owad tańczy wokół lampy
na szkle twoje imię zapisał
szukam dnia pełnego nas
nie patrzę prosto w oczy
nie widzę swojej twarzy
bo kupiłaś zielone lustro
łza w oku pocałunkiem naszych dni
owad tańczy wokół lampy
na szkle twoje imię zapisał
szukam dnia pełnego nas
nie patrzę prosto w oczy
nie widzę swojej twarzy
bo kupiłaś zielone lustro
łza w oku pocałunkiem naszych dni
Oglądając się wstecz trudno zobaczyć twarz. Przejmujący wiersz. :)
report
pierwsze - inwersja w drugim wersie - potrzebna? drugie - jestem uczulona na "ąc" , sama zbyt często popełniam, dlatego jestem uczulona u innych :) nie cierpię "bo" w poezji. dnia-dni. za blisko siebie w tak krótkim wierszu - w zasadzie w miniaturce. ech, jak teraz (pisząc komentarz) czytam tytuł i przedostatni wers - widzę, że i to powtórzenie jest zbyt natrętne. nie da się obejść uniknąć? zielony jest kolorem nadziei, nadzieja przysłania wszystko (nie widzę swojej twarzy...), hmmm. chyba, że dobór koloru jest przypadkowy. pozdrawiam.
report