka
Boi się zębów wilka
A gdzie nasze dobre purpurowe serca?
Mgła okryła siwym płaszczem pola
Na których śmierć mieszka
Światło gaśnie odpływa dusza
W uszach pustka szumi
Ciemność chwyta w swe ramiona
Oczy błyszczą nadzieją zwycięstwa
W sercu smutek umierającego chłopca
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
15 february 2026
wiesiek
14 february 2026
wiesiek
14 february 2026
Jaga
13 february 2026
wiesiek
12 february 2026
Jaga
12 february 2026
wiesiek
11 february 2026
wiesiek
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek