Yaro, 6 september 2010
Po obłokach jak statki prężą żagle
przeprowadź na drugi brzeg sadzawki
po wodach po bagnach stąpam nie moczę stóp
jeszcze ten śmiech magiem się staję
prowadź na ostry gniew ludzi
zmierzę ile jestem wart
czy ten krzyż na barkach
nie pozbawi sił
czy bicz wrąbie się w skórę
płynie krew cienki powróz na szyi
zaciska się pętla umieram
tylko nie wiem po co ten żal
owinięty powróz jak szal
otwierają się drzwiczki
Yaro, 6 september 2010
czarne chmury nademną
potwory na morzach i niebie
nie jesteś za mną
odeszłaś na ciemną stronę
zło coraz bliżej leżę krzyżem
uciekasz boisz się zgrzytu metalu
rozdzieram szaty nie poddam się
wszystko przeciwko mnie
Chryste nie jestem godzien
uciekłem z domu pijany w trzy
kaftan już na mnie czekał
terror zaczął się nikt mi nie wierzył
tysiące twarzy traci uśmiech wielki gniew
Yaro, 5 september 2010
może nie jestem artystą popijam wódkę czystą
może jestem wariatem jeżdżę małym fiatem
wiem jedno prawdą jest
jetem otwartą księgą
pryzmat przenika kryształ się topi
znikam jestem echem lasów
jestem grafo za mahoniową szafą
twój śmiech kocham
szufladkuję słowa częstochowa
wolna europa wolne słowa
piszę wiem
poezji pazur dotyka mnie
skrzydła podcinam
spadam we śnie
jestem taki sobie jestem blady
ty jesteś moją blizną
Yaro, 2 september 2010
moje miasto
budzi o piątej zero
świt wysuwa nos
noc układa się do snu
światła latarni
głaskają betonowe chodniki
psie kupy w nieładzie jak puzle
omijam by dojść do samochodu
gołębie wydziobują okruszki wspomnień
dobijam do brzegu
Yaro, 30 august 2010
każdy dzień spływa pomiędzy palcami
każda noc gubi sny między nami
samotność na skrzydłach czasu umyka
jestem z tobą na oceanie życia
dotykasz ramion wzdycham a serce
unosi się wysoko ponad przestrzeń
jesteś przy mnie jak płomień
rozgrzany topię się jak metal
jest dobrze a serce drży pod skórą
zostaną po nas wspomnienia
Yaro, 27 august 2010
odeszłaś bosą jesienią
babie lato rozpusciło włosy
z każdym oddechem wysyłanym w kosmos
stąpam po łzawej ziemi
nie wyczuwam tętna na twojej skroni
pamiętam rozstanie naszych dłoni
policzki zroszone łzawym szronem
moje serce okaleczone nie bije
pamiętam kontur twojej sylwetki
znikającej we śnie
Yaro, 18 august 2010
cztery ściany ja pijany się odbijam
od luster łazienkowych jak iskra zapałek
cała wypłata wpadła w błoto całe złoto
za co przeżyję kolejny miesiąc będę głodny
wale gaz na rałszu wracam pierwszy raz
a zegar tyka jak klapa od śmietnika
zostawiła mnie matka żona i kochanka
pacierza nie odmawiam jak i klina z rana
nowa niespodzianka urodziny ma koleżanka
pokażę jak świnia wygląda w salonie u Janka
Yaro, 18 august 2010
tak nie może być
gdy kirałem klej
obok nie było nikogo
tylko szum lasu i lęk
sam przerwałem ten sen
Nirvana w przestrzeni
wibrowała w uszach
pamiętam wszystko
jak dziś
mówiłaś rape me
kumple opuścili mnie
byłaś tylko ty
odeszłaś z Mirkiem
dostałem bilet do WPD
Yaro, 17 august 2010
myśli jak żagle
wypełnione powietrzem
słowa i dreszcze
kotwica zarzucona na mieście
piję piwo wreszcie
neony choć wysoko
biją po oczach
serca smutek zamknięty
w kieliszku wódki
jeszcze jedna lufka
dość czarnego afgana
do chaty wracam jak gość
miłe powitanie oczy przećpane
na głowie roztrzaskany dzbanek
idę się kłaść
przemyję jeszcze twarz
z ranka trzeba do pracy wstać
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
15 february 2026
wiesiek
14 february 2026
wiesiek
14 february 2026
Jaga
13 february 2026
wiesiek
12 february 2026
Jaga
12 february 2026
wiesiek
11 february 2026
wiesiek
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek