Yaro, 13 october 2014
nadejdzie dzień rozkwitnie wierszem
myśli ubrane w słowa jak jabłoń w kwiaty
prysną marzenia cierpliwie wyczekuję
rozsypią się wersy na całą stronę
wierszem na niepogodę pokonam złe emocje
rozładuje sytuację napiętą
przyniesie ulgę w płaczu samotności
piękny jak jesień przy sobocie
słońca promieniem i babim latem
sieć pajęcza nie podzieli nie rozerwie serc gorących
pisz poeto młody na ciepło na chłody
rozgrzej ducha niechaj
cieszy się szczęściem dni których nie znamy
nadejdzie dzień rozkwitnie wierszem
Yaro, 12 october 2014
ziemia krąży świat napędza
spokojnie w miejscu stoję
twarz z każdym rokiem starsza
parę zmarszczek
żona kremem z Avonu wygładza
gdy życie zapuka do okien
rozsuń zasłony nienakarmiony
ugość szczęście daj wody
zaproś do wspólnej rozmowy
choć piękne ginie za horyzontem
by żyć w chaosie istnienia
wszystko ustawione
my owieczki młode słuchamy
prowadzi na pola lub suche trawy
zachodni wiatr spogląda
deszczem siecze ugory
zielone pastwiska pełne koni
jeszcze ten kwiat na jabłoniach
wiosna budzi życie
idziemy pod ramię
gdy usypiam ono czuwa jak matka
głodni upojeni oczy szeroko
świat niedozwolony świat głęboki
toniemy jak atlanci w bezkresnej przestrzeni
Yaro, 12 october 2014
najlepiej przespać dzień
odchodzi w sen
ciężkie kroki
na zdjęciach na obrazach
w pięknych wierszach zatopiona
w pamięci wspomnieniem
babim latem owija w bajki kolorowe
szeptem gałęzi szelestem liści
promienie przyklejone do powierzchni
szukasz miejsca dla siebie
pozbieram w sercu iskry miłości
czekając zimy i wiosny
orzech laskowy pod leszczyną
śpią w gawrach misie
tańczy dusza usypia smutki
wszystko co dobre ma koniec
Yaro, 10 october 2014
śniłem o niej całe wieki
starszy o pełnoletność
spotkałem dziewczę młode
materiał na żonę
szybko urosła dbałem o nią
zaraża szczerym uśmiechem
ciało jedwabne zadbana
myślą jasną jak zasłony w pokoju babci
włosy ciemne oczy w błękicie gasną
naprowadziłem na drogę
tyle znaków nie wyprowadzam w pole
na zawsze obydwoje
ciągniemy wóz na nim życie zdrowe
Yaro, 9 october 2014
dziwny przewrotny nasz świat
pełen kontrastów szarych barw
bogactwo i bieda aż piszczy
co na to dzieci małe niewinne
być może proste nasze życie
takie powinno być jak blask słońca
nad nami dach w oczach błękitu
daj życie nam trochę spokojnego dnia
poczekam popatrzę pod sam wieczór
ze wschodu nieciekawe wieści na internecie
gdy powołaj nas będzie życia wieczór
mrok spowije sumienia w kokonach na plecach
droga ciężko idzie ku ramiona śmierci
świat oszalał schizofrenia w dziwnych obrazach
uciekaj w góry wysokie nie zabijaj miłości
wszystko się ułoży przeminą wojny głód choroby
cierpliwie patrzę na długie twoje włosy
uśmiech na usta czegoś ci zazdroszczę
Yaro, 9 october 2014
mówiąc slangiem
bujam się między tym
a paranormalnym światem
dławi mną prawd księgi
nie składałem obietnic
Yaro, 9 october 2014
nie szukaj moich śladów
zatapiam o poranku oddech w życiu
pełne piersi unoszą modlitwę ku niebu
blisko nam do bram
miłości nie ukrywaj
uśmiechnij się szczerze do ludzi
otuchy im potrzeba
nieś radość do codziennego istnienia
nadzieja umiera nie pozwól jej
serce miej dla człowieka
powoli
chwila za chwilą kulą się listki wysuszone
jesienne spojrzenie stare mądre
ciepłem otocz wspomnienia
wybierz najlepsze
wsłuchaj się w ciszę lasu spokojem idzie
noc tuli do snu małe dziecię
matka radość niesie w piersiach nabrzmiałych
chodź doliną po dywanie zielonym
niebo jest tak blisko ciebie
płyną łabędzi na jeziorach pełne szczęście
Yaro, 8 october 2014
ta miłość musi przeżyć
by ciche dni ubrać w płatki róży
zielono w głowie jak wiosną
w kieszeni pustka
sięgam dna
na ulicy gram na harmonijce
u stukam parę groszy
puste słowa
bez pokrycia ulotne obietnice
wybacz że na ciebie nie stać mnie
papieros za papierosem
odchodzę jedynie w skarpetkach
Yaro, 8 october 2014
zatrute życie w świecie iluzji
stoję twardo na nogach
nad przepaścią jeden krok i lecę
daleko odnajdę nową ziemię
daleko odnajdę klucz samego siebie
pragnienia zaspokajam ile wejdzie
dlaczego jestem niewolnikiem własnych myśli
uciekać chcę daleko
droga wiedzie na pokuszenie
nałogowe życie umiera chyli głowę
dokąd zaprowadzi nas niewiedza
mylne spostrzeżenia nic się nie zmienia
daleko odnajdę nową ziemię
daleko odnajdę klucz samego siebie
Yaro, 8 october 2014
płynie zwykły dzień
wypełnia nowe zdarzenia
losu nie okłamiesz
co powiesz mi szelestem liści
krajobraz pokrojony kolorami
na horyzoncie słońce wysoko
stęskniona wtapiasz się w ramiona
pocałunki niezgrabne
delikatny dotyk dłoni
czerwony jak muchomor zabieram oczy
na ławce bez poręczy
wiatr pieści twoje włosy
czym mnie zaskoczysz
zapytałem czy jutro znajdziesz chwilę
wzbudzisz we mnie motyle
nieśmiało się żegnamy
czas poniesie nas w inne drogi
tymczasem z aniołami odchodzimy
inny wymiar na tej samej fali
rozpływamy się w błękit
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek
6 february 2026
Jaga
6 february 2026
wiesiek
5 february 2026
wiesiek
3 february 2026
wiesiek
30 january 2026
Jaga
23 january 2026
Jaga