21 may 2013

21 may 2013, tuesday ( co się robi zamiast tego, co się robić powinno )

Na przykład postanawia się zostać tłumaczem tego, jak to można niedosłyszeć i mimo wszystko wychodzić z założenia, że koledzy mogą być i niesłyszący, ale ukochany ma słyszeć normalnie.

Dlatego chodzi się na randki raz na tydzień, robiąc twarz tylko po to, by dowiedzieć się, że nie iskrzy. Chyba powinno się zainwestować w zapalniczkę i za każdym razem, gdy usłyszy się już niemal tradycyjny tekst, trzeba wziąć i pstryknąć nieszczęśnikowi przed nosem. Może się uda zapalić? Nos oczywiście, bo na takie miłostki szkoda czasu i atlasu.

A wiadomo, kolorowo z takimi uszyskami nie jest, ale szary to też jakiś tam odcień w palecie barw, zresztą nawet fajny. Można dodać do tego czerwony akcent wprost z wymarzonych Włoch czy innej Hiszpanii i juz nie jest nudno.

Kiedyś, dawno, dawno, ze dwa miliony lat temu i trochę na dokładkę, udawało się, że już na zawsze będzie się seksowną singielką, bo stara panna ani ładnie nie brzmi, ani dobrze się nie kojarzy, ani w ogóle nie wygląda dobrze, gdy wymawia to nastolatka. Nawet trzasnęło się zeszytem jednego takiego, bo powiedział, ze wada słuchu jest zaraźliwa. Ciekawe, czy zmądrzał.

A w urzędach czy innych miejscach, gdzie się chodzi na bezkofeinową kawę z szesnastoma łyżeczkami cukru, musi się najpierw uświadomić szanowne panie siedzące za biurkiem czy szybką, że niepełnosprawność słuchowa nie musi być widoczna. Chociaż da się zobaczyć, pod warunkiem oczywiście, że ma się rentgen w oczach albo chęć w łapkach, by pomacać głowę interesantki. Tam, po prawej stronie, na oko pięć centymetrów od ucha, jest taki metalowy placek, idealnie okrągły a nie jak te na patelni, wielkości denka od filiżanki.

To małe cacuszko potrafi narobić dużo szumu, zwłaszcza gdy postanowi się odwiedzić ciocię za Atlantykiem. Bo wiadomo, aż takiego mostu, by bezpiecznie przejechać samochodem, nikt jeszcze nie wybudował, a nawet najlepszy pływak na takim dystansie zaliczyłby dno i wodorosty. I ten metalowy placuszek ma czelność piszczeć podczas przechodzenia przez bramkę. Od razu zlatuje się ekipa odpowiedzialna za niewnoszenie broni na pokład. Jakby taka mała, chuda szatynka miała uprowadzić samolot. Rozchodzą się łaskawie dopiero po okazaniu papierka, że taka a taka jednostka płci żeńskiej może powodować piszczenie tych nieszczęsnych bramek, ale i tak odprowadzają spojrzeniem zarezerwowanym wyłącznie dla terrorystów udających turystów.

Udawać za to posiadanie biletu w autobusie, gdy naprawdę się go nie ma, jest bardzo łatwo. Wystarczy znać podstawowe znaki języka migowego i wykorzystać tą wiedzę, gdy kanar coś mówi. Naprawdę się nie wie, ale domyśleć się jest dość łatwo. A większość reaguje z trudem ukrywaną paniką na widok ruchów dłońmi, które dla normalnego człowieka nic nie znaczą. Można się oczywiście naciąć na nargotliwego żółtodzioba, ale dość często udawanie w takich sytuacjach powinno być nagradzane przynajmniej Oscarem.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 28 | rating: 0/14 | report | add to favorite

Comments:

hossa,  

:) wrócę jutro, bo padam, ale po pierwszym (szybkim czytaniu, wybacz:) to się zachwyciłam, co nie znaczy, że jutro mi nie przejdzie;> dobrej nocy, fajnie się napisało, fajnie...pa:)

report |

Monika Joanna,  

wracaj, jeśli przejdzie to zachwycenie, to mi śmiało pisz, zniosę wiele :)

report |

hossa,  

nie przeszło;d

report |

hossa,  

A wiesz, dla mnie język migowy ma w sobie coś magicznego, pamiętam, że kiedy bawiliśmy się na naszym podwórku w takiej większej gromadce dzieci, to wymyślaliśmy własne znaki, ba , cały alfabet. Może z jakiejś tęsknoty za porozumiewaniem się bez słów , a może jeszcze z innego powodu, nie wiem. Podobnie bywa z miłością, czasem rozumie się drugą osobę bez słów. A tak w ogóle, to nie wiedziałam, że ten placuszek rozrabia na lotniskach;d

report |

Monika Joanna,  

może bym spróbowała zapisać alfabet palcowy właśnie w formie dziennika pod tym nieszczęsnym tytułem? Czyli sposób w jaki układać palce. Zobaczymy, niezłe wyznanie. :)) No rozrabia, rozrabia, ostrzegano, że i w zwykłych sklepach na bramkach przeciwkradzieżowych też może rozrabiać, ale chyba zmądrzał i siedzi cicho. :D

report |

hossa,  

A dlaczego tytuł nieszczęsny, he? :> A poza tym, przecież zawsze możesz wymyślić jakiś nowy tytuł, tylko Twój MonikowoJoannowy:) I niezłe "wyznanie", nie wiem czy podołałabym:) napisz, ciekawa jestem:)

report |

Monika Joanna,  

nie mam pomysłu na tytuł, który będzie tylko mój, Hoss. :) Zresztą musi współgrać z tym na przykład... :) spróbowac spróbuję, ale gwarancji nie mam, że się uda, chociaż przyznam się, że zaczątki mam już w głowie. Bo trzeba Ci wiedzieć, że takie teksty piszę spontanicznie. :)

report |

Ananke,  

rozbawiłaś mnie :)

report |

Monika Joanna,  

czym? To takie życie. :)

report |

Ananke,  

czym? a to już sama najlepiej wiesz :)

report |

Monika Joanna,  

jakbym wiedziała to bym nie pytała, proste? :))

report |

Ananke,  

powiem przewrotnie - tym co i jak piszesz :)

report |

Monika Joanna,  

a ja odpowiem, że to pierwszy dziennik jaki przeczytałaś, więc jeszcze nie stawiaj konkluzji, że wiesz, jak piszę :))

report |

Ananke,  

Droga Autorko, czytałam Cię więcej (brak komentarza, czy plusa nie oznacza jeszcze nie czytania prawda? ) a moje słowa nie wiedzieć dlaczego, rozumiesz nieopatrznie. Utwór mi się podoba, rozbawiłaś mnie w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu, więcej wiary w siebie, pozdrawiam.

report |

Monika Joanna,  

Ananke, przecież ja się z Tobą przekomarzałam, doskonale wiem, co chciałaś przekazać komentarzem. Sądziłam, że sposób w jaki odpowiadałam Ci wyżej jest jasny i oczywisty, ale chyba się przeliczyłam. Miło mi więc zatem dodatkowo za fakt, że czytasz mnie więcej niż myślę. :)

report |

Jerzy Woliński,  

instrukcja na kanarów przednia:)

report |

Monika Joanna,  

tylko najpierw trzeba poznać trochę znaków. Dziękuję. :)

report |

****,  

czytam :)

report |

Monika Joanna,  

Jaguś, miło nie tylko dlatego, że czytasz, ale też dlatego, że tolerujesz moje wynurzenia :))

report |

****,  

hm, mnie się podobają, czysto subiektywnie :)))

report |

Monika Joanna,  

no to dziękuję jeszcze śliczniej :)

report |

May,  

moja kumpela była taka kurduplowata, że tylko patrzyła za nadmiernie wybujałymi facetami - to tak a`propos 'koledzy mogą być i niesłyszący, ale ukochany ma słyszeć normalnie'..fajnie napisane i ciekawie

report |

Monika Joanna,  

deco, po pierwsze dziękuję za czytanie i ślad. A co do Twojej koleżanki - już byłam w związku, gdy On słyszał normalnie, więc to jest jak najbardziej wykonalne, po prostu mężczyzna musi mieć w sobie więcej cierpliwości i empatii, by zrozumieć, że czasem trzeba powtórzyć nawet trzy albo cztery razy. Bo i mówię normalnie, i piszę chyba w miarę poprawnie? :)

report |

issa,  

Od dawna mam wrażenie, że u Ciebie o wiele swobodniej, naturalniej czuję się w prozie dzienników niż w wierszach. Tak jest i tutaj. Sympatyczne są nawiązania do cyklu hossy - próby świadomego naśladowania różnych stylistyk pomagają rozpoznawać własny język. Ja zdałam sobie właśnie sprawę, że z tego, co Ty mówisz, najtrwalej zapamiętuję najbardziej bezpośrednie relacje. Może dlatego zaczęłam mocne strony Twojego pisania kojarzyć z powściągliwą rzeczowością, z takim najrzetelniej reportażowym temperamentem: rezygnuje się z igraszek fantazji dla innych atrybutów wyobraźni. Czyli, dla umiejętności wybierania i porządkowania faktów, tak że mogą przekonująco przemawiać w sprawach, które uznaje się za ważne i bliskie sobie. Pozdrawiam

report |

Monika Joanna,  

Isso, szczerze więc przyznam, że mnie zaskoczyłaś takim podejściem do tematu. Nie widziałam i jakoś nie widzę siebie w reportażowym temperamencie, zawsze sądziłam, że, jeśli mówimy o prozie dzienników, piszę skrupulatnie tak, jak widzę rzeczywistość, ale jednocześnie staram się bawić słowem właśnie dlatego, że jest to w jakiś sposób nawiązanie do stylu Hossy. A co do poezji - może mamy inny sposób postrzegania form i możliwości wierszy i poetyki w ogóle, dlatego nie możesz się u mnie odnaleźć?

report |

issa,  

"A co do poezji - może mamy inny sposób postrzegania form i możliwości wierszy i poetyki w ogóle, dlatego nie możesz się u mnie odnaleźć?". :) To możliwe.

report |

Monika Joanna,  

dzięki, Iss. :)

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register